Wiesze ks. Tomasza

 

WIELKANOC 2021

Dostaliśmy już zadyszki

Biegnąc do pustego grobu

Z covidową koroną

Na głowie i w głowie

Okrytą całunem

W obu płucach

Pożeranych z apetytem

By pod opłucną niby podszewką

Jak cyklon w wersji B

Pustoszyć plany

Zabierając oddech

Dostaliśmy zadyszki

Żywiąc się tylko nadzieją

Że i z naszych grobów

Zerwie pieczęcie

I odrzuci kamień

 

SZTANDAR

W 2021 r.

 

Kiedy wznosisz sztandar

Najlepszy bo białoczerwony

Z szyldem Narodowi

Myślisz że nasza polacja

To najlepsza nacja

 

Wtedy rodzi się zew

pierwotny i nad narodowy

By walić obce podrody

Bo najlepsza nacja

To nasza polacja

 

Dziś sztandar ten zwiotczały

Niczym mięśni uwiąd starczy

I ledwo nosem pogrywa

Pośród wielu nacji

Już bez dumnej polacji

 

CHCIAŁBYM

 

Rdz 3, 1-7

 

9.12.2020

Chciałbym wrócić do rajskiego ogrodu

Z moich dziecięcych niewinnych lat

Tam przy kościele świętej Barbary

Gdzie stryj łacińskie msze sprawował

 

Chciałbym móc kiedyś znów zobaczyć

Pszczoły z pasieki ze zbożnymi ulami

Z których zbierałbym nektar boski

By miodnym słowem siebie nakarmić

 

Chciałbym też wtedy pośrodku ogrodu

Śpiewać hymn pod drzewem mądrości

Gdzie na pniu jabłoni wąż starodawny

Wciąż kusi władzą nad korzeniem życia

 

I wtedy upadłem choć chciałem być wolny

A Bóg się przechadzał pośród aniołów

Doglądając uli i strzegąc swych miodów

By Słowo Jego smakowało prawdą

PANNY JESIENNE

27.9.2020

Mt 25, 1-13.

Jarzębiny w przykościelnym ogrodzie

Niczym panny mądre przed balem
Stroją się w brokaty czerwone
Przetkane srebrem i złotem
Na szyjach zaś krwiste korale
Dla oblubieńca z daleka
Co wciąż jest w drodze
Przy której szpalerem stoją
Suto oliwą karmione
Gliniane kaganki cynobrowe

Nieco zaś z tyłu za stolarnią starą
Dróżka ukryta pod otwartą arkadą
Z krzewów splątanych cierniście
Okrytych cieniem jak sadzą
Gdy umarł sierp księżyca
Na czarnogranatowym niebie
Kładąc szadź ciemną jesienią
Na oślepłych kagankach
Bez oliwy na zamkniętym szlaku
Głupich panien obwisłych

BLOG CARLA ACUTISA

(3.5.1991 – 12.10.2006)

12.10.2020

Żyć by się wznieść
Wnikając w chmurę
Gdzie obraz duszy wyryty
Spiżowy portret jedyny
Jak odciski palców
A mocno napinając struny
Wygrać stały bilet
I móc zobaczyć klatka po klatce
Rozpostarty wachlarz
Wszystkich swoich czynów
Kładzionych na szali wagi
Zwisającej na promieniu
Złotej tarczy słońca
Co wypaliło ciemność
Jak zjełczałe sadło
Odrzuconych myśli
Próżnych i nadgniłych
By jak ziarno w ziemię rzucone
Odrodzić się w chlebie
Żywej Eucharystii

JESIENNA SYMFONIA

22.10.2017

Jesienna paleta
Symfonia barw i zapachów
Pani dojrzałych kasztanów
Spadających jak boże krówki

Zaoranych pól gdzie
Pod skibami przestraszone robaki
Głowy chowają przed zimą

Pustych gniazd bocianich
Skąd wyfrunęły młode
By powrócić wiosną

I złotych wirujących liści
W karmazynowych płaszczach
Co spadając na ziemię
Perskie tkają dywany

MŁODOŚĆ II

Dziś moja młodość zwietrzała
Ma z sześćdziesiąt parę kilometrów
Do greckich bogów klasycznego antyku
I bliższa jest rzymskiego weryzmu
Hardych twarzy ze stygmatem czasu
Szukam więc jej i podziwiam
W tych co dopiero pokonali
Naście nie świetlnych lat
Bo tylko oni jeszcze nie mierzą dnia
Jak zwiewne jednodniówki
Jętki co jęczą w larwiej postaci
Czekając na własną młodość
Która trwać będzie jeden tylko dzień

WIELKI PIĄTEK

2020

Dziś nie wolno Ci Panie
Rozmnażać chleba
Na pustyni miast
Spotykać uczniów
W prezbiteriach rynków
I na ulicach głosić
Dobrą nowinę

Dziś wolno Ci znowu
Samotnie umierać
W skażonych szpitalach
I bez Cyrenejczyka
Co bez maski zarażony
Padł pod swoim krzyżem
Naśladując Ciebie

ZMARTWYCHWSTANIE 2020

Ta noc jak na Kaszubach
I wtedy była pusta
Z bezsennym opłakiwaniem
Jezusa Chrystusa
Zamkniętego w grobie
Związanego w całun
Człowieczego losu
Z którym się zbratał
Krwią śmiertelną zarażony
Do tego poranku
Gdy kamień jak liść odleciał
Od zamkniętego grobu
A On jak wschodzące słońce
Z niego wyszedł

WIRUS W KORONIE

31.3.2020

W tej epidemii surowica agitacji
Jak martwe słowa modlitwy
Odbija się od betonowych ścian
Opustoszałej świątyni
Z piątką upchaną po kątach
Co trwa w przenikliwej ciszy
Z czarczafami na twarzy
I tylko słowa te prawdziwe
Zrodzone w solidarnym bólu
Przenikając milczącą pustkę
Dobiegną tam gdzie Bóg je usłyszy
Przytuli do serca i spełni

PANNY JESIENNE

27.9.2020

Mt 25, 1-13.

Jarzębiny w przykościelnym ogrodzie

Niczym panny mądre przed balem

Stroją się w brokaty czerwone

Przetkane srebrem i złotem

Na szyjach zaś krwiste korale

Dla oblubieńca z daleka

Co wciąż jest w drodze

Przy której szpalerem stoją

Suto oliwą karmione

Gliniane kaganki cynobrowe

Nieco zaś z tyłu za stolarnią starą

Dróżka ukryta pod otwartą arkadą

Z krzewów splątanych cierniście

Okrytych cieniem jak sadzą

Gdy umarł sierp księżyca

Na czarnogranatowym niebie

Kładąc szadź ciemną jesienią

Na oślepłych kagankach

Bez oliwy na zamkniętym szlaku

Głupich panien obwisłych