|
POWIEKI
5.2.2026
Ps 127,2; Łk 2,29-32
Gdy powieki już ciążą
jakby rzęsy ołowiem się stały
podobnym temu co na wędce
spławik ustawia do pionu
by mrugał zwiastując branie
tu jednak może to być
cichym znakiem pana czasu
który tak właśnie działa
makiem siejąc po oczach
które zmrokiem znęcone
same szukają czaru nocy
by pogrążone w błogim śnie
znaleźć nieblednące światło
CIEPŁO
2.2.2026
2Tm 3,1-5
Ciepło rozgrzewa i duszę
w termicznie bezpiecznym ciele
jest zatem błogosławione
choć solą bywa we wrogim oku
tak jak dzisiaj w Ukrainie
obdarzanej ruskim mirem
burzącym wszystko wokół
co jest źródłem ciepła
a to obnaża czczą filozofię
areopagowych mów o pokoju
jakoby w trosce o wolność narodów
wyzwalanych z faszyzmu okowów
bo zakuwa się je w mrozu kajdany
systematycznie i bez litości
z wpisanym w metodę zadaniem
miażdżenia kręgosłupów
MIŁOŚĆ NA ULICY
30.1.2026
1Kor 13,4-8a i 1J 4,7-8 i 16b
Miłość jak co dnia wyszła na ulice chcąc poznawać napotkanych ludzi by ich sobą darzyć ale tu odzewy były zgoła różne czasem z politowania uśmiechem jakby mówiły kocham już siebie i to mi wystarczy niekiedy wydały się one przyjaźniejsze choć pod ugrzecznionym płaszczem czuć było zwietrzony interes taki co przynieść może jakąś korzyść były też reakcje nerwowo krzykliwe niczym reklamy przekupek na targu zachwalające siebie jako towar w stylu u mnie nabyć można kilogramy miłości za niewielką cenę Dopiero gdzieś pośród bezdomnych i tych którzy troskę w sobie zrodzili stawszy się łaskawi cierpliwi niczego nikomu nie zazdroszcząc a nadto przebaczać umieli nie gniewać się i nie zapiekać złego Tu Miłość znalazła otwartych na siebie o sercu czystym i żywym i tutaj widziała że nie skończy się nigdy
HOLOCAUST
27.1.2026
Wj 20,1-3,7-8,12-17 i 34,27-28
Holocaust to nazwa powstała z łaciny od holocaustum – całopalenie słowo zatem jak dla Auschwitz gdzie komory gazowe z rzędem pieców spopielały ludzi z politycznych względów w metodycznie zaplanowany sposób wyrosły z diablej tożsamości stosowne jednak i w katowniach innych miejscach bezwzględnej zagłady milionów światów ludzkich po których zostają pamięć i fotografie tudzież ból niespełnionej nadziei że całopalenia znikną z metod tego świata lecz one wracają jak bumerang upiorny do naszej nadal upadającej historii choćby niosące śmierć rakiety i drony jatki fanatyzmem karmione gułagi w satrapiach każdej maści z polami śmierci nie tylko w Kambodży lecz i w mniejszych przestrzeniach międzyludzkich nawet w rodzinie trudno wymieniać tu wszystkie choć dla ogółu zbrodni zasada jest jedna dzieją się wszędzie gdzie kolce nienawiści wyparły dziesięć podstawowych słów z fundamentu jak kamień dekalogu
MALTESERSTIFT ST. NICOLAUS 1
23.1.2026
J 2,13-16 i 8,12; 2 Tym 4,7
Niczym na dziedzińcu świątyni
gdzie wszyscy się mieszali
z handlarzami bankierami klientami
w tężejącym gwarze rynku
tu w lewym rogu w małej kaplicy
która dzieli przestrzeń
z barem szybkiej obsługi
światło przenika ciemność głodu
i cierpień starości bólu
wnoszonych tutaj by jaśniej patrzeć
na dni odliczane do mety
ku której zmierza wszystko
co żyje co oddycha co się nie porusza
a szuka zwornika nadziei
jakiejś nowej jasnej gwiazdy
która jak betlejemska
zaprowadzi do życia świtu
KIEDY CIEMNOŚĆ
22.1.2026
J 8,32 i Ap 9,1-2, 11
Kiedy ciemność otula ciało
jak przednia kołdra z puchu
i kusi czułością rozkoszy
wpierw badaj czy jest w niej
choćby cień śladów słońca
a wtedy poznasz prawdę
czy jej twórcą jest światło
co niesie wyzwolenie
czy też demony przewrotne
co łaszą się ze szczęściem na niby
gdyż są jako prorocy fałszywi
palatynami czarnej dziury
najgłębszej we wszechświecie
gdzie króluje Abaddon
a jego imię to zatracenie i nicość
PRZEBUDZENIE
21.1.2026
Ethanowi
Mt 5,14a i 16; 1Tes 5,4-5
Kiedy rano się budzę
i świadomy łykam pierwszy kęs powietrza
czując już że oddycham
wtedy wiem że żyję
i nieśmiało szepczę dziękuję
A kiedy niczym drzwi do domu
powieki nieco uchylę
jakby zapraszając wiązki porannych promieni
by światło chciwie łapać oczami
wtedy mówię dziękuję i za nie
Kiedy zaś głód genetyczny
burczeniem odezwie się w duszy
z tęsknotą do słów co czynią mnie mądrym
wtenczas stając w prawdzie o sobie
proszę wspomóż mój blask przyćmiony
POLITYCY
18.1.2026
Mt 7,15-18
Politycy czasami są jak kaci ścinający głowy przeciwników współcześnie nowocześnie medialną gilotyną na niepublicznym szafocie i już bez Robespierre’a z barykad francuskiej rewolucji teraz w kanałach swojej telewizji w internecie z maską na twarzy ze skrytą nadzieją że się opłaci gdyż nic nie kosztuje a da triumf w przyszłej batalii tną więc jakby szli w zawody kto bardziej się wykaże bo wydajny i skuteczny z najostrzejszym nożem fałszu
MĘDRCY
6. i 9.1.2026
Mt 2,1-2; 9b-11 i J 1,4-5
Jak trzech mędrców ze Wschodu
gdzie słońce najwcześniej wstaje
i świt bezkreśnie rozlewa na niebie
wyzwalając świat z ciemności
do Światła ze Światłości
wiodła Nowa najjaśniejsza z gwiazd
choć tylko przez tygodnie
pewnie z chęci oddania blasku
Temu który zawsze świeci
i nie gaśnie w czerni najgłębszej
przed Nim wszak wszystko blaknie
ogień krzepnie i blask truchleje
tu jest bowiem wszechświat nowy
wielowymiarowo empatyczny
w ludzkim ciele swego Stwórcy
stąd na twarz przed Nim padli
ci co brzasku szukali o zmroku
mędrcy co jak pieczęcie narodów
oddali Mu pokłon
wydobywszy z otwartej szkatuły
ludzkie godła jako najcenniejsze dary
złoto kadzidło i mirrę
I ZNÓW NOWY
2.1.2026
Koh 1,7 i Iz 43,1b-2a
I znów nowy pędzi
w gruncie symbolicznie
coś się zaczyna
a coś się kończy
jak rok przeszły i przyszły
w skali czasu bieżący
ten zaś jest jak strumień
który z prądem płynie
odtąd dotąd i tyle
gdy można doń wchodzić
by ugasić pragnienie
ogrzać się nieco
albo i się schłodzić
nikt jednak nie wejdzie
po raz drugi z rzędu
do tej samej rzeki
KALENDARZE
31.12.2025
Syr 11,15-19
Kalendarze umierają szybko
te zwykłe szaro wydane
i bogatsze z kolorową skórą
po równo kończą się ich dni
wszystkie w przeszłość zamgloną
tak samo opadają
niczym kartki kreślonych dób
które jakby w niebyt idą
właśnie wymazywanej pamięci
wpadając w którąś z czarnych dziur
z wielu w rzeszocie kosmicznym
tu okazuje się jednak
że wszelkie wydawane terminarze
w duszach mają własną pamięć
gdzie każdy z przeżytych już dni
zaczyna żyć życiem własnym
miłym wspomnieniem dusznym
dobra serdecznych okruchów
każdej powiedzianej prawdy
i piękna uśmiechniętych twarzy
tych trzech boskich drogowskazów
z niebnych wiecznie kalendarzy
BOŻE NARODZENIE
25.12.2025
J 1,4-5; 9-11 i 14
Słowo stało się ciałem
w betlejemskiej ciszy
gdy narodził się oczekiwany
wypatrywany od początków
lecz kiedy przyszedł do swoich
ci go nie przyjęli
włożywszy czarne okulary
z Herodem spiskowali
ciemność widać woleli
która przewrotne skryła charaktery
jak rozdwojone języki żmijowe
co wrzeszczą na rynkach zapiekle
prawda i wolność to wizytówki
naszych niezmiennych przekonań
szkoda tylko że bez określnika
zakłamanych programowo
by w nieczystym świetle
ciemność rozwłóczyć
ale nadeszła światłość prawdziwa
której ciemność nie ogarnęła
NIECHCIANI
22.12.2025
Mt 25,34-36
Niechciani
na szpitalnych łóżkach
są krzyczącym wyrzutem
dla ich dalekich bliskich
w tak zafałszowanych świętach
z wygody dla spokoju i ciszy
bez szeptanych próśb o pomoc
o podanie łyku wody
i pragnienia czułej obecności
oni przeżyją te święta
jako medyczne depozyty
niczym niechciane przesyłki
pozostawione w paczkomacie
bez odbioru
UŚMIECH ŚWITU
19.12.2025
Ps 119,145-147
Dziś świt uśmiechnął się szeroko
całą gamą szminkowanych ust
zmieniając co chwila tony
jak szkiełka w kalejdoskopie
kładąc je na niebie
niczym pełną paletę
trzech pierwszych kolorów
modrego czerwonego i żółtego
te zaś mieszane dodają bieli
tworząc wariacje odcieni
granatu karminu żółcienia
które wychodzą z cienia
i tu pojawia się kwestia
że nie każdy świt bezcienny
zwiastując przyjazną pogodę
z uśmiechem w pełni się spełni
dzień bowiem może być już inny
NIE MYŚLCIE II
18.12.2025
Hi 25,4-6
Nie myślcie że skoro usnął dzień
bo za horyzontem zgasło słońce
umarł czas gdyż pękła sprężyna
starego zegara z naszego domu
on nie przestał chodzić tylko utyka
ociężale bowiem już stary
nie łudźcie się więc robaczki małe
jutro na pewno obudzi się słońce
wzejdzie ponad nasz horyzont
i znów bezlitośnie zapyta
co dalej
co potem
jaka nasza perspektywa
MY CHRZEŚCIJANIE
16.12.2025
Mt 25,40 i 13,3-9
My chrześcijanie na co dzień
umiemy być wspaniali
gdy ludzka bieda wzrusza serca
wtedy byśmy płakali
wiedząc co mówi siewca
o ziarnie w ziemię wrzuconym
które kiełkuje wzrasta owocuje
a tego nie rozumie dusza grzeszna
o sercu twardo niewzruszonym
stąd jad rzuca na obcych
oskarża i atakuje
tak stają ci wśród ofiar drżących
tykanych wyzwiskiem i czynem
wtedy sam Bóg rany opatruje
my zaś pozostajemy pyłem
NARCYZ II
14.12.2025
Flp 2,3-4
Nad spokojną wodą
niczym nad zwierciadłem
pochylony Narcyz
sprawdza swoją twarz
czy wciąż bez zmarszczek
a wiecznie młoda
kusi zazdrość jędrną skórą
niepooraną czasem
i niemowlęco gładką
kiedy zaś po latach
co szybko odpłynęły
ujrzał znowu swe odbicie
łza z oka spłynęła rozbijając lustro
widać wodę to zmąciło
i pomarszczyło twarz
PASTERZ DOBRY
12.12.2025
Mt 18,12-14
Kim jest pasterz dobry
pośród hordy nadętych pastuchów
pytanie na miarę wieków
bo sporo mrocznych interesów
wylewa się z szamb zakłamanych
krzykliwych tub czarnej propagandy
przebiegle ukrywanych celów
Pasterz dobry pójdzie i na wojnę
nie przeciw ludziom lecz w ich potrzebie
na krwawych polach śmierci
nie pławi się przy tym posiadaną władzą
nad nieśmiertelnikami co pozostały
lecz życie poświęca temu co zaginął
z miłości do człowieka
GRUDZIEŃ
8.12.2025
Ps 130,5-6; Iz 59,9
O grudniu adwentowo fioletowy
nieżałobnie boś zrodzony
z właśnie konającej jesieni
co oddaje gasnące oddechy
by gdzieś w twej połowie
w dniu radosnej niedzieli
stać się różem nadziei
narodzin światła boskiego
a po nim coraz dłuższych dni
i ciepłego serca w oziębłej aurze
wszystko zaś gdy nadejdą
jedynie niepowtarzalne w roku
święta Bożego Narodzenia
MŁODOŚĆ
5.12.2025
Prz 1,4; Koh 11,9
Młodość jest jak tchnienie lata
jego wciąż zbyt krótki podmuch
przyjemnie ciepły i lekko wilgotny
przy tym na tyle marny
by stać się dojrzałym oddechem
głębokim co trwałby nieskończenie
wszak szybko zaczyna kasłać
krztusić się karlejącym wydechem
wcześnie nadchodzącej jesieni
najpierw jeszcze obficie złotej
z brzozami pełnymi złocistego kruszcu
o kształcie prawie że kuszących monet
spadających z wysoka na ziemię
po pierwszych przymrozkach
i nagłych mroźnych nocach
potem już listopadowo ponurej
z brązami liści powolnego rozkładu
gdyż wszystko wraca do ziemi
z coraz krótszym oddechem
który zawsze kiedyś się skończy
NOCE LISTOPADOWE
30.11.2025
Ps 16,7
Noce listopadowe są długie
i nie wybudzają krzty nadziei
na świt nad widnokręgiem
oblany złotem jaśniejącego nieba
z całą gamą odcieni
w tonacjach durowych i molowych
wpisanych w zegar pór roku
co się kręci jak pogodowa ruletka
szybka i kapryśnie zmienna
oparta na niepewnych czynnikach
niczym nastroje ludzkich humorów
też zależnych od wielorakich bodźców
rojeń niepięknie zgiełkliwych
zaś czasem także atmosferycznych
GDY PADA
25.11.2025
Ps 94,4
Gdy pada deszcz ze śniegiem można być przez chwilę jak bałwan rozeźlony albo bałwanek sympatyczny z marchewkowym nosem węglikami w oczach bo on nie musi ukrywać myśli a śnieg szybko stopnieje stając się spływającą wodą niby z heraklitejskiej rzeki tej z niemocą powrotu do źródeł dlatego warto wiedzieć zanim wypali się bezdusznie co ślina na język przyniesie do niewyparzonego pyska
BYĆ KRÓLEM
23.11.2025
J 3,16, Pwt 21,23; Rz 5,8-10 i Flp 2,6-11
Być królem jak On z galaktyką progów do przejścia i zatrutą naturą zjadaczy chleba naznaczoną nadto ślepotą na mądrość tę przyrodzoną rozumnym stworzeniom które mogą otworzyć się na nią odrzuciwszy upartą butę i to bez żadnych skutków ubocznych w naturze już po detoksie wskrzeszonej z jadu grzechu w nowym stworzeniu istot z mesjańskiej generacji On wyrzekł się przecie korony gwałtu pozwolił wcisnąć kolczasty czepiec na swą niewinną głowę i umarł na hańbiącym krzyżu jak nie Bóg lecz złoczyńca knajacki I powieszono Go na przekleństwa drzewie w przeddzień święta starej paschy by tak spełniła się nowa kiedy On zbawił człowieka
SKĄD
20.11.2025
Prz 21,24; Ps 123,4; Jk 4,6 i 1P 5,5
Skąd biorą się ludzie
co jak balony czubate powietrzem
są nadmuchani do granic pychą
sklejoną z bezczelną butą
mającą samych siebie
za lepszych od innych
i to pod każdym względem
a plując gadzim jadem
na wolnie myślących współbraci
są jak arizońskie helodermy
meksykańskie i odmienne w gatunku
przez wszystkie imion przypadki
ludzkich upadłych charakterów
DZISIAJ MÓWIĘ DOBRANOC
16.11.2025
J 1,1-5
Dzisiaj mówię dobranoc
wszystkim zegarom świata
co tykając miarowo odliczają dni
do wyznaczonej granicy życia
gdy Tanatos na oczach położy dłonie
by nie ujrzały kolejnego świtu
budzenia się światła wiecznego
zapadłszy wprzód w bezczasowy sen
w śmierci tajemnej krainie
gdzie włada nocny mrok
który przeniknąć może
tylko jeden jedyny promień
Słowa które stało się ciałem
CENA ŻYCIA
14.11.2025
Mt 26, 14-16
Ofiarom snajperów z Sarajewa
Zastrzelonym w Sarajewie trzeba by wyjaśnić skąd wzięła się wycena ich życia gwałtem im odebranego przez strzelców wyborowych co przyjeżdżali tutaj polować na ludzi za opłatą jak za grubego zwierza cena za sztukę była zaś jedna sto tysięcy w nieznaczonych biletach Europejskiego Banku Centralnego i nie był to pomysł odkrywczy wszak już Judasz sprzedał Mistrza za trzydzieści srebrników a to rodzi pytanie o inflację srebra bądź dewaluację życia
OJCZYZNA
11.11.2015
Łk 19,41-44
Ojczyzna to ziemia z której wyrósł naród tożsamy językiem historią kulturą owocami zrodzonymi z ducha tego co trwa przez pokolenia i nigdy złamać się nie da lecz zrzuci każde kajdany by sztandar białoczerwony mógł trzepotać jak wiatr swobodny i poruszać wolne serca noszące w naczyniach glinianych skarb perły bezcennej naszej ojczystej mowy
LISTOPADOWE NOCE
13.11.2025
Mt 6, 14-15
Listopadowe noce są dłuższe kładąc na powieki coraz cięższy ołów by za szybko się nie otwarły przerywając toczący się sen marzenie o świetlistej przyszłości budzące tęsknotę za rajskim pięknem mieszanym jednakże niczym życie z poplątaniem spraw przyziemnych nierozwiązywalnych przy braku woli grzebanej w grobie tumaniących intencji karmionych czarcim podszeptem ciągle dzielącym ludzi miast ich jednoczyć w dobrym duchu słów z wyciągniętymi rękami do przebaczenia pojednania i zgody
GDY NADEJDZIE
10.11.2025
1J 3,14
Kiedy nadejdzie dzień wyznaczony od poczęcia i powieki nie zechcą się otworzyć by wpuścić w zwierciadła duszy światła nowy promień niczym oddech głęboki ten ożywiający i rześki jak świt przebudzenia tamtego pierwszego dnia tygodnia gdy sądzili że triumfuje śmierć na ten dzień co jak słup graniczny jest jeden jedyny który zdarzy się tylko raz w życiu nauczyć się trzeba miłości prawdziwej do bólu bo ciężko nie kochać ludzi kiedy się odchodzi
FARYZEUSZ I CELNIK
7.11.2025
Łk 18,9-14
Obaj przyszli do świątyni stawiając się przed trybunałem prawomocnie najwyższym i ostatecznym miejsce poczesne zajął faryzeusz by wszyscy mogli usłyszeć jak się lansuje wtedy też obwieścił ułożony już wyrok w jego butnym sercu acz obłudnym dziękując gębą pełną lichych frazesów karmiących świadków że nie jest jak oni zdziercą lubieżnym i niesprawiedliwym choćby i takim jak tamten celnik który pokornie stanął z daleka i w kącie i nie wygłaszał żadnych sentencji chwalby o swym cnotliwym życiu tylko serce skruszone biło mu w piersi w rytm litanijnych petycji o zmiłowanie on więc odszedł usprawiedliwiony
ZADUSZKI 2025
5.11.2025
Mdr 1,4 i 3,1
To nie mickiewiczowskie Zaduszki rodem z wizjonerskich Dziadów nabitych sekretami romantycznego dramatu dzisiaj przywołują atmosferę duchów jak pół żartem lakieruje je Halloween Zaduszki na serio mają się dobrze uznając niezmiennie nieśmiertelność duszy mimo zwątpienia zaręczonych z ziemią ateuszy jednak takie patrzenie jest żabią perspektywą z przyziemnego dystansu żabiego skrzeku potem kijanek płazów bezogonowych widzianą z pozycji stawów i oczek wodnych gdzie wiosną kumkają radośnie jurne żaby podczas godów łykając jednakże temat ważki gotowania we wrzącym garnku
MODLITWA NA DZISIAJ
31.10.2025
Rdz 3, 6-7; Iz 2, 3-5; Wj. 17, 8-16 i 1Kor 13,8.
Do Ciebie Boże modły wznoszę jak Mojżesz ramiona w bitwie o życie w trakcie pustynnej pielgrzymki przez lat czterdzieści do Ziemi Obietnicy zielenią mlekiem i miodem pachnącej proszę więc by mi nie drętwiały kończyny wypatrując potrzeby podtrzymywania lecz trwały wzniesione jak najbliżej nieba w błaganiu o wysłuchanie pokory pacierza za ten świat przecież już wyzwolony z okowów opacznego wyboru ego miłości i wreszcie odnalazł serce prawdziwe to jedyne wśród gwiazd konstelacji którego nie ima się czas co przemija gdyż ono trwa wiecznie bo jest oazą pokoju śladem spełnionych wyroków mesjańskich
WIECZÓR PAŹDZIERNIKOWY
28.10.2025
Mk 13,35-37
Wieczór już zgasił złotą latarnię jak świecę zdmuchniętą nad horyzontem rozlawszy czerwienią gasnący płomień na zszarzałym błękicie mierzchnącego nieba opinając świat czernią niby płaszczem nocy ta zaś jak na palecie kolorów bywa różnoraka raz jest słoniową raz marsową raz sadzą ciepłą by wreszcie być szwedzką bądź winylową malując głębie nocy zdobne księżyca kręgiem ze skrzącymi milionami brylantów gęsto rozrzuconych wokół co układają się pospołu w wachlarze galaktyk a te niczym wykwintne kolie na mlecznej drodze wszystkie bogactwem wspanialsze od skarbów zrabowanych w Luwrze ten wieczór uspokaja studząc emocje nęcąc dotknięciem czerni aksamitnej godzącej zgaszony dzień z rządzącą już nocą
CHCIAŁBYM
25.10.2025
1Sam 12,20-21 i Mdr 13,1 Chciałbym byśmy patrząc na świat naszej szaro-ziemistej codzienności byli na co dzień bardziej słoneczni od naszych wciąż blaknących poglądów za to krzykliwych w pysznej ostentacji chciałbym też być prawdziwym profetą którego ożywia wewnętrzny ogień bym mógł rozjaśniać poglądy przyćmione o myśli odwiecznej w świecie ujawnionej istotom zanurzonym we mgle wyboru z mocą rozpoznania mądrości stwórczej w czasie kolejnych badań dowodów wszystkich za i krańcowo przeciw także tych iście śmiesznych powodów skutecznie betonujących wszelkie dialogi już u progu elementarnych dyskusji głosem stanowczym i władczym bodaj w imię zasady nie bo nie a moje i tak będzie na wierzchu
DYPTYK O CIEMNOŚCI I ŚWIETLE
ZŁO
18.10.2025
1J 3,14-16
Zło jest jak rdza co żelazo kruszy milimetr po milimetrze na martwe grudki mając na to całe wieki ono zżera i wolność duszy kawałek po kawałku z subtelnej niematerii a jej nieśmiertelność trawi nieprawością by nieodwołalnie płonęła w biblijnym szeolu czyniąc istnienie snującym się cieniem bez ziarnka przyszłości w mrocznym hadesie domenie zdefiniowanej beznadziei wszystko zaś po to by potęgować cierpienie toczyć je po granice nieskończoności niczym kamień Syzyfa bo podejść chciał bogów bezustannie wtaczany na górę z której tuż przed szczytem i tak się stoczy Zło jest jak rdza co żelazo kruszy piękno zmieniając w popiół które widziane w zwierciadle fałszywym jawi się jako nieistniejący pozór
DOBRO
19.10.2025
Ps 13,6 i 16,2
Dobro jest dyskretne a nie będąc krzykliwe na świat patrzy oczami słońca śląc mu ożywcze promienie kładzie nad ranem chłodną rosę na trawach i liściach zielonych gdzie skrząc się perliście chroni je przed pragnieniem deszczem darzy z niebnych cystern nawadniając glebę żywicielkę by nie spękała jej skóra kiedy oswobodzi się susza Dobro to także oczy człowieka niezamknięte na ludzkie światy te w szczególnej potrzebie spierzchnięte gorączką wojny biedy i nieszczęść różnych ale i te naznaczone szczęściem uśmiechniętych twarzy
KONSCJENS I RÓŻOWE OKULARY
10.102025
Prz 10,28; 11,7 i 14,26-27
Konscjens chciałby być zarządcą wszystkich różowych okularów przez które przynajmniej od czasu do czasu można na świat popatrzeć pogodnie nie ten co wiosną zakwita przyrodą pachnąc świeżą zielenią i bukietami kwiatów irysami z pędzla Van Gogha majowymi konwaliami w Dolinie Baryczy i spiesznymi narcyzami wiosną w ogrodach chciałby też widzieć gromady ludzi uśmiechniętych na co dzień wolnością od wszystkich chorób grzechów i śmierci poprzedzanych cierpieniem strachu i od przemijania z zaprzysięgłą ucieczką czasu który na zawsze odchodzi w przeszłość dźwigał jednak życiowy realizm ten co od wieków otwiera mu oczy rodzony przez krzyż ludzkich nieprawości które rozbijają okularów szkła szczęścia
JESIENNE FIGLE
7.10.2025
Pwt 11,13-14
Jesienne figle płata pogoda tak zmienna o tej porze roku raz przecież prawie że mroźna bliska neutralnemu zeru by nagle ciepłem powiać jak w sierpniu wtedy złocą się i czerwienieją liście kręcące w locie wymyślne piruety zjawia się babie lato rosą okryte rankiem frunące w rześkim powietrzu pajęcze żagle klejąc do twarzy na szlaku migracji pociech pajęczaków a po dotknięciu lica ich psotą budzi się odruch gonienia komarów co wilgotnawą letnią porą na jeziornych niby namorzynach połaciach bagnistych i podmokłych żądne krwi tną bez litości zaostrzając kąsanych nastroje z przyjaźnie jasnych i ciepłych na szare w październikowym chłodzie
KŁAMSTWO
1.10.2025
J 8,32
Kłamstwo jest niczym pająk snujący lepką pajęczynę przetwarzając płynne białko w jedwab a ten we włókna sieci łownych kokonów dla ochrony potomków lin do własnej asekuracji i żagli do lotu co z powietrzem popłyną jako babie lato a wszystko po to by się wyżywić zaś w kokonie ustrzec jajeczka z których wyłonią się z czasem młode podobnie kłamstwo gdy tka słów pajęczynę dobierając te wyrafinowane by snuć fałszywe opowieści czasem okraszane półprawdy domieszką która ma starannie zacierać ślady ale te stają się jak kleiste liny i niby pajęcze sieci więżą kłamcę zasklepiając w kokonie nieprawdy
STAROŚĆ
30.9.2024
Mdr 4,8-9 i 1,13-14
Starość przychodzi jak Marzanna1 nieoczekiwana bez zapowiedzi i kosy nie puka też do drzwi czekając na proszę i choć przekracza granice nie ma paszportu za to omija najszerszym kręgiem człowiecze myślenie o sobie samym w poczuciu jestem przecież wiecznie młody śmieje się przy tym z wietrzejącego ciała w którego kościach coraz częściej strzyka dokuczają kolana i stawy biodrowe słabują jelita wątroba i trzustka a na organów magazynie kurczy się skóra co fałdy układa marszcząc się głębiej wydajnie miniaturyzując człowieka by materia ciała lżej się atomizowała
1Słowiańska bogini zimy i śmierci, ale także odrodzenia.
JESIEŃ 2025
28.9.2025
Koh 3,1-2
Ta jesień przyszła po niestałym lecie wcześniej jednak odleciały bociany te z dachu żarnowieckiego klasztoru dokąd od lat jak do domu powracały czując moc gregoriańskich śpiewów porannych laudesów i późnych vesperów odfrunęły z odargowskich łąk sejmikowych gdzie rok do roku trenowały odloty a z nimi te z gniazd rozrzuconych wokół dziś już rodzinnie opuszczonych bo przez Mądrość stworzone czują i wiedzą że wieczory z długimi nocami są chłodne my zaś pod ciepłą kołderką to co innego bo z delikatnego gęsiego i kaczego puchu a nie z bocianiego pierza co jakoś tłumaczy długodystansowe ptaków migracje do odległych acz cieplejszych krajów w czasie chimerycznej rodzimej słoty
ZAPACH BURZY
24.9.2025
J 14,27
Coraz silniej czuć wojenny zapach burzy i wciąż można też doznawać wrogi warkot nalatujących dronów niczym kruki i mewy Hitchcocka bądź samolotów gwałcących granice wspólnoty krajów wolnego Zachodu a także słychać choć jeszcze odległy złowieszczy świst pocisków i rakiet wzbudzający zwierzęcy lęk u zwyczajnych zjadaczy chleba chcących żyć w wolności i pokoju ciesząc się tym przyrodzonym darem
ODDECH LATA
21.9.2025
Mdr 2,4-5
Tej wrześniowej niedzieli niemal z końcem miesiąca lato oddało swój ostatni gorący oddech z błękitnego nieba po którym leniwie płynęły rozgrzane słońcem białe obłoki pulchne i pyszne jak obwarzanki niespieszne jakby spowolnić chciały umieranie letniego zegara który da się wprawdzie zatrzymać chociaż i wtedy czas przezeń mierzony coraz szybciej umyka
NA ŻYCIE
19.9.2025
Ap 7,13-14
Na życie składają się strony wszystkie wszelkie wszelakie niczym kartki na grubość książki zapisane w metafizycznej chmurze każde dobrze lub źle przeżyte dni ich sekundy minuty godziny i lata wyryte w twardej pamięci granitu a ten wietrzeje wolno jakby był w czyśćcu o refleksyjnym imieniu Purgatorium czyli w swoistej duchowej oczyszczalni resztek niemoralnych ścieków gdzie przy pomocy niechemicznych środków krew Baranka plamy wybiela niczym złośliwe raki brudnych szat
PIETA
15.9.2025
J 19,25-27
To gotyk odkrył cierpienia matek co synów bez sensu traciły płacząc bezsilnie w ukryciu skrywszy bezwładną rozpacz w załzawionym fartuchu a ból ten prędko skojarzył z bezłzowym męczeństwem na bolesnej twarzy milczącej Matki gdy stała pod krzyżem wtedy też przekształcił Madonnę z Dzieciątkiem w żałobną pietę z ciałem martwego Syna wyciosaną w drewnie jak Pieta Żarnowiecka z twarzą rzeźbioną boleścią
NA SPOTKANIE
15.9.2025
Ap 7,16-17
Bliskim
Na nasze spotkanie po drugiej stronie rzeki namaluję duszę i przyjdę ubrany w złoty ornat z kadzielnicą w ręku niosącą wonie żywic agarowych i mirry z żył balsamowych drzew nadejdę otulony bielą muzyki pełną cudownych tonów i anielskich śpiewów z sercem żywo bijącym w rytm niebiańskich brzmień na życzliwie otwartej dłoni nieśmiertelnie młodej z radością w duszy i ciałem pełnym jasnej krwi niczym tryskające życiem malarskie fons vitae1
1 Źródło życia
KONSCJENS I PIEKŁO
14.9.2025
Mt 25,41
To nie Dante Alighieri w swojej Boskiej Komedii napis zamieścił na bramie piekieł ten o pozbyciu się wszelkiej nadziei przez tych co weszli w gehennę Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate1 brzmi w dantejskim archetypie odrzućcie na wieczność to znaczy porzućcie na zawsze nawet najmniejszy okruch otuchy bo wyrok jest ostateczny za życia rozstrzygający wybór a to przestroga spisana w kamieniu mówi stróż sumienia emblematyczny Konscjens
1Wy którzy tu wchodzicie, wyzbądźcie się wszelkiej nadziei.
ĆMY
12.9.2025
Rdz 1,5; Łk 12,20
Ćmy to motyle nocy które skazane na ciemność tęsknią za światłem jak upadłe anioły stąd fruną do byle jasności zawsze gdy gdzieś się pojawi jako nikłej nadziei płomyk wtedy lecą do niego także gdy to ogień zapalonej świecy
MEJL
9.9.2025
Kiedy gdzieś z niewidzialnej chmury spływa mejl esemes czy notka możemy poczuć się przez chwilę jak prorocy natchnieni biblijnie bo przecież to łącze prawie duchowe bez atramentu papieru i pióra które słowa skrobie na kartce tu wszystko dzieje się bez szmeru stalówki trącej po papierze znacząc inkaustem ciężar liter i wtedy właśnie jesteśmy jak profeci powiązani cumami duchowej więzi
KONSCJENS I POLITYCY
4.9.2025
J 8,31-32
Zniesmaczył się Konscjens klasą polityków znaczy jej brakiem w wydaniu ojczystym gdzie niby walki bokserskie w błotnym nocniku jak noże rzuca się słowa zabijając spotkanie a przecież politika wyraz greckiej demokracji oznacza sprawy istotne dla bytu państwa i płynące zeń zobowiązania na rzecz ogółu co dał władzę decydentom szczebli różnych ci zaś czując wiatr we własne plecy dialog zmienili w afirmacji niebyt pełen agresji obrzucając adwersarzy łajnem manipulacji mieszanym ze szlamem szatańskiego fałszu
JAK DZIAŁA MIŁOŚĆ
2.9.2025
1Kor 13,4-8
Miłość rozbraja z uśmiechem najcięższe nawet granaty z wyrwaną już zawleczką oczyszcza z granatowych chmur ciężkie jak ołów najmroczniejsze spojrzenia wygładza skórę na twarzy luzując mięśnie dzikiego gniewu do granic napięte czyści z chciwej zazdrości gdyż nie szuka swego nadto jest bezmiernie cierpliwa co jedną z podpór jej wielu nie wzburza złych emocji a nie pamiętając złego spokojnie wszystko znosi bo tak działa miłość na co dzień ofiarna w swej istocie i trwa nie wyczerpując się wcale
KONSCJENS I LETNIOŚĆ
30.8.2025
Ap 3,14-17
Ofiarom przemocy w Ukrainie i Gazie Zastanawiał się Konscjens nad letniością tą apokaliptycznie karygodną jasno mówiącą o byciu ni zimnym ni gorącym elektrycznie znaczy obojętnym jak neutron w jądrze atomu pośród protonów jednak tu idzie o obojętność ludzi na człowieka w potrzebie palącej jak ogień z nędzą jego egzystencji i łzami cierpienia zadawanego mu agresją słów i czynów wrogich pobudzanych pychą władzy nad tłumami i jej chorobliwym pożądaniem żarłocznym nieumiarkowaniem zazdrosną chciwością gniewnym wyuzdaniem czy lenistwem wygodnie rozpasanym a wszystko gdy zapomniano o własnej małości i poddaniu czasowi w bezwzględnym przemijaniu
JAK UMIERAJĄ MOTYLE
25.8.2025
Koh 3,1-2
Ten motyl rodził się dwa razy wpierw z motylowego jajeczka gdy zeń wykluła się włochata liszka i dziarsko jak stonoga ruszyła w życie na przykrótkich nóżkach z pazurkami ciągnąc brzuch po zielonych łodygach i smakowitych liściach swych żywicielek tak rosła do rozmiarów dojrzałych po drodze zrzucając zużyte garnitury by wreszcie móc się przepoczwarzyć niby całunem owinąwszy się wprzódy nicianym kokonem subtelnie utkanym z którego wiosną wyleciał kolorowy motyl teraz usiadł przy oknie w kościelnym glifie pewnie zmorzony już życiem a złożywszy skrzydła jak dłonie do modlitwy zwyczajnie usnął
ZACHÓD NA ŻUŁAWACH
22.8.2025
Rdz 1,14
Słońce rozlało się na niebie złotym wieczornym uśmiechem jakby chciało powiedzieć dobranoc kładąc się na poduchach lekkich obłoków by spocząć pod horyzontem jak gdyby zeszło pod ziemię niczym uprowadzona do królestwa Hadesa Persefona jego małżonka z musu władcy surowych ciemności i tylko wyrokiem Zeusa zrodzonym z rozpaczy Demeter matki ziemi dającej ludziom plony co nieutulona w żalu nie zaowocowała Kora-Persefona spędzać miała z matką dziewięć letnich miesięcy a trzy pozostałe z mężem hadesowym to zaś światu wieszczy zmiany pór roku znacząc nadto odradzanie po upływie czasu
WCIĄŻ
15.8.2025
Mt 7,15-20
Wciąż mam więcej pytań niż odpowiedzi wiążących życie z teraźniejszością zbyt często brutalnie bolesną wpinającą stalowe pazury w subtelną tkankę duszy zadrapując otwartą ufność do współbraci ludzi pytam więc czy nadal warto między Bogiem a prawdą zawierzać swój los kłamcom co nie zdjęli masek z twarzy
W SZEOLU
14.8.2025
Hi ,20-21 i J 15,13
Św. Maksymilianowi W tej piekielnej enklawie gdzie władała nienawiść rodząca śmierć iż zdało się że sam Pan Bóg zapomniał o tym przeklętym miejscu odgrodzonym od jeszcze żywej przestrzeni granicą pod zabójczym napięciem skąd można było wyjść na wolność tylko przez komin krematorium zostawiając ślady bosych stóp tam gdzie selekcjonowano ludzi na wciąż zdatnych i tych zbędnych których jak trzodę zaganiano do rzeźni cyklonowej łaźni z literą B gdzie tak jak Bóg ich stworzył stawali przed Nim odarci ze wszystkiego by uciekając ze ślepego szeolu doświadczyć prawdziwej miłości która nigdy się nie kończy bo i tu znaleźli się ludzie i tu znalazł się człowiek ten co za bliźniego chciał umrzeć
KIEDY SEN
7.8.2025
1Kor 13,1-8
Kiedy sen kładzie się cieniem na oczy szczelnie domykając powieki zmęczenia zimnym potem wtedy otwierają się źrenice duszy pozwalając widzieć senne marzenia sceny niesłychanie cudowne i niewyobrażalnie piękne z kształtami w barwach wieczności nabitymi tonami emocji prawie ze świata fantazji przebudzonych tęsknot własnych rysujących przechodzenie z czasu zastygłego na tarczy do kraju żywego wzrostem niekończącej się miłości
KONSCJENS I KULTURA
3.8.2025
Konscjens nie odmienia kultury jak czynić zwykli to ludzie przez wszelkie możliwe przypadki deklinacji żeńskich męskich mieszanych i nijakich choć gdy o tę ostatnią chodzi rodzaj obojętny może znaczyć coś niezdefiniowanego jakby z połowy drogi albo z pomiędzy gatunków czy odmian kultury a także jej duchowej sfery choć tutaj niczym w rozpisanym przetargu na cenę pożądanej usługi którą pewnie można gdzieś kupić po znajomości czyli nieco taniej tylko że człowieczeństwa dziedzictwo nie pozwala sprzedać się komuś na własność czyjejkolwiek światopoglądowej stronie tak kategorycznie mówi Konscjens kultura jest bowiem wiecznym dobrem darowanym w sukcesyjnym spadku równie z genetyczną rolą archetypów tych najcenniejszych w stopniu osobistym
W KAPLICY
26.7.2025
Hi 14,5 i 1Kor 15,22-26 W kaplicy Centrum Seniora rotacyjnie ożywa galeria obrazów te zaś niczym rzymskie popiersia rzeźbione prawdziwym do bólu wyrazem werystycznych portretów znaczonych przemijaniem marnym a całkowicie wirtualnie jakby olejem na temperze z laserunkiem wiernie rysują myśli i nastroje te już uśpione zmęczonym życiem i tu pogubione lecz pilnie szukające siebie gdzieś w odległych przestrzeniach czasu który przebrzmiał bezpowrotnie inne jeszcze są jak gdyby natchnione z wyraźnie malującym się uśmiechem oczu radośnie ożywionych i pieczętowanych aczkolwiek przejrzyście szczęściem rozszerzających się ust wreszcie są też twarze nieobecne gdzieś z krawędzi kończących się światów te co zapewne stoją już na progu czekając tylko na swoją kolejkę by przejść na drugą stronę
CZWARTY WYMIAR
22.7.2025
Mt 6,14-15
Tego wymiaru nie tykają oczy nawet otwarte szeroko z wyostrzonym obiektywem jego muzyki nie słyszą też uszy a powonienie całkiem nie czuje muślinowego zapachu sfer oddzielonych granicą zmysłów z feerią światła za nią rozlanego ciepłego jak czuły dotyk matki i silnego niczym ramię ojca ale to już są przestrzenie ducha co zdobył się na wolność przebaczania w dobru i prawdzie jeszcze w trzecim wymiarze
PO DRUGIEJ STRONIE
20.7.2025
1Kor 2,7-10
Po drugiej stronie zegara gdzie wahadło już nie tyka bo tak jak za horyzontem tam na zawsze umarła godzina gdyż nic już więcej nie przemija tylko ja przy eucharystycznym stole przez parę chwil ulotnych poczułem się zaproszony na radośnie dziejącą się ucztę a wtedy ujrzałem pośród oblicz wielu pokrewnie znajome twarze wzruszeniem bliskie walącemu sercu wszystkie zaś odmłodzone jakby znów miały osiemnaście lat i beztrosko figlarny uśmiech na zapraszających buziach po młodzieńczemu bez żadnych zmarszczek a pośród zgromadzonej tam rodziny i ten najmłodszy w tym kręgu co ledwie przed rokiem doń trafił
PROWADŹ
14.7.2025
Mt 13,31-32
Prowadź mnie na wyżyny marzeń bym wzniósł się ponad równiny do pasm wysokich wzgórz i szczytów gdzie poczuję krystaliczne tchnienie to pierwotnie stwórcze i niosące życie wtedy chwycę ustami świeży oddech a gdy będę zmęczony ciężarem dni i smutek zagości na ogorzałej twarzy prowadź mnie przez doliny cnót szlachetnych i na wskroś prawych by one nie były żałosnym brakiem niby pożądane metale ziem rzadkich lecz ukorzeniły się w krwiobiegu w duszy zaś były gorczycy ziarnkiem
RZEKA
11.7.2025
Ez 47,1b-3; 5-7 i 8b-9
Nie szumi już nurtem głębokim i wartkim przy stepowiejącej ziemi która więcej nie chce rodzić konająca rzeka ta co kiedyś była wielka teraz zaś kwili jak niemowlę albo wątły strumyk pośród łąk w dolinie co tylko szmerze bodaj zadowolony że wciąż ma w sobie odrobinę życia które spławia w ciemniejące jutro i tylko królowie stworzenia całego patrzą na wszystko wielkimi oczami może zdziwieni że tak się dzieje jakby zupełnie nie pamiętali bo przecież zbawić chcieli się sami
W KAŻDYM
3.7.2025
J 20,24-29
W każdym drzemie wątpiąca cząstka Tomasza która zbyt silnie poczuła zapach krwi i pot śmierci z krzyża spływające na ziemię by móc na słowo uwierzyć że zabity powrócił do życia gdyż nikt jeszcze nie doświadczył co znaczy zmartwychwstać pytał więc o ślady gwoździ i włóczni w przebitym boku jako o pieczęcie prawdy po wsze przemijające czasy i po każdy śmiertelny oddech a dotknąwszy poznał tożsamości obu i zaświadczył Pan mój i Bóg mój
DZIŚ
30.6.2025
Dziś próbuję uczesać już myśli spakować je i ułożyć na półkach w archiwum osobistego spokoju który nie zgasi sumienia wyroku lecz tylko wyciszy na czas burzy by zamilkły wytoczone działa wybuchowych słów pojedynków zabójczych dla każdego gatunku demagogią trujących myślenie i przypisany doń dar wyboru
OBOK
29.6.2025
J 8,32
Czym są te słowa mnogie obok prawdy stojące czy też z nią twardo sprzeczne niebudujące monolitu wspólnoty ludzkiej gdyż są załganiem skażone nadto minują fundament posiadłszy moc eksplozji by niezależnie myślących wysyłać w przeszłość zapomnianą beznadziejnie ciemną w bezwzględnym szeolu niebycie bez śladu w gwiazdozbiorach z czarnomartwymi dziurami które w bezkresnej przestrzeni wchłaniają wszystko co inne będąc istnienia piekłem
BECZKA PROCHU
24.6.2025
Siedzimy na beczce prochu taką przecież stała się Ziemia a przywódcy światowi przez nas bodaj wybrani wciąż skwapliwiej stają do wyścigu o władzę nad podpiętym lontem by dzierżyć berło strachu nad nieuświadomionym tłumem i o to kto pierwszy knot podpali my zaś zwyczajni zjadacze chleba drżymy o zagrożone godziny czasu który wtedy się skończy ŁZY ODWRÓCONE
22.6.2025
Bywają i łzy odwrócone niezasadowe lecz kwaśne jak powietrze skażone wokół ale te płacze nie wzruszają i ducha nie koją lecz żrą świadomość jak rdza albo kwas solny co zmiękcza kamienie i kości wypłukując wolność z mózgów zniewolonych ta zaś lekko spływa w niebyt jakby po naciśnięciu spłuczki zmywającej ułomności te ludzkiej codzienności o których wolimy zapomnieć
ŁZY
19.6.2025
J 15,12-13
Miłość roni łzy tych którzy czują jej piękno i nie jest to płacz rozpaczy lecz doświadczonej błogości szczęścia wolnego od ziaren zła posianego lęku nieuchronnej śmierci miłość przecież wyzwala i z mocą zachęca do czynów czyniąc serce gorącym skorym do poświęceń gdyż dużo szybciej bije w duchu zachęty z podtytułu
WIECZORY
18.6.2025
Czerwcowe wieczory jeszcze wyciągają szyje by sycić się światłem będąc najdłuższymi w roku z jasnym niebem do zmroku coraz późniejszego lecz wnet się to zmieni gdyż w następnym półroczu karki zaczną się kurczyć jak przesłony stawiające granice zrazu powoli niemal niezauważenie bo cóż powiedzieliby ludzie światłolubni niecierpiący mroku i tak zostanie do grudnia gdy wahadło spowolni na chwilę by po nowym roku odwróciwszy trend zacząć znów wyciągać szyje
KONSCJENS I TRÓJCA
15.6.2025
Mt 28,16-20
Zadumał się Konscjens w ten dzień trynitarny nad kwestią z pogranicza nauk matematyczno-teologicznych podobną nieco roztrząsaniu absurdu kwadratury koła gdyż tej ludzka kondycja rozgryźć nie zdoła tutaj idzie o jedno równanie w którym trzy równa się jeden a do tego On Jest Jedyny myślenie tu więc niby łatwiejsze bo nie ma w nim cienia bezsensu i łatwiej wyobrazić sobie trójkąt w geometrii zwany równoboczny który jest tylko jeden wyróżniając się pośród trójkątów gdyż tworzy doskonałe sześciany choćby na obrazie Salvadore Dalego nazwanym Corpus Hybercubicus co się tłumaczy Heyperkubiczne Ciało prościej Ukrzyżowany a to są też boskie tajemnice matematycznych sum i podziałów BYĆ
10.6.2025
Mt 5,13-16
Być jak sól ziemi ta co nie zwietrzeje nigdy nawet po burzliwej ulewie nie rozmięknie zatracając się w bezbarwnej bezsolności i być jak światło na świeczniku nieukrywane pod korcem tłumiącym płomień gorącego dobra a ono jest jak miasto na szklanej górze widoczne z daleka lśniąc w obumarłej ciemności ogarniającej horyzont człowieka choć ona nie zdoła ogarnąć jasności wszak nie jest potęgą dobrego ducha ZIELONE ŚWIĄTKI
8.6.2025
Dz 2,1-4
Usłyszeć szum wiatru ogniście nasilający się wokół zrazu jakby w tle tylko a za chwilę we wieczerniku gdzie wszystko wypełnił niczym subtelne uderzenie bezpośrednie i nad wyraz czułe pełne najczystszej miłości i dostrzec obok języki ognia moc Ducha Pięćdziesiątnicy który może serca zapiekłe skruszyć te w skamieniałym fałszu uwolnić je od słów krzykliwych zakutych w kajdany nietolerancji by wszyscy je rozumieli dając pokój poranionej ziemi z wysoka spływający na nią w ten dzień Zielonych Świąt
NOC
6.6.2025
Mdr 13,1-3
Kiedy zasypia dzień i noc gasi światło oczy stają się nieprzydatne gdyż w ciemności nie widzą a kiedy i dźwięki zmilkną niczego nie szepcząc do uszu widać i one źle czując się z ciszą marnieją bezużyteczne także i nos nie doznając zapachów gdy brak wonienia impulsów nawet gdyby był wielgachny stałby się nieprzydatny cóż dopiero umysł co jest zdolny do poznania stwórcy bujnego świata pełnego przepychu lecz nic w sprawie tej nie czyni kluczy tylko jak ślepy w zaułku zastygając w niewiedzy mroku ten jest już umarły
O PANIE
4.6.2025
O Panie mój i Boże po nocy znów wzejdzie słońce i blask rozleje na morza lustrze jeszcze uśpionym i niemarszczonym powiewem budzącej się bryzy tej która co dnia zwroty czyni swego wiania kierunku pozwól mi podziwiać ten odblask złoty lejący się po beztroski horyzont oceanu marzeń ziemskich co chcą się wprosić w boską przestrzeń nieograniczaną niczym ni czasem ni kończącym zgonem lecz oddychającą wolnością prawdziwą od wszelkich lęków i żalów gorzkich tych co wżarły się jak rdza w nasz skażony zapis dziedziczny
KIEDY
30.5.2025
Rdz 3,1-6 i 23-24
Kiedy rano się budzisz i w kościach bez serca cię łupie wiedz że wciąż jesteś na ziemi a jeszcze nie w niebie i gdy stawy ci skrzypią piszcząc przeraźliwie z bólu wiedz że zardzewiały z wiekiem jak żelazo co też niszczeje zaś wszystkie te symptomy są jak zegarów ołowiane dusze co poganiają wahadła obciążone grzechem czasu który opieczętował wszystko na początku dziejów w utraconym raju
CO SIĘ DZIEJE
29.5.2025
1Sam 16,7
Co z nami się dzieje gdy przymykamy oczy na wszelkie nieprawości sprzeczne z przykazaniem boskim nie chcąc widzieć oczywistych win złoczyńcy bo ponoć wierzy choć nikt nie wie w kogo i w co a przy tym skreślamy ludzi z krwi i kości słabych lecz bez szwindli nieprawych i po tysiąckroć sprawdzanych
ZMROK
27.5.2025
Znowu zmrok niczym Tanatos kładzie dłonie na oczach zmęczeniem obarczając powieki a one opadając wyłączają światło pozwalając otulić się całunem nocy ślepej jak kret pod ziemią co gęstniejąc zakrywa widzenie księżyca i gwiazd perłowych które skrząc się budzą nadzieję na ostateczny przedświt brzask wieszczący nadejście dnia tego co nigdy się nie skończy
DO TEGO KTÓRY JEST
21.5.2025
Wj 3,13-14 i Rdz 2,7
Ty który JESTEŚ w niebie i na ziemi którego czas się nie ima zdejmij mnie błagam z tarczy przewin gdy zegar mój się zatrzyma i dozwól bym po prostu był choć z prochu jestem ulepiony lecz na twój obraz z twym tchnieniem nieogarnionej Miłości
KRAKELURY
20.5.2025
Ps. 143,6 i Rdz 37,5-8; 41,17-27
Krakelury ziemi co rodziła owoce prażonej zdradliwą suszą niczym w proroczym śnie faraona pojętym przez Józefa syna jakubowego i takie jak na starych obrazach mistrzów wszystkie one podobne krakelurom duszy spierzchniętej tęsknotą za poranną rosą ożywiającą ziemię jakby deszcz o świcie spadający kroplami z nawodnionych niebios gdzie mieści się źródło pomocnych dłoni biegnących z anielskim wsparciem dla kruchych ludzkich kości charakterów słabnących w bezsile w krakelurach zrzeszotnionego ducha
URZEKA MNIE
8.5.2025
Rdz 1,26-27
Urzeka mnie czystość wiosennych liści co jak pisklęta dopiero się wykluły zrzucając więżącą je skorupę i śmieją się świeżością barw nadziei lejąc w serca radość pełnymi garściami do której tęsknimy zimą znużeni wypatrując końca granicy czasu który przerwie przekleństwo upływu chwil bezpowrotnie ugniatanych walcem historii by na pełnym oddechu czuć własne bycie obrazem tego który nas stworzył na podobieństwo bezkresnej Miłości by naśladując ją kochać innych i móc bezgranicznie żyć w szczęśliwości
SAMARYTANIN
3.5.2025
Łk 10,25-37
Niełatwo być Samarytaninem który miłosiernie przystanie na drodze gdy napotka obcego w palącej potrzebie a ten leży niemal bez ducha choć już rozpalany agresji ogniem co działa jak imperatyw wrogi i płoszy nożem osiołka a potem zabija więc nie może go dowlec do gospody gdzie czeka nań komórką uwiadomiony pielęgniarz i lekarz z tego samego soru gotowi na dyżur przy poranionym w trakcie ataku bliźnich złowrogich tylko że i on stał się nożownikiem świat zaś stanął na absurdalnej głowie
POKÓJ
26.4.2025
J 14,27-31a
Ile wart jest sczezły pokój kupowany w jarmarcznym zgiełku gdzie licytuje się cenę sprawiedliwości grabiącą napadniętego przetrącając mu kręgosłup by jak gęś z podciętymi skrzydłami nigdy więcej nie latał ile wart jest taki pokój co agresora pragnienie syci karmiąc je zawistną złością o dobra cudze i granice niepohamowane w drapieżnej żądzy łapczywie i wściekle okrutnej za cenę przelewanej krwi słanych na śmierć przez pozbawionych Boga satrapów
FRANCISZEK
22.4.2025
Dz 1,8
Odszedł papież Franciszek jak zwiędły czerwony tulipan z okwiatu pochyłym kielichem z którego wyciekło życie niespodzianie nagle w wielkanocny poniedziałek po życzeniu dobrej Paschy i błogosławieniu ludu zebranego na tłumnym placu a pascha znaczy też przejście między oboma światami naszym gdzie o dobro walczył i niebnym domem Ojca gdzie ostatecznie się spełnił
NOWE ŻYCIE
20.4.2025
Ap 1,18
Dzisiaj to Życie obudziło słońce zdobywszy klucze śmierci i otchłani a ujarzmiwszy umieranie przyćmiło też gwiazdy i księżyc zdejmując ze świata twarzy żałobną woalkę z czarnego tiulu i uwolniło z krępujących więzów istoty naznaczone piętnem kresu zastygłe w beznadziejnym bezruchu na ten dzień czekające od wieków
TRZY DNI
17.4.2025
Mt 26,17. 26-28 i J 19,25-30. 20,1-10
Trzy dni ledwie mgnienie oka w rozlanej historii świata a zmieniły biegun globu punkt osi Ziemi na golgotę znaczy czaszkę jakby łysy czerep umarłego Człowieka który śmierć wziął na siebie by ją pobić w zabójczym zwarciu kiedy w niedzielę Paschy o pierwszym brzasku obudzi się słońce i odrodzi życie
OGIEŃ
10.4.2025
Dn 3,14-20. 91-92. 95
Zaprzyjaźnić się z ogniem by wejść w niego jak w wodę ufając że jest znakiem Tego który stworzył go z niczego i dać się objąć żywym płomieniom delikatnie liżącym po twarzy już wolnej od lęku po ramionach i nogach uwolnionych z więzów nie wyrządzając im najmniejszej szkody tylko wypalając strach niczym glinę w piecu aby ciało stało się jak kamień podwaliną nieśmiertelności
CELNIK I FARYZEUSZ
9.4.2025
Łk 18,9-14
Celnik budzi szacunek bo gdy przyszedł się modlić miał odwagę stanąwszy przed Tym który wie wszystko bić się w piersi i mówić o sobie jako grzeszniku inaczej niż ten co sam się chwalił niby dziękując że lepszy od innych bo nie jest jak zdziercy nieczuli jawnie też pości dwa razy w tygodniu oddając podatek z tego co go bogaci czyniąc tak zacnym tylko że ten odszedł z niczym
NA ŚRODKU
7.4.2025
J 8,1-11
Być postawionym na środku bezwzględnego sądzenia z tłumem złowrogim wokół oskarżycieli ciskających kamienie słów twardych jak granit litery prawa przyszli z kobietą pochwyconą na grzechu zakazanych cudzołożnych uczynków tak chciano Pana wystawić na próbę by przy okazji móc go o oskarżyć o łamanie moralnej konstytucji lecz On patrzał głębiej i pochyliwszy się ku ziemi niby wyrok gestem sędziego zapisał na niej winy oskarżycieli po czym wstał i wyprostowany przemówił kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem CIELCE
4.4.2025
Wj 32,7-14
Był to nie jeden cielec obok ulanego na pustyni ze złota błyszczącego blichtrem lecz bez bycia a se to znaczy z siebie co niedobrze wróży bytom zanurzonym w czasie który bezlitośnie upływa bez jakiejkolwiek ulgi stąd cielce mają to do siebie że są panami końca bożkami hazardowych wyborów zła namiętności i złudzeń
DOTKNĄĆ
31.3.2024
Mdr 13,1-3
Dotknąć obecności Boga w widoku wschodzącego słońca na budzącym się ze snu niebie z chmurami jak amorki leżące wokół ozłacane rozlewającym się blaskiem i móc wlać go w duszę otwartych już oczu niczym czarę przepełnioną świtem by zobaczyć myśl stwórczą w pęczniejącym wiosną pąku z którego za chwilę wychyli się liść pachnący świeżą zielenią nieskalanie czystą jak u stworzenia progu i soczystą bo nie utraciła uroku a wszystko po to by odnaleźć siebie
ILE
28.3.2025
Mk 12,28-31
Ile ze złych duchów jest w człowieku zanurzonym w chaosie który miesza w życia tyglu półprawdę z występkiem by ukryć złe zamiary i niechęć do innych przykryte fałszywym uśmiechem wątpliwej życzliwości dla ludzi A ile duchów dobrych świadomość śmiertelnika przenika która szczerze uśmiecha się na twarzy i przyjaźnie bez podstępu ukrytego pod skórą lecz z duszą otwartą na swego bliźniego co podobnie czuje lęka się i cieszy doświadczając własnego istnienia PERSPEKTYWA ODWRÓCONA
21.3.2025
Łk 16,19-31
Czym napawał się bogacz odziany w cenne purpurę i bisior gdy mu doniesiono o żebraku w łachmanach leżącym u dworu pragnącym resztek z pańskiego stołu do tego pokrytym wrzodami które lizały litościwe psy
Pewnie był dumny że on tak nie musi bo stać go na wystawne życie z ucztami w zazdrosnym towarzystwie udającym przychylność i przyjaźń do czasu odwrócenia się perspektywy I tak się zdarzyło gdy raptem obaj umarli żebrak tam gdzie leżał a bogacz na biesiadzie tyle tylko że role ich się odwróciły biedak znalazł się na niebieskim dworze a krezus zapoznał bezlitosny ogień gdzie purpura i bisior stały się popiołem
KONSCJENS I ABRAHAM
18.3.2025
Rdz 12,1-4
Konscjens poznał Abrahama w czasie częstych dyskusji stawianych pytań wątpliwości i poszukiwań słusznych odpowiedzi w gąszczu trujących podszeptów co na grząskie bezdroża wodzą zaplątane jak węzeł gordyjski z dereniowego łyka wiążący dyszel z jarzmem na powozie królewskim wieszcząc że kto go rozwikła zostanie władcą Frygii rozciął go Aleksander mieczem wielkiego zwycięzcy nie bawiąc się w skrupuły i kluczem swego wyboru tak nie postąpiłby Abraham co Konscjens chwali żywo
KONSCJENS I SZKLANKA
16.3.2025
Zastanawiał się Konscjens nad fascynacją szklanką nieprzeźroczyście pustą i nie ze źródlaną wodą patrzał na szkło na dopingu wpierw wysokoprocentowym choć mniejszych rozmiarów potem na kryształ większy lecz mniej nasycony jednakże gęsto wzmacniany kolejkami polewań i łyków toastów pohukiwań i krzyków uwznioślając wyobraźnię podpitą chwiejnie złudnymi obrazami próżnymi jak naczynie zanim nalano w nie procenty
GDYBY DZISIAJ
13.3.2025
Jon 3,1-10
Gdyby dzisiaj jakiś nowy Jonasz z morza wyłowiony szedł przez świat ucywilizowany w naszym mniemaniu pyszniący się szczytami kultury z workiem popiołu na objuczonych plecach wzywając zarozumiałych ludzi do zjednoczenia i pokoju pewnie odszedłby z niczym prócz wora pełnego zmarnowanego prochu tak dumnie trwamy spełnieni zapiekle godząc ościeniem w rywali mentalnych bez krzty cienia refleksji dlaczego
WIOSNA 2025
11.3.2025
Ta wiosna rozlewa się suszy potokiem spieczonych ust ziemi rozwartych w krzyku znikających jezior i rzek coraz płytszych wcześniej zatrutych iż nie zdołały uciec tony śniętych ryb brzuchami do góry spływających z prądem bo utraciły sterowność ciał swych kadłubem my też trwonimy tę zdolność systematycznie acz powoli jak żaba w garnku z wodą stale podgrzewanym gdzie ona się przyzwyczaja do śmiertelnie groźnej temperatury cieczy a biernie uśpiona nie wyskakuje z gotującej się opresji
PRAMT
4.3.2025
Cesarz Pramt się zdenerwował brak wdzięczności pysznie czując niedobór dziękowań kornych wodza najechanego narodu co trzy lata krwawi brocząc dla porządku świata i wolności z woli Boga na huśtawce krzywych dziejów wskutek imperialnej hydry zanęcanej wagą słów liczonych korzyści ciężarem do czasu który upływa i mocarzom tego świata śniącym o swej potędze
O MGŁY PRZEMOŻNE
28.2.2025
O mgły posiwiałe wy co przemożnie ciągniecie się po ziemi niby mleczna rzeka która wystąpiwszy z brzegów tuli się do gleby jak dziecko do matki by przeniknąć każdą komórkę zmieniając w niej wszystko najpierw czutą ciepłotę na końcu zaś świadomość zamgloną już nieco
TRZY LATA
24 i 28.2.2025
To już trzy lata stania świata na głowie siwej ze zmartwienia i zdumionej wydarzeń tokiem wprowadzonej w nieme osłupienie jak na krzyku Muncha z twarzą na której przerażenie ryczą krągle otwarte usta a strachem wybałuszone oczy patrzą z narastającą trwogą na tę świata historię która właśnie staje się tutaj na załzawionych oczach
TRUDNA MOWA
24.2.2025
J 6,60-63; Łk 6,27-31 i Pwt 21,23
Trudna jest mowa dobrej nowiny gdy każe miłować tych od nas innych co przeklinają nienawidząc bo źle życzą samych siebie stawiając po stronie wrogów do tego pozwalać walić się pięścią w twarz poddając się poniekąd nienawistnej przemocy sprzecznej z nowiny kodeksem wartości wprawdzie i ON upodlić się pozwolił jako powieszony na drzewie człowiek przeklęty do tego przybity doń bretnalami kutymi z płaskimi łbami by nie rozerwały dłoni wyrok bowiem miał być ostateczny jak sąd na końcu ludzkich dziejów ten ważący miłość także nieprzyjaciół
REQUIEM
Gdynia-Chylonia 13-14.2.2025
J 11,25-26
Organy już wydały tchnienie dech piszczałek żałobnie brzmiący w molowej tonacji mówiący adieu kiedy requiem wybrzmiało w kościele żegnając świat co właśnie się skończył przestrzeń człowieka który zgasł jak gwiazdy wybuchłe w kosmosie umarłe supernowe czy białe karły gdy z siebie wypluły martwą materię olbrzyma który przestał istnieć my też stajemy na bytu granicy na hamletowskim być albo nie być z pytaniem na ustach co dalej będzie i wtedy właśnie gdy myśli wiarę orały durowe alleluja przestworza rozdarły
LĘKAM SIĘ
16.2.2025
Kiedy widzę zakochane w sobie pyszne twarze zapiekłe w gniewie tęgo opalone czy blade śmiertelnie sztucznie ulepszone by udać cierpienie za wiwatujące na ich cześć miliony tłumy kwiczące w hołdzie dla swego guru już na piedestale z litego marmuru bo nieomylny niczym bóg na tronie co zdaje się wszystko o ciżbie tej wiedzieć paraliżując pokorę ostrym spojrzeniem jak brzytwa nieznosząca żadnego nie a kiedy to wszystko widzę i słyszę zwyczajnie po ludzku lękam się
BRZASK
9.2.2025
Co dzień o porannym brzasku wyrywam się z objęć ciemności zniechęceniem więżącej duszę i rozrywam niewoli skorupę zwyczajnym otwarciem oczu na mozaikę podniebnych chmur od szarych po wyblakle czerwienie i rokokowe róże na poler złocone błyskami przebudzonych promieni zrazu nieśmiało jakby nieproszone teraz zaś z werwą spływają na niebo kokietując rozsypanym zlotem które zaprasza żywymi blaskami do brania życia pełnymi garściami
WIZJA OSTATECZNIE POZYTYWNA
4.2.2025
Ap 22,12-14
Kiedy słońce zatrzyma się w zenicie by nie krocząc dalej nieustanie świecić oświecając głodne tłumy stworzeń spragnione światła jak kania dżdżu wtedy z niego nagle ku ziemi spłynie pełen łuk tęczy nieskazitelnie czysty jaśniejący pastelowymi barwami że wyraźnie osłabnie blask słoneczny a wtedy na łuku jak na tronie zasiądzie ten który JEST początkiem i końcem pierwszym i ostatnim alfą i omegą gdyż sam w sobie jest wszystkim i oto zgodnie pójdą w jego kierunku kąpiąc się w świetle i nim się żywiąc jak żywą wodą co wskrzesza wszystko oczyszcza i leczy najciemniejsze rany serc rozdartych nieprawością ciemną i po drodze opłuczą zabrudzone szaty by wejść przez bramy do miasta Bożego
POKOLENIA
29.1.2025
J 8,32
Pokolenia niby kolejne księgi oprawne w skórę imionami wytłoczoną tomy ludzkich historii wiedzących jak encyklopedie pisane obok siebie na półce co jak wektor czasu stoi na straży kolejności i ciągu i choć treści bywają w nich różne jako różnorakie motywy i poglądy odczucia fascynacji i ich przeżycie w rzeczy samej do siebie są podobne i między sobą nie różnią się wiele bo życie jednako boli gdy zaplątane w sieci toksycznych zależności co omotały je szczęściem złudnym a i radości uwznioślają tak samo wznosząc na wyżyny olśnionego ducha który garściami chwyta szczęśliwe chwile i zaczyna rozumieć siłę pełnionego dobra
SŁOWA
26.1.2025
Łk 4,16-21; Mk 1,21-28 i Rz 10,16-17
Te słowa działają i w nocy gdy senne marzenia okryte ciemnością przenikają jaźń ogarniętą drzemką jakby zniewalającymi kajdanami co nie pozwalają dostrzec słów światła w beznadziejnie żałobnej czerni za opadniętymi powiekami ciężkimi jak ołów i tylko uszy pozostają otwarte kiedy tylko chce się usłyszeć słowa tej nazaretańskiej dobrej nowiny
BEZSENNOŚĆ
23.1.2025
Kiedy noc przeciera się między palcami przeganiając bezwiedne minuty senne wraz z nierzeczywistymi marzeniami zaczarowanego kwiecistego ogrodu jak paleta pełnego krystalicznych kolorów to znów z krainy niemożności ciemnej pełnej grozy na ołowianych nogach jak w mule grzęznących w podświadomości niebezpiecznie i trwożnie bez kapki nadziei czasem zaś jak caprichos Goi rozdwojonych wtedy bezsenność jak gdyby ulgę przynosi budząc świadomość jawnej rzeczywistości choć ciało zmęczone godziny wciąż tulą te nieprzespane gderliwie szepcąc do ucha dziś już nie uśniesz i nikt cię nie słucha
SZADŹ
19.1.2025
Ten niedzielny poranek kraj ocucił miejscowy łzami mgieł które chłód zamieniał niczym różdżką mrozowej wróżki we włochate kryształki lodu niby mufki otulające zimnem przebudzone konary drzew i krzewy zdobne białymi wałkami co jakby w papilotach po pobudce tak tu szadzią maluje zimowe obrazy jak Fałat na tekturowym gwaszu z kartonową zimą acz surową na Polesiu i Chełmoński w ciepłym kożuchu z kuropatwami na śniegu i Ruszczyc u brzegu Wilejki czy Grottger gdy upamiętnił zakutych w zimowe okowy sybiraków przez ruskich zsyłanych po powstaniu styczniowym
SARY I ZUZIE
16.1.2025
Małe dziewczynki i te nieduże ledwie co zrodzone Sary i Zuzie są przeznaczeniem starego narodu w modnym dziś millenialsów widoku w wózkach dziecięcych piesków i kotów miast Sar i Zuź cudownie uśmiechniętych a przy tym twarzy inteligentnych do nas podobnych którzy przemijamy czyżby bez jutra w przeszłość odchodząc niewinnie pięknych buziek noworodków
I ZNÓW
8.1.2025
J 20,1-10
I znów życie wskoczyło na stare tory jak stuletni tramwaj codziennego biegu co potakuje na szyn styku puk tak tuk że miało być dobrze w nowym obiegu i lepiej po raz dwa tysiące któryś a wyszło jak zwykle po staremu bez świeżego myślenia do zmian skorego woli faktorów i chcenia markerów by ludzkie żywoty skutecznie uzdrowić na twórczej drodze obustronnych relacji bo te zjednoczone potrafią bryłę ziemi ruszyć aby świat pierwotnie skażony uczynić lepszym Tylko że dalej ogarnia nas niemoc we wciąż bezsilnej duchowej chęci aby cokolwiek zmienić gdyż jest już błogo a uległym powodzi się lepiej cóż niby mądrzejsi znaczy nie warto drażnić ciągających za sznurki sztucznych powodzeń i rzekomo dobrych wieści że niby wodę potrafią przemienić w nieczyste wino i podczas spektakli w krew nieprawdziwą a chleb w umarłe ciało co nie zmartwychwstało lecz w grobie przeleżało sczezłe na wieki gdyż prawdziwa mogiła okazała się pusta z opróżnionym całunem i osobno leżącą chustą
NOWY
1.1.2025
Znowu wchodzę do nowej rzeki gdy bieg jeszcze źródlany krystalicznie niewinny i żywy pytam więc dokąd zawiedzie przez jakie popłynie meandry czy pozostanie w zwyczaju korycie czy też rozerwie stare granice i jako żywioł niszczący się rozleje pachnąc krwią i łzami śmierci a może ziemię łagodnie użyźni nawodni gasząc ciągłe pragnienie ona zaś wyda stokrotne plony
KONIEC ROKU
29.12.2024
Koniec roku jak ostatnia kartka z trzydziestego pierwszego grudnia wyrwana ze ściennego almanachu i zmięta w dłoni jak gdyby pamięć doby która odchodzi do zdarzeń minionych pokrywana niepamięci mgłą niby kurzem tak jak fiszki wcześniej wydarte żółknące niczym pamiętnika strony każda ważąca zapisanym wspomnieniem z konkretną datą miesiącem i dniem wydarzeń blaknących w głowach przepełnionych gęstwą niby karteczek jak na lodówce z magnesem od spodu bowiem i na niej jest już za ciasno
WIGILIA
24.12.2024
Ten wieczór jest zupełnie inny wśród wszystkich wieczorów roku choć nawet nie skrzy bielą spadłego śniegu a szarość świata wciąż gryzie go w oczy i nie wiadomo czy słońce nań spojrzy ale zwierzaki go czują gotując się do mowy by w tę noc po ludzku przemówić do ludzi neutralnie i ponad wszystkimi rozbiorami wyznaczywszy spośród siebie osła i wołu aby w zimnej stajence Dzieciątko ogrzały i tylko ludzie są wciąż niezdecydowani niby pasterze co dotąd nic nie wiedzą przysnąwszy we skórzanych jurtach bo nie było jeszcze od Gloria aniołów pocą się przeto ich myśli jak ocalić twarze i przeżyć ten wieczór bez żadnych pozorów
CZASEM
20.12.2024
Czasem i ludzie śpiewają jak anioły wydobywając z płuc tenorowe dźwięki dyszkanty soprany i koloratury albo z drugiej strony klawiatury basy barytony i alty a one wszystkie tworząc harmonię niby chóry niebieskie ziemi zwiastują pokój
NOWA
18.12.2024
Łk 2,1-7
Już rodzi się Nowa betlejemska gwiazda z warkoczem zaplecionego światła ciągnącym się po niebie gdzie anioły ćwiczą chorały by śpiewać czystszymi nutami Gloria in excelsis Deo w promiennej durowej tonacji z wieścią o królu niebiańskim który rychło w Betlejem się narodzi a wiedzą to mędrcy z dalekiego wschodu co pisma prorocze kontemplowali z darami szykują się więc do drogi wie też Józef z Maryją i są już na miejscu nie w pięciogwiazdkowym hotelu i nie w wynajętym pokoju bowiem dla nich go nie było tak trafili do stajni ze zwyczajnym żłobem gdzie niby w kołysce pieluchami okręcony zostanie złożony ten co ma się narodzić a który po prostu JEST
GAJA
14.12.2024
Ps 74,13-14; Iz 27,1 i Hi 3,8 i 26,10-13
Gaja te oceany i gleby Ziemi tętniące życiem lesiste obszary krainy lessowych wąwozów żyzne czarnoziemy chleb rodzące stepy rozległe i piaski sypkie wszystkie co są tej kuli skorupą która rodzi żywi i wchłania w siebie życia gasnące okryte milczeniem tak Gaja zbiera wszelkie przeciwności warstw życiodajnych rodzących owoce i otchłań szeolu błagalną krainę zapomnienia w śmierci z nicią nadziei na spodziewane skruszenie łańcuchów pęt lewiatana potwora z czeluści ikonie chaosu wód najciemniejszych
POEZJA
11.12.2024
Ta muza myśli w metafory pakuje mieszając słowa niby farby na palecie by malować obraz budzącej się wiosny świeżą i niewinnie żywą zielenią veronese lub wciąż słonecznie wesołej jesieni z barwnymi liśćmi tańczącymi na wietrze kręcącym szalone piruety w lewo i prawo trzy do przodu dwa do tyłu i kolejny w bok albo portret pociągłej kościście twarzy śmiertelnie bladej z melancholią w oczach z rozwartymi ustami z których wypływa pieśń o życiu które jak rzeka swym nurtem wiedzie do ujścia by tam się zanurzyć w wiecznym oceanie nieogarnionym sumie wszystkich mórz niebieskich wód i wszelkich bytów żywych czy nieożywionych których racją jest nieporuszony Demiurg
NIEWIASTY
8.12.2024
Rdz 3,1-15 i Ap 12,1-5
O tych dwóch niewiastach mówi się przez wieki w kulturze znaczy w pismach i sztuce o pierwszej że dała się zwieść wężowi który odnóża postradał za ojcowanie pierwszemu grzechowi a ona tylko chciała być równa Bogu tworzyć własne zasady określając co jest dobre i złe ta druga nie zaprzyjaźniła się z krętaczem zaś jej potomek zmiażdżył mu łeb z kłamliwie rozdwojonym językiem natomiast on zranił go jedynie w piętę tak dokonało się to przed wiekami o czym pisma jasno mówią malując obraz nowej niewiasty całej obleczonej w słońce z białymi promieniami bijącymi z twarzy księżycem uległym pod stopami wieńcem na głowie z tuzina gwiazd i nieskalanej chociaż porodziła syna
JANCZARZY
5.12.2024
Tak nazywano nowe wojsko Osmańskiego Imperium tworzone w trakcie branki z chrześcijańskich dzieci gwałtem porywanych z kołysek wyrywane z bolejących rodzin od czternastego wieku osmańskich podbojów w chmurnej europejskiej historii dziś w dwudziestym pierwszym stuleciu w wyniosłym duchu ruskiego miru prorocy cara podupadłego imperium co jak hydra chce się odrodzić uprowadzają ukraińskie dzieci
ZNAKI
30.11.2024
Łk 21,25-33
Widzimy znaki na słońcu księżycu i gwiazdach te które śledzimy i podglądamy choćby w astrologii regułach jednakże nie widząc sedna znaczeń tego co na niebie i ziemi postrzegamy bowiem ich twardą skorupę to że ciemne chmury przynoszą deszcz niebo czerwone o półmroku wróży wiatr a jasny zmierzch jest przedsionkiem nocy lecz nie ma w tym jeszcze mądrości bo to ocenianie zjawisk oczywistych ale wciąż nie ma tu figowca rodzącego owoce drzew które wybudzając pąki wieszczą bliską wiosnę i lato i tego że zmieniając się coś nadchodzi jako czas ostateczny choć nieokreślony
KRÓL
24.11.2024
J 19,1-5 i Mt 27,39-44
Jakiż władca panuje jak ten z tytułem Ecce Homo 1 płaszczem hańby okryty człowiek w cierniowej koronie wysadzonej krwistymi perłami gęsto toczącymi się po czole z ranami otwartymi na miażdżonym ciele przybity dłońmi i stopami do belek krzyżowego tronu na którym rozciągnięty jak jękliwa struna wzgardą upokorzony i wyśmiany szyderczo innych wybawiał a siebie nie może jeśli przeto jesteś zejdź z majestatu swego a uwierzymy w ciebie
SARA
19.11.2024
A ząbkująca Sara to cud stworzenia niewinnie uśmiechnięta i święcie szczera bez fałszywej zmarszczki która przeczyłaby temu jest po prostu prawdziwa w założeniu człowieka bo nie dotyka jej grzech
KALENDARZE
18.11.2024
Mam za sobą wiele kalendarzy wydartych z życia jak oddech z płuc przed zaś coraz mniej do przeżycia by móc czuć dech świeżego powietrza które jak Duch pojawia się w wichrze gwałtownym wirze mądrości darów stąd proszę w skróconej perspektywie choćby o cząstkę podmuchu wiatru co nie obciąży tężejących miechów lecz je otworzy i dlań poszerzy ożywiając w duszy moje kalendarze BANAN
17.11.2024
Banan w krypcie arkadowej za wejściem łukiem zwieńczonym z cięciwą napiętą do bólu dyskusji o owocu do ściany przyklejonym budowlaną taśmą szarą wystawionym na aukcji za milion dolarów dziele Maurizio Cattelanego współczesnego Włocha z dubiami czy to dzieło sztuki czy żart lecz można jeszcze jedno stawiać pytanie banał to już czy nadal banan
CIEMNOŚĆ
14.11.2024
J 1,4-5
Ciemność otula ciało i też ogarnąć chce duszę lecz gdy o nią chodzi lepiej rzec próbuje gdyż ducha jasnością nie są same słońca promienie lecz te w których jest życie iż są światłością ludzi tą co w ciemności świeci a mrok otulić jej nie zdoła
BIAŁOCZERWONA
11.11.2024
Mt 12,25
A Białoczerwona zjednoczona na fladze rozdarta jest na pół jak w Katyniu Wajdy nie przez sowieta dzielona lecz sumptem własnym teraźniejszych oskarżeń i kłamstw wyciąganych z fałszywego kapelusza do którego niczym do urn wpaść mają głosy wyborcze wolne i te zmanipulowane byleby partyjnie zwyciężyć tylko jak się ostanie królestwo wewnątrz skłócone czy miasto i dom złem krojone
GRA UCZUĆ
10.11.2024
Grę uczuć porównać można z monetą taką z reszką i orłem uczuć zaś i wzruszeń czucie w tej grze to awers przednia strona na ogół jasna i pogodna lecz o łzę może się otrzeć rewers tutaj jest ciemniejszy jako druga strona medalu i wyrafinowane uczuciami granie znacznie częściej łzawe z zasady dotkliwe boleśnie zdarza się i krwawe tu widać emocje co uciekają rozumowi i temu czym jest panowanie woli
KONSCJENS I 5 LISTOPADA
5.11.2024
Oczy Konscjensa z świata szerokimi źrenicami patrzyły dziś na Amerykę na głosy wrzucane do urn te zapisane atramentem obietnic i te które w ich duchu mają uciszać los wzburzonego świata niczym sam Pan Bóg Tu Konscjens spojrzał krytycznie wiedząc że w perspektywie globu i jego historii zawsze po Bogu był żandarm dyscyplinujący ten co pilnował ustalonego porządku choć co rusz na brutalne sposoby raz z sierpem na szyjach a na głowach młotem to znowu ze swastyką wypalaną w duszach wreszcie z mrzonką wydumanych komun a wszystkie one z zabitą wolnością tą co człowieka jest istotą darem z duszą rozumną i czułą dla subtelności zadanych ludziom
MIŁOŚĆ
4.11.2024
Mk 12,28b-34 Do Rabbiego przyszedł pewien uczony w Piśmie nic więcej o nim nie wiadomo czy żywił wątpliwości do różnorakich prawideł czy szukał tylko ich syntezy w klarownym przykazaniu pytał więc co jest najważniejsze w rogu przepisów obfitości sypiących się iście po faryzejsku i usłyszał ów uczony po prostu będziesz miłował sercem i duszą bliźniego i Boga WSZYSCY ŚWIĘCI 2024
1.11.2024
Ap 7,14
Tak spiął się kolejny rok ten od Zaduszek dziś zamknięty w pełni Wszystkich Świętych a tych przybyło mrowie w nim mnóstwo bezimiennych jakby z twarzami ukrytymi w dłoniach spracowaniem pomarszczonych z odciskami przyciężkiego wysiłku skromnie cichego bez emfazy i szyldów reklamowych zwieszanych na ciężarówkach wykrzykujących wokół to mozół dźwiganie życia ciężaru ci święci milczą po prostu wybieliwszy szaty w Krwi Baranka
ŁAPAĆ PROMIENIE
30.10.2024
Jeszcze można łapać promienie jak spadające złote liście barwne klejnoty krzewów i drzew klonów kasztanów czy brzóz co jeszcze wolne się przebijają przez mgły porannie sine i niski pułap szarych chmur ociężałych coraz to bardziej jakby z ołowiem na grzbietach listopadowo pochyłego nieba które płacze z przerwami smagane jesiennym wiatrem zimnym i nieprzyjaznym tym co budzi nocne demony
PRZEŁOM
28.10.2024
Przełom października i listopada jest ważny nie tylko z powodu Wszystkich Świętych i Zaduszek grzanych milionami zniczy wbijającymi się w ciemność wahliwie wątłymi ognikami lecz też z powodu skracających się dni które zdają się obumierać powoli jakby traciły ożywczy oddech we wciąż rozciągającej się nocy co wydaje się zaczyna królowanie lecz pewnie nic bardziej fałszywego albowiem tuż przed nami na coraz bliższym horyzoncie jawi się jasność Bożego Narodzenia a w niej też dnie odradzać się zaczną
ODEJŚCIA
26.10.2024
Odejścia bolą bardziej niż czyraki te w najczulszych punktach bo są jak obecność niewidzialnych ludzi których nie da się już wziąć w ramiona by przelać smutek ich nieobecności i nie daje się powiedzieć kocham oczekując podobnej odpowiedzi te odejścia są milczeniem
BILLY PILGRIM
22.10.2024
Billy Pilgrim pielgrzym dwudziestego wieku w epickim dramacie Kurta Vonneguta Rzeźnia Numer Pięć to podróżnik po czasie i przestrzeni Amerykanin z wyobrażonego Ilium i żołnierz przez wojnę wessany w tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym kiedy z innymi trafił do niewoli w wymarłej rzeźni numer pięć tam przeżył dywanowe trzepanie Drezna burzę bombowo-ogniową co spopieliła miasto i Zwinger Matthäusa Pöppelmanna obracając wszystko w księżycowy pejzaż Billy uciekał zatem od życia absurdów nawet lądując w Zoo jako ćwierćobywatel na Tralfamagorii planecie z iluzji od ziemi gdzieś miliardy kilometrów fantazji w surrealistycznej wyobraźni Billy’ego Pilgrim’a i autora tejże epiki wprawdzie wizja powracających przeżyć swych narodzin umierania i śmierci nawrotu w mgnieniu oka do chwil ulubionych i życia które bez końca odradzać się może wyrastając z wydobywanych wspomnień niczym feniks ożywiany z popiołów jest na wskroś interesująca to tak jakby minione wciąż żywe było i nie tylko w pamięci trwało
BŁAZEN
19.10.2024
To komiczny artysta klown i pajac w cyrkach grający głupca i nieudacznika na dworach zaś królewskich i wielkopańskich a jakże jeszcze chłopca do bicia dziś sam poczułem się błaznem
MOJE ANIOŁY
18.10.2024
Moje anioły posłane w zasadzie są niewidoczne czasem tylko pojawiają się na błękitnie czystym niebie jako niewinne chmurne obwarzanki delikatnie pierzaste i białe krystalicznie lecz bez zarysowanych skrzydeł są przeto poniekąd incognito jednakże zdecydowanie czujne gdyż kręcąc się lekko wokół obserwują przestrzenne kwatery powierzone ich autopsji życzliwej by w nagłej potrzebie od razu zstąpić i pomóc w sytuacji krytycznej bo to przecież anioły stróże między tym co boskie a ludzkie
ZŁOTA JESIEŃ
15.10.2024
Październik już dobiega połowy szybko skracających się dni a wciąż nie ma spóźnionej jesieni tej złoto-jaśnie-polskiej z soczystym kolorytem wzorzystych liści cóż postarzały się tylko i ich pomarszczone oblicza straciły świeżość wiosennej zieleni stając się szare jak dni schodzącego roku ze słońcem co za chmurami się skrywa jakby szczędząc ciepła swych promieni rzadziej śląc je w podarunku dla ziemi choć ta tak bardzo oczekuje światła tęskniąc za nim wraz z upływem lata które uleciało gdzieś za granicę jak odwiecznie wędrowne ptaki
KOLORY
12.10.2024
Za 4,6
Świat jest wielokolorowy jak paleta artysty pełna farb a życie jest krwistą czerwienią raz jasno tętniczą to znów żylną i ciemną w cielesnych obszarach gdzie barwa zależy od dotlenienia inaczej się dzieje w duszy choć i jej pasują oba kolory tylko że inne ma tlenu źródło
PROŚBA O ŚWIATŁO
10.10.2024
Dziś proszę o światło bym w przetartej ciemności tej nieodgadnionej czerni odnalazł drogę nieskalaną a ciemnica mnie więzi jak ciasny kaftan z żelaza wykuty i nie pozwala widzieć jutra mamiąc w mroku ułudą szczęśliwości budzoną w pokrętny sposób używek niby krzepiących co zdradliwie rodzą fałszywe ekstazy ciągnąc jaźń w czarne dziury oszukaną w tej pomroce proszę więc tylko o światło niech wleje się we mnie jak woda krynicznie czysta i nieskażona obmywając z losowego błota
TATUAŻE I BLICHTRY
5.10.2024
Rdz 1,26-28
Nie wierzę by Bóg sobie robił tatuaże chcąc siebie upiększyć jest przecież doskonały i w swej istocie najpiękniejszy więc po co by mu było zbyteczne nosić błyskotki ludzie jednakże inaczej wprawdzie przez Niego stworzeni tatuują się gromadnie i modnie chcąc wciąż być piękniejszymi czując niedosyt istnienia i własnej urody choć są na Boży pierwowzór
ŻYCIE
29.9.2024
Życie jest jak łańcuch rozstań latami ciągnący się za nami to w nich tracimy kolejne ogniwa co odłączyły się od zdarzeń ciągu zupełnie bezwolnie lecz według prawa fizyki biologii i samego życia które dojrzewa starzeje się i kruszy jak wszelkie najtwardsze łańcuchy żyć gdzieś i one pękają i brakuje im ogniw by jeszcze coś mogło z nich ubyć i właśnie tak wszystko się kończy
LENISTWO
26.9.2024
Syr 22,1-2
Ludzie swe winy zwalili na małpę tak uosabiając upadłego człowieka w emblematycznym sensie sięgającego złych instynktów nieokiełznanych bestii tę słabość złączono ze zwierzęciem małpo podobnym nomen omen z leniwcem a ten Bogu ducha winny nad wyraz zwinny jest w wodzie choć z zasady powoli się porusza jakby w zwolnionym tempie i spokojnie żyje na drzewie inaczej od swego pierwowzoru który na kanapie wygodnie leży i z reguły nic nie robi
GNIEW
25.9.2024
Ps 37,1 i 8
Z wypiekami na twarzy i złym błyskiem w oku gniew spluwa jadem helodermy ukrytym w gwałtownym słów potoku furiacko rzucanych w bliźnich których uznaliśmy za winnych rozbuchanych emocji co umknęły rozsądnej kontroli woli tak od słowa przeciw słowu niby spokojnej dyskusji padło słowo jak granat i wybuchło charakterem porywczym rodząc grzeszny gniew
NIEUMIARKOWANIE
23.9.2024
Iz 24,20; 1P 4,3
Nieumiarkowanie jako brak miary szczególnie w jedzeniu i piciu kojarzy się nagannie ze zwierzęcym obżarstwem wśród ludzi a więc ordynarnym żerem i pijaństwem do upadłego na tak zwany umór nawet bez zużytych hamulców pokarmowo jakościowo wagowych powstrzymujących wzrastanie otyłości która nie pozwala chodzić ni się ruszyć i do stężenia delirycznych wizji ruiny świadomości à la mente captus 1 tak nieumiarkowanie odpłaca człowiekowi potocznie zwanemu opojem pasibrzuchem

NIECZYSTOŚĆ
21.9.2024
Jk 3,16-18
Ten grzech pożera rozum dając przyzwolenie rozbuchanym zmysłom na wygaszenie myślenia z ciała kontroli a przejąwszy tak dowodzenie nad nim sądzi że może używać ludzi ich sponiewierać nękać czy gwałcić traktując jak gadżet nabyty w seks szopie niczym zabawka dla własnych chuci depcząc tak wolę i godność osób
ZAZDROŚĆ
19.9.2024
Zazdrość jest jak frywolna kobieta co w swawoli frustrację skrywa gdy widzi modniejsze kiecki i jest jak mężczyzna jeżdżący gruchotem rozdrażniony pojazdem sąsiada najnowszym modelem Porsche Carrera jest też zawiść dziecięca mniejsza wzrostem i wiekiem ta co zazdrości zabawek i pysznych ocen okazywana twarzą wykrzywioną grymasem tupaniem nóg i histerycznym płaczem gdy nie ma tego co inne dzieci
CHCIWOŚĆ
17.9.2024
Mt 6,19-21
Chciwość szczerzy zęby do bogactw wszelkiej maści nieczuła na serca klejnoty by z nimi się zaprzyjaźnić chce tylko je posiąść ażeby uwięzić w skarbcu zazdrośnie strzeżonym przez chciwe ja więc niby bezpiecznym a jednak rdza i jego się ima mole niszczą rozkradają złodzieje niby bogactwo obracając w popiół bez pamięci rozwiewany w przeszłość jak zgrillowane pomielone kości to los chciwości niechcącej się dzielić
PYCHA
14.9.2024
Rdz 3,4-5;1Kor 8,1b-2
Pycha jak chuć urwana ze smyczy jest chęcią bycia niczym bóg lecz wyzwolona z miłości rozumu nie będąc nawet instynktem tym samozachowawczo pospolitym staje się czystym pożądaniem ego ja myślę ja wiem ja tworzę ja działam by w końcu dojść do istotnego ja jestem a to już jak Jestem Który Jestem jestem więc jak sam ON wszystkowiedzący wszechwidzący czuły i najlepszy ze wszystkich tak moje przerośnięte ja oparło się na wymarłej wiedzy
DRABINA DO NIEBA
10.9.2024
Rdz 28,10-22
Jak drabina Jakubowa wyśniona w drodze do Charanu w miejscu nazwanym post factum Betel – Domem Boga po jej szczeblach wspinali się i schodzili aniołowie z wysokiego nieba na ziemię jak u Williama Blak’a czy Michaela Willmanna drabina do nieba jest odwrotnością w zaświaty alpinizm otwiera po niekończących się stopniach własnej doskonałości czynów moralnie dobrych sumujących się w miłości tyle że po każdym jej braku wypada kolejny szczebel ze swojej wspinaczki w górę
MĄDROŚĆ
7.9.2024
1Kor 3,18-23
Pytanie o mądrość wydaje się ważne o to czym jest ta pożądana cecha czy tylko paletą wiedzy w czytelni zebraną na jednym miejscu czy też świadomością jej braków niczym czarne dziury pustych pozycji i Sokratesowe scio me nihil scire – wiem że nic nie wiem – wszystko wobec wszechświata sekretów nieprzenikniętych lat kilometrów ale i najbliższych na Matce Ziemi Czym jest więc mądrość niebędąca wachlarzem Googla z nieprzebranych fiszek wiadomości wprawdzie nie zawsze sprawdzonych
MESZU-AH
4.9.2024
Łk 4,16-21
W ten dzień przyszedł do sąsiadów do swych wielu w bóżnicy znajomych tej faryzejskiej w której się spotkali tam podano Mu księgę proroka Izajasza i z niej sam będąc Słowem odczytał wyrazy przez Jahwe stworzone Duch Pański nade mną tak doraźnie spełniła się obietnica mesjasza namszczonego duchem meszu-ah po grecku Christos i tego sceptykom za wiele było przecież go znali więc im nie starczyło znaków bo nie docenili spełnionych żądając dla siebie wciąż nowych choćby takich z Kafarnaum wtedy skończyła się cierpliwość Losu który odwrócił się od nich
MONIKA
29.8.2024
Trudno odkryć znaczenie imienia którego pochodzenia się nie zna bo jeśli greckie ma korzenie może oznaczać osobę samotną bądź tę jedyną ale jeżeli z afrykańskiej wyrosło ziemi czy też dojrzało w kraju fenickim właściwie niewiele wiemy jedynie o Monice matce z czwartego wieku mówić możemy jako o znaku niczym o Niobe dumnej rodzicielce Niobidów siedmiu synów i tyluż córek zabitych zazdrością Latony matki Apollona i Artemidy udręka Niobe po stracie dzieci była tak wielka że Zeus w skałę ją przemienił z której jak górski potok wciąż płyną łzy Monika również płakała błagając w pacierzach o życie Augustyna który pogubił się w mroku a dzięki matce światło odzyskał
BEZDOMNI
23.8.2024
Mt 8,22 i Łk 9,58
Czym zawinili piętnastolatek z mamą że w królewskim Krakowie mieszkają na dworze jak Jezus nie mając gdzie głowy położyć usiąść przy biurku by lekcje odrobić a przy stole rodzinnie łączącym jedzenie spożyć czym zawinili wszyscy bezdomni i głodni brzydko przy tym pachnący co rani powonienia czułe bez jakichkolwiek sprzężeń zwrotnych naszych chrześcijańskich sumień że trzeba pomóc bo taka jest ewangelia taka jest miłość i taki jest Bóg
WNIEBOWZIĘTA
20.8.2024
Rdz1,9-12
O Wniebowziętej mówią w kategorii cudu wpierw wolności od wszelakiej zmazy niczym ziemia w dzień stworzenia wolna od pierwotnej winy człowieka potem z Ducha poczęcia Syna a w końcu zaśnięcia w pustym grobie gdzie zakwitły wiośniane kwiaty pachnące świeżością jej odrodzenia wszystkie te cuda są zmysłom niedostępne stawia więc rozum wiadome pytania jak jest możliwe łączenie komórek skoro duch ich ciała nie ma i jak jej zwłoki zniknęły z grobu w którym zostały rozkwitnięte pąki woniejące życiem złożonej w nim somy po ostatnim zaśnięciu wziętej do nieba
MARZENIE
18.8.2024
Patrzę na gwiazdy i marzę o odległych przestrzeniach w nieskończonym czasie miliardów lat świetlnych mierzących odległości między nierozpoznanymi światami gdzieś daleko poza nami tak jakbyśmy nie chcieli być wyjątkowymi w czasoprzestrzeni choć samotni ale niezagrożeni istotami od nas mędrszymi
PRZESZŁOŚĆ
12.8.2024
Mk 7,14-16 i J 3,19 Kiedy przeszłość dopada człowieka niczym harpia żarłoczna i harda wygrzebując z archiwum akty ukryte i jaźń szantażem męczyć zaczyna wydobywając na jaw czyny ciemne wtedy wstyd wypala rumieńce lęku na twarzy zagrożonej prawdą tą kim jestem w życia oglądzie na czarno-białej kadrów palecie z odcieniami szarości pomiędzy jak plusy i minusy niezależnej oceny tego który JEST i wie o tobie wszystko
COGITATIO
10.8.2024
Św. Teresie Benedykcie, Edycie Stein Myślenie nie jest czymś danym na zapas choć zdolność rozumowania od poczęcia zapisana jest w genach goszczących duszę rozumną tylko że nieuczone wysiłki twórcze oczekują źdźbła refleksji choćby tylko w gatunku dlaczego po co jest coś skoro mogłoby nie być i o to dia ti właśnie tu chodzi po to by obudzić świadomość ogląd umysłu logiczno-krytyczny szukając Logosu w akcie demiurgicznym stworzenia świata naszego i światła uskrzydlonych aniołów które w logice swej mądrości odbijają w lustrze twarzy mądrość Pana bez granic
KASZUBSKIE WZGÓRZA
7.8.2024
Zielone wzgórza na kaszubskiej ziemi jak przyrzeczona kraina mlekiem i miodem płynąca pokryta złotem pachnących plonów których woń spływa do jezior rozsianych wokół tkwiących pośród pól i lasów niczym wielkie oczyska w oczodołach odbijające błękit sklepienia po którym płyną tłuste chmury gnane przyjaznym wiatrem co studzi skwar przesadny lejący się z gorącego nieba na spragnione pola które stepowiejąc konają
NIEMIŁOSIERNY
3.8.2024
Przy miłosiernym Bogu czas który go nie dotyczy jest niemiłosiernie ślepy a nie znając krzty litości pędzi lejąc się przez palce jak górski strumień w kaskadzie gdzie jest nie do zatrzymania ludzkimi zdolnościami bycia i nieskrywanych pragnień niczym niekrępowanej wieczności wolnej od wskazówek zegara choć te dają się zatrzymać
DO DOMU SYMBOLICZNIE
25.7.2024
2Tm 4,7 i J 12,24
Ta rozstajna droga do domu wiodła symbolicznie nie siódemką niejako z nawyku dziś poddawaną głębokiej przemianie lecz bocznymi drogami Mazowsza w tempie Szopenowego żałobnego marsza z Legionowa do Nasielska i Płońska przez zaporę Dębe nad Zalewem Zegrzyńskim spiętrzającym prądy rzeki Narew i dalej przez sielskie pola szeroko rozpostarte po obu stronach szosy płaskimi niwami hen po horyzont ciężkimi dostatkiem plonów złotych zbóż z pochylonymi głowami pełnymi ziaren ociężałych kłosów woniejących w chlebie życiem tym które już spoczęło w tej ziemi kończąc swój bieg po to co wieczne
CZEMU PUKASZ
20.7.2024, godz. 2.25
Bratu Janowi
1 Kor 15, 54-55
Czemuż znów pukasz Niechciana do przechodnich drzwi domu za którymi ciężko się zadomowić wiedząc o tobie że nadejdziesz gdy czas zbyt szybko przeminie jak spełnione kartki z kalendarza dzień w dzień wydzierane z życia które oczy zamknie niespodzianie czemuż więc pukasz Niechciana skoro i tak wejdziesz do środka
KONSCJENS I ŚWIT
18.7.2024
Konscjens wcześnie otworzył dziś oczy i ujrzał niebo co twarzy nie marszczy jak ocean w czasie spokojnej flauty bez chmurki postrzępionej na jasnym błękicie przeźroczystym tak że światło wlewa się obficie w wyciszoną przestrzeń pozbawioną wiatru i listka drżącego na zastygłych konarach wciąż zaspanych choć wzniesionych wysoko jakby czekały na to co dzień ten przyniesie tak też myślał Konscjens znawca tylu sumień z ciągiem nagich faktów szeregowanych cicho gdyż nie mają niczego co chciałyby ukryć jak głośne zapisy w kampanii wrzeszczące barwnie opakowane by zło patrzało niegroźnie przyciągając do siebie szeptaną obojętnością z uśmiechem pogardy dyskretnie skrywanym znowuż liczące na wahnięcia człowiecze co lgną bezkrytycznie do sztucznego miodu
NIEBO O ZACHODZIE
14.7.2024
Pastelowe niebo o dnia zachodzie z delikatnym różem flankowanym szarością pierzastych poduszek przysypiających chmur przykrywanych kołdrą szybkich cumulusów a wszystko na subtelnie rozbielonym błękicie skromnie przygaszonym w solidarnym geście wobec koleżanek z palety kolorów które pomału gaszą perspektywę tonując zieleń drzew przecieraną niemal jak we wnętrzu oceanów na głębszych poziomach gęstniejącej ciemności która wszystko zaczyna godzić układając do snu i kładąc na oczy ziewnie rozwarty płaszcz nocy
MLEKO
Lembeck, 12.7.2024
Tego wieczoru rozlała się rzeka lotnie jakby pełna ciepłego mleka unosząc woń wołającą wspomnienia zamierzchłych sielskich wywczasów pośród magicznie szumiących lasów aromatem wonnej marzanki i łubinów kwitnących obok pachnących sianem skoszonych łąk i pól rodzących kłosiste owoce ziemi wiosną krowiakiem suto dożywionej co pokrzepił jej siłę rodzenia namnażając plony a z niewielkiej oddali taflę jeziora lśniącą między trzema wioskami ciętą przed wojną światową graniczną rzeką płynącą do morza przez dębczańskie ujście gdzie rozcina zalewem rozłożystą plażę z białym jak rajski piaskiem nieskalanym niczym przecież i tutaj za dalekim horyzontem niebo styka się z morzem ziemią i losem
SŁOWO
10.7.2024
J 1,14 i 15,13
Słowo ciałem się stało krwią zarażoną śmiercią a będąc światłem odkryło ciemność życia meandrów pokrętnych poznało smak łez i uśmiechów ból zbitych kolan dziecięcego wieku zaś po latach z górą trzydziestu bicza rzymskiego okrzepłe czucie gdy bretnalami wieszano je na drzewie by dla ludzi stało się przeklęte choć z nieczystymi się bratało okrytymi trądem ciała i duszy nie brzydząc się lękliwie podania ręki guzkom obrzmiałym na oszpeconej twarzy i plamom które kładły się na życiu dotykało też słowem nienabytej empatii w imię największej miłości tej co przenika do szpiku ducha którego oczyszcza ze złogów
OBLICZA
6.7.2024
Lembeck, Centrum Seniora św. Wawrzyńca
Mt 5,14-16
Przybył do miasta leżącego na górze tego co nie może się ukryć nawet w kaplicy Seniora Centrum gdyż i tu głosił Słowo składając Ofiarę wobec dwudziestu dwóch obliczy które na spotkanie wieczności przyszły w dzień który jak inne za chwilę się skończy a wszystkie twarze były podobne wyraźnie zmęczone przeoranym życiem chorobami cierpieniem i czasem który nieubłaganie minął pięć zaś z nich było jak ołtarzowe putta z podciętymi skrzydłami że już nie odfruną nie uniosą się w górę o własnych siłach bo są już po drugiej stronie rzeki choć wciąż w nurcie silnym i bezwzględnym tylko ich duch w odległej przestrzeni między niebem a ziemią z której ciało wzięły tą co teraz dopomina się swego
OBERHAUSEN NEUE MITTE 1
3.7.2024
Miejsce tu jest magnetyczne przyciąga więc jak biegun tysiące ludzi kusząc pułapem rozrywkowej konsumpcji w setkach sklepów pyszniących się w galerii luksusowo acz cierpliwie uśmiechniętych w bitwie o prymat w skali elegancji pośród różnych gustów i smaków oferowanych a jakże w lokalnych barach łącznie z kompleksem kinowym gdzie repertuar zawsze jest świeży jak menu w każdej z tutejszych restauracji a tuż za kanałem ze spokojną wodą i kołem diabelskim w stanie spoczynku niby na szezlongu wytwornie betonowym przysiadły gęsi szare bernikle kanadyjki zdaje się w smokingach bo z czarnymi szyjami dziś są niemrawe pewnie po podróży albo zwyczajnie brak karmiących je ludzi których tego dnia jakby na lekarstwo za to na stałe jest tu kaplica miejsce zadumy w dominium Hermesa gdzie ponoć wszystko jest na sprzedaż a widać i miejsce dla niesprzedajnych aniołów
GARBSEN
28.6.2024
Garbsen to lądowa wyspa niby garb chroniony w którym sen jest spokojny tuż obok Hanoweru w Dolnej Saksonii przy autostradzie oznaczonej dwójką aorcie europejskiego krwiobiegu jednak oddzielona od niej mięsistą tkanką gęstej zieleni drzew i krępych krzewów które jak botaniczny kokon zapewniają ciszę niedostępną wokół a ta niczym Morfeusz bóg marzeń sennych także mi pomogła przeżyć i spisać na hotelowych półkach całą bibliotekę przedziwnych obrazów jakby wyjętych z kolekcji Dalego te jednak powstały tutaj w Garbsen garbie dobrego snu
BURZA NA JEZIORZE
23.6.2024
Mk 4,35-41
To było skrajne przeżycie tego dnia gdy już zapadł zmierzch i zerwał się wicher potężniejszy niż gwałtowny szkwał choć równie zgubny i groźny wietrzysko co na jeziorze rozbudziło burzę podczas gdy sternik spał na szczycie łodzi to gotowy scenariusz napisany życiem które nagle zamieniło bezpieczne zacisze na niedający się ujarzmić żywioł co natarł na stateczek gwałtownością fal na przekór sile wioseł i ramion wioślarzy finał okazał się jakże szczęśliwy kiedy krzyk strachu obudził sternika który tylko mocą swego słowa rozkazał wichrowi by się uciszył i milczał i nastała głęboka cisza
ŚWIATŁO
21.6.2024
J 1,1-5
O tej wieczorowej porze bliskiej już zachodowi złote słońce wejrzało roześmianą twarzą i z siłą akurat poczętego lata przez nieprzesłonięte okno prosto w oczy otwartej duszy rozcieńczając nieufne mroki ciemniejące dotąd gdy zrodzi się noc bezgwiezdna i beznadziejnie ślepa nawet bez jednego martwego piksela na kruczym ekranie sklepienia a wtedy właśnie to wlane światło które w ciemności świeci będąc życiem i jasnością ludzi wybudziło nadzieję z martwej mitręgi by nie owładnęła nią czerń niemocy
LATO JAK SEN FARAONA
19.6.2024
Rdz 41,25-32
Już w przedbiegach tego roku lato było tematem gorącym strumieniem lejącym się z nieba z końcem marca i kwietnia początkiem teraz rozlewa się żarem śmiertelnym na rzeki i lasy na stepowiejącą ziemię która nie zrodzi obfitych plonów umarłych z pragnienia przed dojrzeniem albo utopionych w niepohamowanej powodzi lub zsieczonych gradobiciem szalonym co jak kosiarka ścinająca zbożowe pędy kładło je pokotem po przedwczesnym połogu niczym na sarkofagu spieczonej ziemi na której też jęczy ateński Akropol skwarem rozgrzany do czerwoności który i dla niego jest zwiastunem śmierci
ZOBACZYŁEM
17.6.2024
Iz 49,15-16
Zobaczyłem miłość na szczerej matczynej twarzy tulącej w uśmiechniętych ramionach narodzony człowieczy okruszek jej dzieciątko przywołujące na pamięć jeden wieczór grudniowy przyjaźnie ciepły w panującym mrozie otaczającym go wokół i wtedy poczułem bolesne zimno tak nachalne i niezależne od pór roku jak na tym świecie zabójczo otula miliony nieurodzonych istnień
A MNIE SIĘ WYDAJE
15.6.2024
Mt 5,21-26
A mnie wciąż się wydaje że zawsze mam rację niczym samozwańczy bóg co wie wszystko i zna się na wszystkim choć z gruntu zasada to narkotyczna i jest jak gejzer gorącym źródłem wybuchowych fraz złamanych dialogów pewnych siebie pysznych monologów budzących gniew i burze pseudodyskusji samym brzmieniem amplitudy dźwięków rozgrzanych do czerwoności a one już gwarantują eksplozję kłótni tylko że to wciąż mi się wydaje stale wnika w głąb i niszczy to co dalej kładąc się płaszczem nocy na kruchym braterstwie ludzkim
ZIEMIA
10.6.2026
Rdz 1,1-2 i 26-28
Ziemia kiedy się trzęsie niczym w febrze bezkrwistej rozpalana lawy wrzeniem co zetli po drodze wszystko z popiołem wystrzelonym w nieboskłon przez wybudzone z letargu wulkany teraz sypiącym się z nieba na ziemię wraz z ruchem jej płyt tektonicznych gdzieś głęboko pod skorupy skórą burząc i tworząc przepastne rowy wchłaniające żywe osoby i ich kulturę ten element trzy pozostałe żywioły ognia powietrza i wody łączy w jedno przywracając chaos pierwotny a jednak ta ziemia jest zieleniącą się glebą wiosną kiedy zakwita i dojrzewa latem plonami pachnącą naszą żywicielką z owocami swymi i ludzkiej pracy
POWIETRZE
9.6.2024
1Krl 19,11-13; Dz 2,1-4
Powietrze też nie ma kształtu chyba że jest jak wichry zamknięte na Wyspach Eolskich w Aiolosa worku gdzie pan wiatrów Odysa gościł darując też sakwę więzienie wiatrów zanim wypłynął w rejs do Itaki wolnym pozostawał tylko łagodny wiatr ten co żeglarzy miał chronić od flauty i jak po sznurku prowadzić do domu zazdrość jednak ta wścibska uwolniła wichry które mszcząc się na więznącym je śmiałku gnały statek w odwrotnym kierunku do zirytowanego głupotą demona wiatrów ta Homerowa historia uczy jednego zła ciekawość i zazdrość są źródłem złego ale obok szkód wiatr jest żywym tchnieniem jak łagodny powiew co po wichurze przeszedł czy szum z nieba jakby wichru uderzenie we wieczerniku w dniu pięćdziesiątym kiedy otwarły się dusze na dar ognia języków zstępującego Ducha który pozwala im mówić tak by wszyscy mogli się zrozumieć
OGIEŃ
7.6.2024
1Krl 18,38 i 19,12 i 15-16
Ogień w istocie nie ma kształtu tylko gwałtownie strzela płomieniami kiedy pożera wszystko wokół i wypala każdą bruzdę ziemi którą zapala wylewając się z atomowych grzybów albo z termobarycznych kartaczy diabelskich płomieniami nienawiści piekielnych wyziewów wysysając oddechy i spopielając życie lecz ogień oczyszcza też rany gdy jego płomienie są ugrzecznione i ogrzewają liżąc nietykalne powierzchnie tak jak srebro i złoto w tyglu czyniąc je lśniąco szlachetnymi już naznaczonymi oczyszczeniem tak też żywioł ognia i z Jahwe jest kojarzony zwiastując jedynie obecność boską tę ozdrowieńczą kojącą i utrzymującą oddech życia stworzeń zwany tchnieniem
(ŻYWIOŁY: Woda, Ogień, Powietrze i Ziemia)
WODA
4.6.2024
Rdz 6,11-14 i 7,10. 17-24
Kiedy z nieba jak z cebra leje się woda obnażając niemoc ludzkich możności na ulicach co jak rwące potoki łupy toczą porwane żywiołem na zdobytej przestrzeni przeszukanych domów mieszkań piwnic zalanych szalonym wodnym agresorem zbierającym również z kloacznej kanalizy niczym z sieci naczyń połączonych cały szlam brudów ludzkich nieczystości co kalają człowieczeństwa piękno choć równolegle demonstrują siłę wody jej moc oczyszczania człowieczych słabości zwłaszcza wstydliwych ukrywanych skrzętnie ta inwazja żywiołu niczym biblijny potop wypłukuje złogi z ludzkich sumień
ZAGUBIONY
2.6.2024
Człowiek zagubiony jest jak marniejąca dusza która po bezdrożach błądzi jakby bez żadnego azymutu wyjścia z bagiennej matni co go coraz głębiej wciąga w bezdenną otchłań niemocy blokując kawałek po kawałku przyrodzoną mu wolność myślenia wyboru i miłości która w zaangażowaniu służy dobru wspólnemu będąc jedynie zdolna na nowo wskazać kierunek zagubionemu człowiekowi
ICHTYS
31.5.2024
Ez 47,1 i 8-9
Ichtys to ryba zwierzę nieświęte choć znak jej w uproszczonej formie największej świętości dotyka ją przedstawiając lecz nie reklamę że ryby szlachetnych gatunków w najczystszych wodach pływają tak ryba z pomocą antycznej greki stała się symbolem metaforą która nazwę też dała ichtiologii nauce o rybach wszelkiego rodzaju a tu wkroczyli językowi śledczy skrzętnie tłumacząc znaczenie liter w samej nazwie ryby – ichtys pierwsze dwie to Iesous Christos kolejne w rzędzie brzmią Theou Yios ostatnie zaś S znaczy Soter a w całości Jezus Chrystus Boga Syn Zbawiciel
TEN WIECZÓR
29.5.2024
Ten wieczór pod koniec maja otula ziemię kołdrą rozbielonego nieba co powoli gaśnie w rytm zachodu słońca który określa odmierzanie czasu tak jak wschód jego pomiaru początek a to jest pulsem wszelkiego życia świty poranki wieczory i zmroki jakby gasnące echo przedwiecznej walki ciemności z jasnością śmierci z życiem choć wynik tego boju jest oczywisty o świcie znów obudzi się słońce
TEGO ROKU
27.5.2024
Tego roku lato zaczęło się w kwietniu w pierwszej połowie bez przymrozków gdy przyroda wybuchła świeżą zielenią pachnąc ciepłem rozkwitających kwiatów jabłoni i bzów zwykle kwiecących się w maju wspieranych przez przedwczesne kasztany z dumnymi świeczkami kwiatostanów a wszystko podparte zalotnym świergotem gniazdujących ptaków co zaczęły lęgi nie bacząc na majowe przymrozki które wstrzymały owady wyziębiły kwiaty grożąc nieurodzajem soczystych owoców w rogu obfitości minerałów i witamin
ZACHÓD
25.5.2024
Ten zachód rozlewa się na skórze Ziemi żałobnymi barwami początku rozkładu szarością żółcieniem czerwienią i czernią kładącymi się na ciemniejących chmurach i wciąż rozrzedzanym błękicie nieba którego widok wcale nie jest smutny jakby miał zwiastować nicości narodziny przeciwnie jest piękny i wesoło kolorowy już zapowiadając niedzielny wschód świtu DZISIAJ SŁOŃCE
21.5.2024
Rdz 1,1-5, 14-18, 20-21, 24 i 26-27 i 2,7 Dzisiaj słońce wiernie jaśniejące niby w starej latarni na nieboskłonie świat ogrzewając i budząc dzień suszy poranną rosę łez nocy która zasnąwszy odchodzi o świcie do cienistego Hadesu skrytego głęboko za rzeką Styks tajemną czasu granicą to słońce wspiąwszy się nad horyzont pyta o wierność co dla nas znaczy ta lojalność która by pozostać sobą winna być jak prawdziwa miłość która nigdy się nie kończy wiernie trwając przy kochanych podmiotach z kimś albo z czymś przy człowieku żonie mężu idei jakiejś prawej szlachetnie jasnej i dobrej co jak słońce wzbogaca życie świata przyrody ziemskiej i ludzi i tu zapytuje Słońce zrodzone przedwiecznie pyta proch na obraz Boga stworzony ożywiony życia tchnieniem co wierność znaczy z perspektywy prochu
ANIOŁ STRÓŻ
17.5.2024
1Kor 13,1-13
H. Sz. Ten anioł który przy mnie stoi zwiewny niby subtelne powietrze ogarnia mnie jasnymi skrzydłami czutymi eterycznym zmysłem jako pancerz realny duchowo co odpycha czerń ciemności usiłującą zgasić światła promień we wciąż jasnej mej świadomości otwartej na szczęśliwą przyszłość spełnianą przez największą miłość która nieskończenie trwa
MODLITWA DUSZY
16.5.2024
Łk 11,34-36
Jak gałąź bezowocnie sucha szarą mgłą tylko otulona jest dusza ślęcząca w mroku w który nie wpada kropla światła ni łza zasmuconego Boga który czuje ten brak miłości co w ciemności się zatraca gasnąc dla wiecznego ducha proszę przeto płacz mój Panie niech łzy kruszą skorupę duszy jak krople wody żłobiące kamień a z nimi niech we mnie wpadnie choćby jedna kapka światła
PESELOZA
14.5.2024
Kiedy z upływem lat znienacka dopada człowieka przypadek usychającego drzewa co ujawnia się na raty naprzód strzykaniem w kościach to bólem chrzęsnącym w stawach niestrawnym kłuciem w boku gąszczem słów milczących niedosłyszanych w dyskusji toku wzrokiem zmętniale przyćmionym i stopami zimnymi nocą żądającymi skarpet do piżamy a kiedy ma się wszystkie te objawy nie trzeba szukać spec diagnozy i nazwy tego schorzenia bo jest to peseloza choroba umykającego czasu
JAKUB
10.5.2024
Rdz 25,20-34 i 32,25-32
Jakub to ten którego Bóg wspomógł 1 najpierw był to syn Izaaka i Rebeki bliźniaczy brat Ezawa co jako pierwszy się narodził kupił więc Jakub jego starszeństwo za miskę soczewicy po czym za matki radą udając brata ojca błogosławieństwo wyłudził i tu widać że Bóg go wspomagał planując rolę jaką miał pełnić tak bowiem stał się patriarchą protoplastą Izraela – bo po walce z Bogiem to imię otrzymał – Judy i Dawidowego rodu z którego narodził się mesjasz odwieczne Słowo które stało się ciałem
RADOŚĆ
8.5.2024
Dz 2,1-4
Czekam na radość która się nie skończy uśmiechu tylko pragnąc co bezinteresowny taki który po prostu jest nielimitowanie szczery obecny regularnie na słonecznej jasnej twarzy pieczętując otwartość oczyszczoną z nieba wichrem który wszystko wymiótł co ciemne i niegorące a serce napełnił ogniem Ducha
TRWAĆ
6.5.2024
J 15,9-11; 1Kor 13,1-13
Być znaczy istnieć w klamrach czasu w których trzeba wytrzymać wiele scenariuszy smutnych i uroczych życiem pisanych i wolą wytrwać tu jak porosty na skale których nie zerwie wicher ni deszcze choć one są tylko nieświadome to takie trwanie na posterunku rozumne i odpowiedzialnie twórcze co przenosi ciężar życia na wyższy poziom lecz można trwać w pewnych nawykach pachnących złem i tak kojarzonych to tu trzeba postawić hamletowskie pytanie jak przeto wytrwać w miłości tej co trwa nie kończąc się nigdy która raduje i koi wznosząc do szczęśliwości ze wszech miar upragnionego stanu choć często jest jak pustynia spragniony wody i tu diabeł tkwi w szczegółach drobiazgach w scrupulusach 1 kamyczkach co uwierają w butach niwecząc radość stąpania i bycia i tak bywa z miłością choć też zwyczajnie tu trza się nauczyć wyrzucać skrupulusy z duszy przebaczać i kochać czynnie żyjąc dla innych
SĄDY
2.5.2024
Mt 7,1-2
Niemało jest wśród naszych sądów chwilowo wygłaszanych jak w czasach wojen i rewolucji ludzi na niebyt doraźnie skazanych do tego w towarzystwie szalejących emocji bezkrytycznie wzburzonych lecz bez dowodów o winie krzyczących za to okrytych cieniem pomówień oszczerczych podejrzeń skrzywionych zarzutów tak stawianych a we wszechświecie jest dziesięć słów deka logos prawd natury uniwersalnych reguł fundamentalnych z ósmą glosą brzmiącą nakazem nie mów nie rozpowiadaj nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu i to jest prawo natury co wiąże każdego z wszczepionym imperatywem dystansu do siebie i własnych osądów pewnie też dlatego Sąd ten Ostateczny odbywa się na końcu i z ostatecznego dystansu
KWIECIEŃ
30.4.2024
Tak dopełnia się kwiecień tego przestępnego roku nie jako przysłowiowy plecień lecz kolorowo ukwiecony a rozkwitły nie tylko śpieszne rośliny śnieżynki żonkile narcyzy ale też bzy białe i liliowe pylące alergię brzozy topole kasztany a jeszcze nie czas matur i jabłonie kochające maj choć też boją się przymrozków jarzębiny karminowe i orzechy włoskie żeńskie szyszeczki świerków pospolitych klony srebrzyste i wierzby wreszcie wiązy te szypułkowe których owoce głowami zwisają w dół na szypułkach zielonych tylko wciąż chłodów jesiennych czekają aksamitki astry i chryzantemy kwiaty listopadowej jesieni
LOS CAPRICHOS
29.4.2024
Chciałbym móc przecierać wszelkie caprichos Goi jakby własne lęki i zmory nie terpentyną a serca spokojem wyciszonego czystością duszy już wolnej od zła co niepokoi tylko czy da się oddzielić przestrach egzystencjalny ten z głębin podświadomości nieujarzmionej żadnymi granicami poddanej czarnowidztwu przeraźliwych stworów bestii nietoperzowych fruwających wokół i ociężałych nóg jakby z betonu co nie dają rady przed nimi uciekać od perspektywy z błękitem nieba na którym leży pełen łuk tęczy łącząc świata przeciwne strony a słońce doń wlewa ze swej wysokości niekończące się promienie światła
WIECZÓR
26.4.2024
Mt 5,13-16
Znów mamy wieczór z wkradającym się zmierzchem który pomału acz konsekwentnie swój zawój zarzuca na oczy spowalniając życie taka jest nasza natura skrupulatnie uściślana peselem nie trza się jednak przejmować jutro znów rozbłyśnie świtanie odrodzenie dnia nowego on zaś otworzy źrenice wyrywając z rozpaczy ciemności dusze trwające w niepoznania nocy i wprowadzi je do miasta na górze gdzie słońce wlewa nadzieję
ŚWIĄTYNIA
22-23.4.2024
Dz 2,1-4
u św. Józefa w Gdyni Wczoraj zagościł tu wicher w przeziernej jak gotyk świątyni powiew zstępującego Ducha choć bez widocznych płomieni na dorastające już dzieci tak samo jak w tamtym wieczerniku gdzie objawił się w sprawczej pełni tutaj też trzeba wierzyć że miłości niewidocznym płomieniem te młode serca przemieni
PASTERZ
22.4.2024
J 10,1-3 i 11-18
Tytuł rodzi pytania choć też jest królewski o pasterza właśnie naznaczonego atrybutem dobry cóż więc w tym kontekście znaczy przymiotnik ten gdy mowa o wilkach uciekających najemnikach i rozproszonych owcach rozbiegających się ze strachu dobry znaczy tu że pachnie bo czuć go owcami wełną spoconą nasączonym lękiem przed złowieszczymi kłami że wchodzi przez bramę i po imieniu woła każdą co czując owce w zagrożonym stadzie wiedzą że to ich dobry pasterz gotów oddać życie za nie
ADORACJA
19.4.2024
J 6,35 i 53-58
Gdy klękasz przed krążkiem białego chleba z pszennej mąki zdobnie oprawionym w słońce wtedy nie mów nic nie szepcz nawet próśb pilnych tylko otwórz się na ciszę patrz i czekaj aż usłyszysz że to jest chleb życia nie taki jak manna na pustyni ten tutaj zstąpił z nieba i jak chleb codzienny spożywać go trzeba by nie zemrzeć na wieki a pijąc krew przelaną na krzyżu na nowo żyć wiecznie
GRZECH
18.4.2024
Łk 18,9-14
Wciąż biją mnie po twarzy moje winy te błahe na pozór młodzieńczo nieodpowiedzialne i te drugie wszystkie razem wzięte co policzkują boleśnie aż wstyd rozpala rumieńce na policzkach piekących żalem za wszystkie ciemne czyny których ciężar teraz czuję dźwigając wagę ich podłości tak oto żalem przynaglony łzy pokutne obficie ronię powtarzając w pokorze bądź miłościw mnie grzesznemu Boże mój miłosierny Ojcze
CHŁÓD
16.4.2024
Ten kwietniowy chłód przygnany wiatrem północy wzmożony zimnym deszczem co zdaje się Primaverę wypłoszył z wiosennego korowodu który teraz dalej kroczy u Sandra Botticellego bo tutaj pszczoły skryły się w ulach przestając zbierać miodne pyłki z kwitnących już kwiatów a te nie chcąc tracić ciepła przymknęły rozwarte kielichy by osłonić słupki i pręciki dalej idą tylko zwierzęta i ludzie wszyscy co nie zasypiają na zimę idą ufając że będzie cieplej
INKARNACJA
10.4.2024
Zwiastowanie
Rdz 1,3-5; Łk 1,26-38, J 1,1-14 i 14,1-6
Ta inkarnacja zmaterializowała Słowo odwieczne zrodzone przed genezą czasu gdy wyszło z ust Boga i odtąd jest zawsze jako niech się stanie we wszystkim co istnieje była ona rozbłyskiem Wszechświatła nieograniczonym jak błysk jądrowy i bez żadnego promiennego grzyba z falą co zabija żarem słonecznym kosząc gamma emanacją resztę żniwa stało się gdy nastała pełnia czasu kiedy Duch zstąpił na dziewicę a Ona poczęła tak odwieczne Słowo dla nas człowiekiem się stało i jest drogą prawdą i życiem
TOMASZ
8.4.2024
J 20,19-31
Można by pomyśleć że Tomasz miał pecha nie był przecież z nimi w niemal warownym pokoju gdy ON przeszedł przez zaparte drzwi był też stanowczy w swojej niewierze dopóki nie zobaczę mówił póki nie dotknę i nie włożę ręki w bok otwarty włócznią wiary nie wykrzeszę osiem dni później doczekał się próby w tej samej uczniowskiej twierdzy gdy ON znów przeszedł przez drzwi zamknięte oznajmiając po prostu podnieś palec Tomaszu chodź tu i zobacz podejdź i dotknij włóż dłoń w mój bok przebity i to wystarczyło nie czekał dłużej doświadczył uwierzył i wyznał tylko Pan mój i Bóg mój
WIOSNA
7.4.2024
Przyszła w tym roku w zgodzie z astronomią zapisaną w kalendarzu botanicznym jak u Botticellego tiulem tylko okryta cała obsypana najświeższym kwieciem przechodzi pierwsza niczym wiosenna burza nie płosząc wcale ocuconych zwierzaków co za nią idą w zgodnym korowodzie wśród zakwitających łąk i długich zagonów zieleniących się wzrastaniem łanów zbóż i pośród rozśpiewanych ptasich lasów melodiami poważnych godowych barw rytualnych tańców i zalotnych ćwierków przebijanych tokami głuszców i cietrzewi czasem rytmicznym stukotem dzięciołów co rusz zaś głosami rykowisk łosi i jeleni wreszcie pomrukami zbudzonych niedźwiedzi a wszystkie pieczętowane dwoma stemplami niskich tonacji chrapiących żubrów i owadów bzyczeniem dźwięków wysokich
DO EMAUS
4.3.2024
Łk 24,13-35
Ich droga do Emaus była burzliwa dźwigali przecież przegrany ciężar balast zawodu bo się spodziewali że nauczyciel szczerze podziwiany wyzwoli Izrael z rzymskiej niewoli tak szli i rozmawiali co było nie tak skoro ich nadzieję przybito do krzyża żłobiąc na twarzach smutku bruzdy tak zbliżył się do nich Nierozpoznany pytając o smutek ten właśnie tłumacząc przy tym że tak być miało i każde proroctwo się wypełniło ich rozum jednak pozostał uśpiony nie ogarniając zmartwychwstania cudu dopiero połamany chleb błogosławiony ten z czwartkowej Ostatniej Wieczerzy uwolnił dotąd zaślepione oczy
ŁZY MAGDALENY
2-3.4.2024
J 20,11-18
To nie łzy Magdaleny zmiękczyły kamień zamkniętego grobu i nie dwa anioły w nim siedzące by On mógł z niego wyjść żywy bardziej pewnie poruszyły one zmartwychwstałe serce które w pierwszym oka rzucie za ogrodnicze wzięte z czułością przyjaciela przywołały ją imieniem Mario wtedy opadło nieufności bielmo wiarą otwarłszy źrenice na niemożliwe dotąd co zobaczyły właśnie a usta zdumione zawołały jedynie Rabbuni1 rozum zaś nakazał spieszny powrót do uczniów ze świadectwa powierzonym przesłaniem widziałam Pana i to mi powiedział
1Rabbuni – bardziej uroczyste od Rabbi: Nauczycielu.
HOSPICJUM
30-31.3.2024
Wielki Piątek
Mt 27,48 i Gal 3,13 Dla Jezusa krzyż był fałszywym hospicjum tym stały się dla niego te rzymskie dwie belki marnie oheblowane sprzężone na dwóch trzecich wysokości w widoku patrzącego człowieka stojącego na rozsądnym gruncie ON zaś przybity do niego miał solidną oprawców opiekę ręce i nogi przybite bretnalami do skrzyżowanych bali by nie wypadł ze śmiertelnego łoża a gdy pragnął trzciną podano gąbkę nasączoną octem nie by ugasić pragnienie i nie by ból uśmierzyć lecz wzmóc potrzebę cierpienia bowiem wziął na siebie wory naszych grzechów i stał się przeklęty powieszony na drzewie
WIECZERZA
28.3.2024
Wielki Czwartek Wieczerza to kolacja ostatni posiłek wieczorny zjadany o roztropnej godzinie przed lekkostrawnym snem Ostatnia Wieczerza Jezusa spożyta przed śmiercią z uczniami stała się w rzeczy gruncie śniadaniem co dzień spożywanym od wieków dwudziestu jeden
PÓŁNOC
28.3.2024
J.Cz. Ps 23,6 i J 14,1-6 Kiedy dochodzi północ co dopina tarczę czasu kończąc kolejny rozdział człowieczego dziennika który pisany życiem będzie epilogiem w sercu gdy zegar się zatrzyma i nie drgnie wskazówka wtedy sam czas umrze wyzwalając wieczność
ŁAZARZ I ZMARTWYCHWSTANIE
25.3.2024
J 11,17; 25-26 i 36-44
Niektórzy mówili przy Łazarza grobie a myśleli zapewne wszyscy czy Ten co niewidomemu otworzył oczy nie mógł powstrzymać tej śmierci też siostry zmarłego Marta i Maria każda swe myśli odkryła po prostu Panie gdybyś tu był mój brat by nie umarł On zaś bez żadnych emocji powiedział tylko że JEST jest zmartwychwstaniem i życiem potem zapłakał nad grobem przyjaciela każąc rozwiązać ożywionego by wolny mógł chodzić tak przekonał się Łazarz że warto było wyjść na chwilę z grobu by zobaczyć że ON zapłakał nad losem człowieka zanim go wskrzesił do kolejnej śmierci gdyż czas jeszcze się nie wypełnił a ON dotąd nie powstał z martwych
ZACHÓD
23.3.2024
Rdz 3,1-7
Złotą czerwienią na zachodzie rozlał się dzień wieczorową porą omiatając wszystko jak miłość zaglądająca do cichnących okien za którymi sumuje się czas kolejnych mijających godzin co odchodzą w przeszłość gdzie staną się echem wspomnień dobrych i złych kładzionych na szali wagi zawieszonej na drzewie wiedzy o dobru i złu rosnącym pośrodku pradawnego raju kiedy człowiek sięgnął po jego zakazany owoc
MUZYKA ZAŚWIATÓW
22.3.2024
Wciąż nie słyszę i nie czuję jeszcze muzyki zaświatów tylko wyczuwam jej echo gdzieś w głębi duszy stale więc za nią tęsknię by brzmiały jej dźwięki milczały interwały a w serce wlewał się pokój tej niebieskiej harmonii która od Boga pochodzi
AKSJOMATY
20.3.2024
Mt, 7,24-27
Nie da się budować wiedzy całkiem bez aksjomatów tych opartych na wierze byłby to dom wznoszony na piasku sypkim fundamencie z kart które zmiecie ledwo podmuch tu swą ważność meldują pewniki twarde i wiarne aksjomaty wiedzy które są jej podstawą skalną
A MNIE SIĘ MARZY
18.3.2024
A mnie się marzy Wielkanoc skąpana w świetle powracająca co roku na przykład w dniu urodzin ludzkiego śmiertelnika którego wówczas zrodzone życie ciemność nakryła całunem i myślę że jest to możliwe choć wpierw ono musi zostać wszczepione w przeszłość by wyrosnąć z belek krzyża uzdrawiającego drzewo zasadzone w utraconym raju gdzie ze śmiertelną zarazą wszedł w nie robak rozkładu tocząc miazgę od środka
BYĆ WIERNYM
16.3.2024
Co znaczą dziś słowa też te o byciu wiernym gdy wokół wierność opasa się pajęczą nicią lepkiej zdrady niewolącą bezwzględnie a jednak wierność napierana fałszem pozorów próbujących wymusić zmianę zakotwiczona w sumieniu i intelekcie prawym wolnymi od doraźnych korzyści w motywacji pozostaje wyłącznie zależna od zasad moralnych stojąc na uczciwym gruncie twardych praw natury wpisanych w stworzony byt
URZĘDNIK
13.3.2024
J 4,46-54 i 14,6
Ten urzędnik królewski ciesząc się z otrzymanej władzy i płynących z niej apanaży stanął całkiem bezradny gdy usłyszał pukanie śmierci co przyszła po jego syna w tym stanie ducha zagubiony w bezsile udał się do Galilejczyka o którym dużo słyszał choć dla uczonych i faryzeuszów był postacią kontrowersyjną on jednak mu zawierzył zwyczajnie rzekłszy proszę przyjdź zanim syn mój umrze a Jezus jakby machnął ręką i powiedział krótko idź twój syn żyje poszedł więc ojciec wierząc że spełniły się słowa tego który mówił o sobie że jest drogą prawdą i życiem
NIKODEM
11.3.2024
J 3,1-21 i 12,32
Przypadek Nikodema nie jest odosobniony kto nie zapytałby zdziwiony czy powtórnie można się narodzić wszedłszy ponownie do łona matki pytanie jak to możliwe stanęło u progu tej rozmowy co w końcu otarła się o miłość która nie jest mruganiem tylko oczu gdy drżą uczucia wzniosłe z mrówkami na plecach i motylami w brzuchu kiedy doraźne czujemy się dobrze zafascynowani osobą drugą to niewątpliwie miłość choć jeszcze nie jest trudem bycia ze sobą na co dzień w deszczu i pogodzie w słońcu i gdy ciąży ołowiane niebo miłość pomaga przetrwać to wszystko gdy tylko w żyłach jej puls się czuje jak tę która dała nam Syna by wywyższony nad ziemię pociągnął każdego do siebie WZIĄĆ ZE SOBĄ SŁOWA
9.3.2024 Oz 14,2
Wziąć ze sobą słowa obwieszczone wirtualnie przed przeszłymi wiekami kiedy jeszcze nie było bezsznurowej komunikacji w globalnym Internecie i może przez to właśnie dużo skuteczniejsze były połączenia naturalne oczy i uszy zostawały otwarte a umysły niezatrute słyszały więc bezdźwięczne słowa o innej drgań amplitudzie widziały znaki i dzieła wyostrzonymi oczami duszy które dziś przygłuche z cyfrowymi aparatami i przeciwświetlnymi okularami roztaczającymi różowe wizje
A JEDNAK PŁATA
8.3.2024
A jednak figle płata fantazja spuszczona z wodzy rozumu który kiełzna nierealne odloty i próbuje osłaniać upadki godząc oba azymutem rozsądku choć poglądy bywają tu różne niejednoznacznie wzdłużne na wspólnej osi istnienia głośne po stronie fantazji skromne z logiką solidarne a wniosek płynie stąd jasny wyobraźnia ożywiając rozum nakłada nań cele własne które wiodąc ku przyszłości wciąż płatają figle WYOBRAŹNIA
5.3.2024 Mt 13,36-42
Wyobraźnia przeskakuje góry by wznosząc się nad chmury spojrzeć z wysoka na życia zdarzeń galerię i choć nie jest to jeszcze ten sąd ostateczny to głos ważny w dyskusji z sobą samym o sobie a jawią się tu widoki różne kolorowe szare i burzne te co sumienie oblały rumieńcem kiedy przedtem zabrakło go na twarzy nieczującej podłości wstydu tutaj nadzieją napawają kolory tych właściwych wyborów co jak mozaika uczynków dobrych nie zgrzytają zębami ognia i sądu
MARNOTRAWNY
3.3.2024
Łk 15,1-3. 11-32
Być marnotrawny gdy z kranu leje się woda całkiem na darmo lub zmarnowano jej kroplę na bezwodnej pustyni kiedy pali się światło w słońcem oświetlonej przestrzeni albo gdy dobre słowo zostaje bez odpowiedzi jak każdy piękny czyn bez szczerego dziękuję wraz z adresowanym uśmiechem odesłanym w pustej kopercie z zagniewaną miną na znaczku można też jednak w każdym czasu momencie być marnotrawnym synem
CZĘŚCIEJ
1.3.2024
Coraz częściej myśli uciekają na halizny rozdzielone bezpowrotną granicą czasu co przeminął a odłóg ten jak rzeka której zabrakło wody że stał się ugorem myśli którym brakuje nowych obrazów w dotąd bogatej wyobraźni a ona jakby przysnęła zmęczona i nie czuje co nastąpi kiedy zbudzi się świt
ZMIANA RÓL
29.2.2024 Łk 16,19-31
Trudno jest zamienić się rolami z biedakiem spod bramy gdy ma się wszystko tamten zaś cierpi głód i rany lizane przez bezpańskie psy nadto tylko jedno ma pragnienie odrobiny z resztek spadłych z bogatego stołu pewnie łatwiej przejść na drugą stronę zostawiwszy wszystko co dotąd było tak szare swą biedę i nabrzmiałe wrzody kiedy nagle jest się wywyższonym przez ostateczną sprawiedliwość czekającą każdego za rzeką śmierci i życia
JAK
27.2.2024 J 14,1-7
Jak rozjaśnić czerń niespełnionych myśli złotem słonecznych promieni związanych w bukiet jak sprawić by błękit nieba i ziemskich przestworzy nie blaknął w tym świetle lecz dojrzewał we mnie jak patrzeć perspektywą wiecznych spełnień prowadzącą do mieszkań w domu Ojca gotowych
JONASZ
23.2.2024
Jon 1,1-2,11; Łk 11,29-32
Prorokiem być nie chciał
odrzucił przeto honor
bycia ustami Boga
i udał się z prądem
w przeciwnym kierunku
od Niniwy rozwiązłej
którą miał nawrócić
tak popłynął do Tarszisz
co jak dawne Baleary
ale po drodze znalazł się w morzu
burzą rozbuchanym
gdy los rzucony winowajcę odsłonił
tego co sprzeciwił się Bogu
lecz ten zesłał morskiego stwora
który litośnie połknął sprawcę chaosu
by we wnętrznościach
doświadczył ciemności
trzy dni i trzy noce siedząc uwięziony
zaś bez iskry światła
błagał swego Pana
wyjąc niczym z krainy umarłych
by ten wydobył go z grobu
Tak stał się znakiem Jonasza
ponadczasowych faryzeuszów
WCIĄŻ NIE WIEM
20.2.2024
Wciąż nie wiem
gdzie ciemność się kończy
i świt przekracza podziału granicę
między jasnością a nocy granitem
twardym lecz i zmiennym
w strefach przelewania się godzin
i w naturze pór roku
kiedy jesiennym zmierzchem
dzień wcześniej zasypia
a noc królowanie swe głosi
lub wiosną gdy świt szybciej się rodzi
pukając brzaskiem w sypialne okno
z uśmiechem na dzień dobry
tyle że w tym czasu przeciągu
jedno umyka jaźni
że też życie prędko przemyka
ELEGIA NIESFORNA
16.2.2024
Umarł niepokorny człowiek
co życiem tyranię zagłuszył
tę co nie zdołała zatruć myśli
ducha wolnego z nadania Stwórcy
dziś skrytobójczo trafiony
grotem kremlowskiej nienawiści
strzegącej władzy despoty
samowolnie rozpasanej
w poczuciu bezkarności
nadto karmionej tęsknotą
za imperialną zaszłością
kosztem ościennych narodów
ruskich rabów ciemiężonych
Tak umarł niepokorny człowiek
na grobie którego
historia kładzie dziś kamień
tu spoczywa Aleksiej Nawalny
duch naprawdę wolny
POPIELEC
14.2.2024
2 Sm 12,13-16; Hi 42,6; Jon 3,5-6.
Niby klucz do czasu
uwalniający ciszę
tak karnawał zamyka
ryt sypania popiołu
na schylone głowy
w geście pojmowania sytuacji
z natury egzystencjalnej
proch opada bowiem
na wszystko co było
wspaniałe ale i wulgarne
a ci co go przyjmują
niczym Dawid Hiob czy król Niniwy
żałujący za swe winy
są jak feniks
co odradza się z popiołu
DLA CIEBIE CHCIAŁEM
7.2.2024
Mt 25,40-45
Robię to dla ciebie
mówimy zwyczajnie
gdy nam się wydaje że dajemy dobro
lecz gdy wątpliwość parą opadnie
mgłą pokrywając oczy
które nie widzą czynów swych złej strony
pozostaje wtedy kilka słów prośby
Panie tak się starałem
chciałem być dobry a wyszło inaczej
przebacz więc słabość zamiaru
bym nie usłyszał w trakcie rozrachunku
u kresu mojego czasu
cokolwiek uczyniłeś drugiemu z ludzi
mnie uczyniłeś
pójdź więc na lewo gdzie płonie ogień
przygotowany zła palatynom
proszę przeto przepraszając w pokorze
o miłosierny wyrok
bym szedł na prawo do radości
bo wiem że wciąż tam czekasz na mnie
MOŻNA
4.2.2024
Mk 1,29-31 i Mt 25,35-40
I teściowej można podać rękę
by pomóc jej wyjść z gorączki
można też nie bać się trądu
i dotykać zarażonych bez lęku
podać kubek wody spragnionym
głodnym pajdę chleba z masłem
odwiedzać więźniów i chorych
gościnnie przyjmować przybyszów
a wszystko z życzliwości dla ludzi
gdy się ich po prostu kocha
PEJZAŻ ZIMOWY
1.2.2024
Tomasz Kahlauna
urodzony w Poczdamie
artysta malarz
rocznik tysiąc dziewięćset sześćdziesiąt jeden
sparaliżowany od piętnastego roku życia
Jego obraz malowany ustami
to pejzaż zimowy nieco rozedrgany
acz piękny na całej leśnej ścieżce
gęsto obsypanej śniegiem
z samotnym bohaterem
idącym w nieznane z psem przy nodze
pośród ironicznie tragicznych masek
ludzkich i zwierzęcych
to paroksyzm bólu tu wyobrażony
cierpienia mobilnej niemożności
sprawę w swe ręce wzięły więc usta
co marząc i mówiąc o lepszym jutrze
mistrzowsko poruszają pędzlem
wchodząc na drogę własnej doskonałości
TALITHA KUM
31.1.2024
Mk 5,35-43
Jak wiele znaczy
owo Talitha Kum
dla córki Jaira
jej ojca matki sióstr i braci
wreszcie i ludzi którzy za Nim poszli
a nie dowierzając czekali na cud
lamentując na dworze
płacząc i wrzeszcząc w niebogłosy
nad okrutnym losem
który dziecko nakrył śmierci całunem
małą dziewczynkę
to wtedy padły owe dwa słowa
Talitha Kum
co dosłownie znaczy
dziewczynko mówię ci wstań
powiedziane z boską mocą
tego który ma życie w sobie
i chce je dzielić z innymi
KIEDY CIEMNOŚĆ
30.1.2024
Kiedy ciemność
nałożywszy opaskę na oczy
nie pozwala patrzeć w niebo
by podziwiać gwiazdy
zwijam się w kłębek rozpaczy
kolana podciągam pod brodę
a myśli w głowie kołaczą
by beznadziejność zagłuszyć
ja supłam je i nizam jak różańce
gdyż wtedy właśnie
jeszcze w oddali pojawia się świt
światło którego nie widać a w nas jest
i rozjaśnia horyzont
zezwalając patrzeć hen
zaglądać we wieczność
która nienamacalna w ciemności
teraz czule dotyka ust
muskając policzki i czoło
delikatnie by nie naruszyć wolności
ażeby móc dokonać wyboru
między szeolem ciemności
i światłością nieba
TRUDNA MOWA
28.1.2024
J 6,48-59
Stali z rozdziawionymi gębami
ciężko przełykając słowa że
On Jest
chlebem
żywym
który zstąpił z nieba by go spożywali
i żyli gdyż dotąd umierali
jednak to ta mowa odbiła się im czkawką
jest irracjonalna – kręcili głowami tłumacząc
że obrócili się na pięcie plecami do Boga
bo na ich oczach objawił się chlebem
który można łamać
podawać sobie
i zwyczajnie zjadać jak ten powszedni
a gdzieś w tle jak echo
wybrzmiała prośba o bochen codzienny
nie tylko dla ciała ale i duszy
odeszli jednak
wciąż odchodzą
trudna jest ta mowa
któż jej słuchać zdoła – szydzili
PEŁNIA
26.1.2024
Kiedy księżyc w pełni
leżę rozciągnięty wzdłuż
baldachimowej zagrody
z materacem zamiast słomy
liczę barany co wyskakują
i unoszą się w przestrzeni
w niekończącym się szeregu
ku srebrnej magicznie kuli
jak w kolejnej dyskotece
gdzie wszystko wiruje
w hałaśliwym amoku
tylko mnie jest trudno
bo cicho czuwam przy ziemi
mogąc liczyć tylko tryki
i łapać uciekające myśli
WIECZOREM TEGO RANKA
24.1.2024
1P 5,8-11
Tego ranka
słońce zrzuciwszy piżamę
rozlało się świtem na niebie
rajsko czystym błękitnie
by zacząć dzienną wędrówkę
sługi człowieczych sumień
wciąż potrzebujących światła
oświetlającego ścieżki wyborów
by nie wiodły na manowce
bezdroża ludzkiej egzystencji
i to jest dany każdemu czas
kolejny dzień do przeżycia
w bezinteresownym dobru
niczym bilet do odzyskanego raju
tylko że wciąż nadciągają chmury
przesłaniając światło
a my błądzimy w szarości
nawet nie czując tego
tymczasem słońce zaszło
niebo nałożyło granatową kapę
z cekinami srebrnymi jak gwiazdy
pęczniejący zaś księżyc ziewa
rogalem dorastającym do pełni
bądźmy więc trzeźwi
PTAKI OSTATECZNE ODNOWIONE
31.12.2023
Jak ptaki krążące nad światem
gdy zwołują się na przejrzałym niebie
by odlecieć do wiecznych krajów
i dzikie gęsi co szukają się w locie
jęcząc żałośnie nad wędrownym losem
my fruniemy porwani pędem dziejów
na karuzeli wirujących siedzeń
napędzanych wichrem czasu
zamykając w locie kolejne dni bagażu
ważąc ciężar spełnionych kalendarzy
na ostatecznej szali i patrząc w zadumie
rozwartymi oczami na łuk tęczy
niby most nad światem wygięty
który jawi się przed nami
pozwalając ufać że po nim przejdziemy
na tę żywą stronę drugą
gdzie zawsze świeci słońce
i nigdy nie zachodzi
TA NOC
25.12.2023
Łk 2,25-32 i J 3,1-7
Ta noc narodzenia
tylko na zewnątrz była ciemna
gdzieś w zimnych obrzeżach egzystencji
człowieczego mikrokosmosu
którędy wiodą poplątane drogi
losów i ich sumień
krzyżujące się z traktem do nieba
zakotwiczonym w centrum świata
nadzieją uzdrowionego DNA bytu
zrodzonego w przygodnej stajni
byśmy wyszedłszy z łona matki
ponownie narodzili się w wodzie i Duchu
mocą słów tego Który Słowem będąc
w tę noc Światłości rozbłysku
ukazał się w przebóstwionym ciele
które wolnie przyjął
by nas oczyścić z trądu
HYMN
22.12.2023
Ty któryś poruszył wszystko
wprawiając w wir gwiazdozbiory
na roziskrzonym niebie
i dajesz siłę słońcu by ogrzało ziemię
Bądź uwielbiony
Panie co drzewom rosnąć kazałeś
wraz z każdą owocną rośliną
w ogrodzie uprawionym przez Ciebie
rodzącym syte pożywienie
Bądź uwielbiony
O Ty Przedwieczny niczym artysta
słowem rzeźbiłeś wszelkie zwierzę
nadając im kształty i role
by je wypełniając spełniały siebie
Bądź uwielbiony
O Nieogarniony Boski Stwórco
który z prochu uczyniłeś cud
człowieka któremu tchnąłeś ducha
na swoje podobieństwo
Bądź uwielbiony
DZIEŃ
21.12.2023
Kiedy rano jest ciemno
a noc zdaje się okopywać
swą władzę nad świtem
zapinając guziki
narzuconego nań płaszcza
by na budzący się świat
nie wydostało się światło
lecz jedno jest pewne
dzień nadejdzie
jak zawsze po walce
ciemności ze światłem
DEBATA
19.12.2023
Co robić gdy w debacie
słowa stają na głowie
znacząc dosłownie inaczej
niż ich sens normalny
tak że zaprzeczają sobie
grzebiąc rozsądek w nierozumieniu
rowach głuchych podziałów
prowokując agresję nienawiści
której patronem ojciec propagandy
Aryman od wszelkich demonów
i zła wszystkiego jak Belzebub
ich zaś znakiem mucha
pszczoła diabła pana much
GAUDETE
17.12.2023
Flp 4,4-5
Gaudete[1] trzeciej niedzieli
spełniającego się adwentu
jest zachętą do radości znaczoną łaciną
przez wieki kościelną
dziś wybrzmiało szczęśliwym różem
słów i szat liturgicznych
wieszczących radość
wbrew szarości smutnych dni
przeciętności czynów
każdej pospolitości leniwej
i na przekór męczącej codzienności
co odchodzi ze zmierzchem
z dokładnością szwajcarskiego zegara
gdyż zły czas się kończy
kiedy rozbrzmiewa Gaudete
[1] Gaudete – radujcie się.
DZIŚ
15.12.2023
Dziś już bez amoku
w przeszłość odchodzą
dwuznacznie miesięcznice
jak i smoleńskie pseudo komisje
trwoniące powagę narodowej tragedii
ze śmiercią symbolu – jego głowy
i znika szlam publiczny
dezinformacji manipulacji
rodem z rynsztoku
co korzeniami sięga szeolu
biblijnego Hadesu
beznadziejnej otchłani
umarłej krainy cieni
CHANUKA
13.12.2023
1Mch 4,52-58
Kiedy ciemność tkała szary dywan
bez cienia żywego koloru
by szczelnie zakryć błękit nieba
i nie przepuścić nawet promienia
wiecznie uśmiechniętego Słońca
gdy czczono Chanukę
ośmiodniowe – hanukāh – święcenie
ustanowione 165 lat przed naszą erą
by czcić Boga za oczyszczenie świątyni
rozpędzenie mroku który na nią opadł
w dniu zbezczeszczenia przybytku
znakiem ośmiu chanukowych świateł
zapalanych przez kolejne dni
świętych religijnych obrzędów
wczoraj ten dywan szary i ciężki
mgłą brunatnej1 głupoty
opadł na ziemię
w wolnym parlamencie
MOJE PIEKŁO
12.12.2023
Piekło zaczyna się od płonności
owocu nierobienia nic
by poza sobą widzieć perspektywy
i słyszeć krytyczne echo wyborów
wysłane z sumienia radaru
gdy wszystko zdaje się dozwolone
tak rodzi się własne piekło
osoby wolnej co w serce wlewa gorycz
trującą esencję sączącą się powoli
z beztrosko uśpionego rozumu
patrzącego na świt z przepaską na oczach
która wierzyć każe że panuje ciemność
w człowieku naznaczonym przez Światło
AMOR MEUM
10.12.2023
1J 4,7-8
O amor meum
moja miłości
coś przysnęła na miękkiej sofie
wyłączając się z otoczenia
zbudź się i otwórz oczy
by w końcu zobaczyć
zgromadzonych wokół
w potrzebie milczących
a ty śpisz zapatrzona w siebie
i ruszyć ci się nie chce
boś umoszczona wygodnie
w ciepełku domowym
a nie bezdomna na ulicy
tylko że tak sama nie wiesz
że już nie jesteś miłością
NIEPOKALANA
8.12.2023
Ap 12,1-2 i 7,13-17
Tego dnia słońce świeciło jaśniej
zza chłodnych szarością ołowiu chmur
jak zawsze tego kolejnego roku
gdy świat może dostrzec na niebie znak
Niewiasty brzemiennej otoczonej słońcem
z księżycem na którym opiera stopy
a nad jej głową korona
z iskrzących gwiazd dwunastu
jest ubrana w suknię jaśniejszą od śniegu
wybieloną u zarania krwią Baranka
i okryta błękitnym płaszczem
złoconym świtem rodzącego się Słońca
MÓJ ANIOŁ
5.12.2023
1 Sm 16,1 i 4-7
I mój anioł trzepocze
aż szumi skrzydłami
a ja dygoczę napędzany lękiem
szczerą bojaźnią przed spotkaniem
twarzą w twarz z moim Panem
który patrzy w serce
jakim ono jest naprawdę
jestem przecież z krwi i kości
człowiekiem z pierworodną blizną
tak często kuszonym świata wdziękiem
któremu sprostać trudno
by pozostać niepokalanym
i móc przed Nim stanąć
PSALM ADWENTOWY
4.12.2023
Ześlij o Panie
na wyschniętą duszę
rosę z wysokiego nieba
niechaj ożywi wieczności czucie
użyźni ją nawożąc i orząc
Słowem przedwiecznym
i niech choćby jeden promień
z Twej jasności Panie
rozjaśni ciemność moją
przebijając obojętności skorupę
gdy spadnie na mnie z nieba
a to zupełnie wystarczy
bym w grzesznej duszy
zobaczył Ciebie jedynego Pana
który wszechświat stworzył
a gdy zło zawładnęło światem
odkupił go i zbawił
Ześlij proszę więc Panie
na mą oschłą duszę
Twoje zmiłowanie
PIERWSZA NIEDZIELA
3.12.2023
I znów adwent swe fiolety
kładzie na porannym niebie
na które nieśmiało
chce wdrapać się słońce
próbując przebić szare chmury
jak pierzyny wypełnione śniegiem
by wysypać się wczesną porą
na przemarzniętą ziemię
także anioły mocno zmarznięte
żywiej poruszają skrzydłami
rozgrzewając się by wypełnić posłanie
zwiastowania ludziom nowiny
że oto nadchodzi
że jest już blisko tuż przed nami
ANDRZEJ
30.11.2023
J 1,35-42; Mt 4,18-22 i 16,13-19
Andrzej i Piotr bracia rodzeni
jak Jakub i Jan Zebedeuszowi
zwyczajni rybacy z Kafarnaum
nad Jeziorem Galilejskim
wśród nich jest pierwszy co poznał Mistrza
ale nie był to Szymon później zwany Piotrem
lecz jak Jan zapisał Andrzej
to on będąc u Rabbiego postrzegł i doświadczył
że wskazany przez Chrzciciela nad Jordanem
jest Barankiem Bożym obiecanym światu
całopalnie ofiarnym na krzyża ołtarzu
a przekonawszy się o tym pobiegł po brata
z dobrą nowiną radośnie wołając
Szymonie znaleźliśmy Mesjasza
i poprowadził go do Chrystusa
ten zaś spojrzawszy na niego bosko
oświadczył tyś jest Szymonem synem Jana
odtąd zwać się będziesz Kefas
opoka – skała co znaczy na zawsze Piotr
DANIEL
29.11.2023
Dn 5,1-6.13-14.16-17 i 23-28
Mieć oczy otwarte
i czytające uszy
jak Daniel który słyszy
milczące symbole
i rozumnie je tłumaczy
Mene wszystko jest policzone
Tekel wszyscy zostaną zważeni
Peres wszystko ma swój kres
to wyrok na Baltazara
syna Nabuchodonozora[1]
który poważył się bezcześcić
przedmioty z domu Pana
[1] W Biblii, ostatni król Babilonii zw. Baltazarem. W rzeczywistości był on synem króla Nabonida (555–539 p.n.e.), w tłumaczeniu Septuaginty: Nabuchodonosora.
BOMBA W GÓRĘ
27-28.11.2023
Na końskich wyścigach
gonitwę zaczyna bomba w górę
tu kurtyna opadła na scenę
obnażając kulisy komedii
do której wciągnięto
stojące w kolejce pacynki
by ożywiły je dłonie
scenarzysty i reżysera szopki
z teatru tegoż właściciela
którego spektakl
właśnie się skończył
GDY MI PRZEBACZYSZ
27.11.2023
Ps 51,3-4 i 9-10
Panie zmiłuj się nad grzesznikiem
i zmyj ze mnie w miłosierdziu swoim
brud nieprawości moich
wszak ufam niezłomnie że hizop
którym zostanę pokropiony
wybieli mnie nad śnieg
a nadto nieugięcie wierzę
patrząc na puch co pada na ziemię
niemiłosiernie przymarzając do dróg
że i nad to co z niego staje się błotem
już bowiem wiem słysząc Słowo Twoje
które pewność wykuwa w kamieniu
kiedy ty przebaczysz Panie
będę czysty nad śnieg niebiański
KRÓL TĘCZY
26.11.2023
Mt 25,31-46; Hbr 4,12
Tak właśnie zasiada prawdziwy Król
na łuku tęczy w kręgu aniołów
– unoszących atrybuty męki –
z dyskretnie odsłoniętym torsem
by widać było przebity bok
stopy i dłonie przekłute śladami gwoździ
siedzi jako władca sprawujący sąd
w królewskim płaszczu czerwonym
rozdzielając tłumy na świętych i wyklętych
jak pasterz oddziela owce od kozłów
pierwsi po prawej drudzy po lewej jego stronie
wyrokuje nie poruszając ustami
z których wychodzą miecz i lilia
znaki i tytuł ostatecznej władzy
rozstrzygnięć zaś pilnuje Archanioł Michał
w złoconej rycerskiej zbroi
z wagą do ważenia czynów na szali
w zgodzie z ciężarem słów
byłem głodny i spragniony
nagim przybyszem więźniem i chorym
a przyjęliście pomogliście przyszliście
MARIONETKI
24.11.2023
W starym teatrze
w porzuconym pudle
smutne marionetki złożone
które za sznurki pociągał
jeden władczy człowiek
każąc tańczyć swawolnie
tudzież skakać na scenie
i kukiełkom z obcych teatrów
nieładne rzeczy robić
dziś gdy odwróciły się role
i kukiełki prym wiodą
śnią marionetki o jutrze na jawie
na czele z pierrotem
a kukiełkami w rzędzie
gdzie same dostaną nową rolę
w teatrze na życzenie
nie dostrzegły tylko
że pudło już zamknięte
MARCIN SPÓŹNIONY
22.11.2023
I tego roku
spóźniła się zima
nie nadeszła bowiem na świętego Marcina
który jak w przedszkolnej piosence
jedzie na białym koniu
wieszcząc że ona jest u progu
ze śnieżnym konfetti padającym z obłoku
listopadowo-szarociemnego nieba
zimnem smagającym twarze
tak że przestraszone termometry
zatrzymały się na minusie
a noce przeciągają się
pod coraz dłuższym
płaszczem granatowym
toteż o burym świcie
trudno wyjść spod kołdry
MUZYKA
18.11.2023
Muzyka jest jak balsam
nakładany na serce
raz allegro znowuż largo
w listopada szarej aurze
kiedy słońce coraz później wstaje
a światło gasząc wcześniej zachodzi
wtedy różnych harmonii tony
legato ożywiają wyciszoną duszę
unosząc ponad ziemskie normy
do przedsionka nieba gdzie czekają
twórcy muzyki która tu powraca
dzisiaj w rytm wiedeńskiego walca
jutro toccaty i fugi d-mol Bacha
a innym razem melodii z listy pop
brzmień lekkich i miłych dla ucha
co kojąc leczą smutnawego ducha
RÓŻE
17.11.2023
Czerwone róże z legendy
o cudzie świętej Elżbiety
na zamku w Wartburgu
były kamuflażem chleba
skrytego w hojnym fartuchu
miłosierdzia czynnego
wpierw jednak wyrosły z mchu
spod krzyża Jezusa
gdy spadła nań kropla krwi
z otwartej rany na głowie
po wyrwaniu z czoła kolca
korony cierniem bolesnej
przez miłosiernego szczygła
TAK NIEWIELE
15-16.11.2023
Ps 63,2
Tak niewiele trzeba
by z pochmurnego nieba
jasność spłynęła
z padającym deszczem
na spragnione serca
które jak ziemia bez wody
oschle spękane i szorstkie
szarością mijających dni
lecz gdy tylko spadnie na nie
choćby kropla uśmiechu
a słowa przemówią jak klucze
które rozbroją obwarowane zamki
spuściwszy zwodzone mosty
nad rowy nienawiści
tak aby zniknęły szarość
przykryta świeżą zielenią
i szorstkość co staje się życzliwa
z czernią rozpuszczaną światłem
BRZOZY
12-13.11.2023
Te plebanijne brzozy w ogrodzie
wcześnie wyczuwając wiosnę
jedne z pierwszych puszczają soki
i budzą czas zmartwychwstawania flory
rodząc zieleń dziewiczo czystą
wczesnych listków jak płatki owsiane
zawieszone na wiotkich gałązkach
wiatrem poruszanych niby włosy
co się na dyngusa spieszą chcąc zdążyć
na wielkanocny poniedziałek
o tej porze roku przefarbowały się na rudo
zdając się obsypane złotem o porannym słońcu
w każdym niepowtarzalnym liściu
tylko najdalsza brzoza korytarza wietrznego
który jak komin z doskonałym ciągiem
między plebanią i schodami na ulicę Morską
pewnie jest chora bo traci drzewne włosy
niebogata jak złotem obsypane siostry
gdyż przez jej koronę prześwieca pejzaż
KONSCJENS I KAINOWIE
9.11.2023
Rdz 4,6-11
Konscjens miał wreszcie
trudny orzech do zgryzienia
chcąc odpowiedzieć sobie
kim są Kainowie
pytanie zdało się proste
bo trzeba być nieczłowiekiem
lub nie przy zdrowych zmysłach
by innych zabijać
odbierać życie nie stawiwszy siebie
w egzystencjalnie identycznej sytuacji
– ty albo ja –
życie moje za twoje
to też wyrokowanie śmierci
jest jak zrywanie owocu z drzewa życia
sięganie po władzę zastrzeżoną Źródłu
co ostatecznie będzie rozstrzygać
o życiu i śmierci
myślał więc Konscjens
i nie potrafił powiedzieć
kim trzeba być by bezmyślnie uśmiercać
ludzi i naszych braci mniejszych
ILE
7.11.2023
J 8,32
Ile trzeba kłamać
by w końcu uwierzyć
że białe jest czarne
a czarne jest białe
Ile trzeba powtarzać
że świeci słońce
gdy deszcz gęsto pada
i jasny jest dzień
gdy noc już króluje
Ile wreszcie razy
trzeba rzucać slogany
by uwierzyli w nie ludzie
których instynkt prawdy
dał się już znieczulić
W ŚWIĄTYNI
6.11.2023
Mt 25,35-40
Incognito – prosto z ulicy
przyszedł Jezus do świątyni
rozejrzał się wokół
spojrzał błagalnie na ludzi
i usiadł w pierwszej ławie
nie przyklęknąwszy na środku
zasiadł tu jak przybył
w nieświeżych łachmanach
zamiast szaty pachnącej
jak na świętych obrazach
białej i lamowanej złotem
bez aureoli za to w lichej czapie
naciągniętej na uszy
jakby w cierniowej koronie
W świątyni przesiedział
nabożeństwo do końca
patrzał jak celebruje kapłan
i słuchał słów swoich
widząc co dzisiaj znaczą dla ludzi
którzy podejrzliwie na niego patrzą
niedwuznacznie pociągając nosami
czekając aż sobie pójdzie
OBRAZY NOCY
5.11.2023
Rdz 9,8 i 12-17
Zapadł już wieczór
i noc się zbudziła
ciemna jak caprichos Goyi
w snach niemożności
z podświadomą satyrą
przypadkowej rzeczywistości
z nogami w butach
wiążącego betonu
poszukiwaniem płonnym
zagubionego rodzinnego domu
czy jakąś odsłoną
prosto z horroru
czasem tylko pojawia się niebo
z ciężkimi chmurami
co pędzone wiatrem
uciekają w przeszłość
odkrywając błękit nieba
nad morzem zapomnienia
z wynurzającym się zeń słońcem
nad którym maluje się
boski łuk tęczy
NIEBO PŁACZE
3.11.2023
Niebo płacze jak w żałobie
po utraconym lecie
co wraz z Persefoną
zimę przeczekają w Hadesie
tęskniąc za Narcyzem
pachnącym przyjemnie
za kłosami zbóż
naręczem maków
krwistych jak owoce granatu
które czyszczą krew i łzy
padające ze słotnych chmur
CMENTARZE
1-2.11.2023
Cmentarze z lotu ptaka
są jak miasta na planach prostokątów
albo kwadratów figur doskonałych
złożonych z nietrynitarnych trójkątów
lub na planach nieokreślenie mieszanych
z uliczkami i wąskimi przejściami
pomiędzy fasadami zdobnych nagrobków
na kwaterach martwych grobów
w których nie ma zapisanych dysków
a teraz w świątecznym anturażu
gdy przenikają się ciemność i światło
czerń nagich drzew
z czerwienią palonych kaganków
nad mogiłami pochylają się ludzie
których pamięci zapisują się jeszcze
sejwowane na wieczność
ŻAL MI
1.11.2023
W życiu żal mi
zgubionych uśmiechów
i krzywych spojrzeń na ludzi
słów ostrych jak brzytwa
i cichych dni bez powiewu
żal mi też czynów ciemnych
co jak otchłań bezdenna
wpadają w beznadziejną czeluść
gdzie włada czerń żałobna
nad wypaloną świecą
tak kiedy zaglądam w siebie
przywołując dni które za mną
wtedy żal mi wszystkiego
co było w życiu nie takie
i smutno mi Boże
LOGOWANIE
30.10.2023
Łk 10,25-37
Logować się do życia
by było bezpiecznie dobre
w zgodzie z duchem biologii
który niełatwo poddaje się ciału
chyba że ono w nieumiarkowaniu
a dusza nieśmiała zdrętwiała bezwolnie
nie ma odwagi protestować
odwołując się do charakteru prawdy
tak jak normalnie by trzeba
żądając od siebie odpowiedzialności
za ludzi bliskich i obcych
wraz z tym w życiowej potrzebie
napadniętym na drodze z przypowieści
spostrzegł go dopiero Samarytanin
prawdziwy bohater tej metafory
co dostrzegłszy ofiarę przystanął
– inni przeszli obok –
spojrzał na poranione ciało
opatrzył i poniósł na stojącego osła
jego środek lokomocji
powiózł do gospody
opłacił opiekę i leczniczy pobyt
tak logując się do życia
KIEDY DUSZA
26.10.2023
J 19,28-30
Kiedy dusza trwa w adwencie
suszą spękana jak ziemia bez wody
która łaknie odrobiny rosy
ma wargi spierzchnięte pragnieniem
drżące z tęsknoty za deszczem
wtedy oczy wypatrują chmury
obrzmiałej jak nasycona gąbka
z której da się wyżąć obfity opad
co zrosi ducha i nie przesłoni
słońca żałobną kurtyną
bieżącej sceny ponurego dnia
ciemnego niczym przedsmak nocy
zimny i przejmująco obcy
WIECZÓR
24.10.2023
O tej porze roku
wieczory stają się ciemne i długie
zapowiadane dnia szarugą
która zagłusza muzykę sfer
stukaniem kropel o szybę
z wiatrem co dmie i wyje
burząc morze jesiennym sztormem
z falami które kradną plaże
udając przypływy
u nas niewidoczne
czasem jednak powraca cisza
ta wieczorna tuż przed nocą
z gwiazdami na niebie
księżycem co na przemian chudnie i tyje
przeżywając fazy swego życia
i z nadzieją że rano zbudzi się słońce
PROMIENIE
23.10.2023
Koh 1,2
Kiedy omiotły mnie
pierwsze promienie słońca
co wstawało budząc się
za dalekim widnokręgiem
susząc łzy przebudzenia
porannej świadomości
marności ludzkiej egzystencji
wtedy poczułem się lepiej
czując światło na ciała skórze
– które wnikało w głąb duszy –
i to że jestem człowiekiem
kochanym dzieckiem Światłości
mogąc czuć się na tym świecie
zwyczajnie szczęśliwym
WIATR
22.10.2023
Idę pod wiatr
który szarpie włosy
i pcha do tyłu
w minioną przeszłość
a ja mu przeciwny
wyciskam siły
z mięśni napiętych w amoku
dla jednego kroku
w przyszłość do przodu
bacząc jedynie
by nie poranił twarzy
i nie zatrzymał w drodze
a tam już tylko
pachnący łagodną bryzą
bezkresny ocean spokojny
z którego wynurza się słońce
SAMOTNOŚĆ
20.10.2023
1J1,5b,7
Samotność to nie erem
którego mieszkaniec
dokonał takiego wyboru
by otwarłszy się na światłość
kontemplować w milczeniu
samotność jest wtedy
gdy wśród ludzi nie ma nikogo
zdolnego do żywego dialogu
tylko panuje obojętna cisza
TEN WIECZÓR
15.10.2023
Godz. 2015 – 2105
Czy ten wieczór
co tlił się od miesięcy
nadzieją odmiany
radością buchnie
na lepsze jutro
na zgodę i prawdę
przyjaźniejsze spojrzenie
na inne dzieci dobrego Boga
to jeszcze nie wzajemna miłość
narodu rozdartego zgorzkniałą nienawiścią
wsączaną w bezkrytyczne umysły
dziś nadzieja złapała oddech
z większą dawką tlenu
i rozpaliła się
może więc w ten wieczór
tak się stanie że buchnie
i buchnęła
Amen
OJCIEC STUART
14.10.2023
Być jak Ojciec Stu
ze snu amerykańskiego
z życiem zapisanym jak kadr filmu
bo własną śpieszył drogą
chociaż jeszcze jej nie znał
obijając się o ciemność
licznym poddawany próbom
tak sprzeczał się z Bogiem
którego nie widząc wciąż szukał
w skrzywdzonym dzieciństwie
z brata śmiercią
młodością burzliwą
walącą pięściami na ringu
z pamięcią resetowaną
w przypadkowych knajpach
drogę odnalazł w nagłej miłości
co spadła na niego z nieba
dotknąwszy ciało śmiertelną chorobą
ducha do ołtarza wiodąc
CHCĘ DOTKNĄĆ
12.10.2023
J 3,5-8
Chcę dotknąć wieczności
w czasie który ucieka
pędząc jak wiatr ku przeszłości
i nigdy go nie pochwycę
gdyż wieje gdzie sam chce
umykając przed schwytaniem
które nakłada kaganiec
ducha w marazmie
drętwym jak śmiertelna cisza
ODWAGA
9-10.10.2023
Odwagi bywają niejednorodne
pierwsza zamknięta w bezpiecznym kokonie
strzeżona żelaznym kordonem
z tłumem sekciarzy wewnątrz
wybranych przez skrupulatnych strażników
kontrolujących paszporty kodowane słowami
– niech żyje przywódca – bezpieczny kraj
pod parasolem jedynego wodza –
któremu pod osłoną złe krzyki nie grożą
ni niewygodne ankiety
dociekliwe i inteligentnie trudne
Na drugiej szali leży odwaga
ta nie spięta pancerną energią
tryskającą z dumnej klaty
odsłoniętej na cięcia słów ostrych jak nienawiść
płynących z ust szminkowanych pogardą
choć już strwożonych wymykaniem się władzy
nad rzędem bezmyślnych dusz
naprzeciw oblicza oczywistej odwagi
gotowej na wszystkie poświęceń ofiary
która w dysputach dowodzi prawdy
że w kokonie poczwarki chronią się larwy
WYBORY
7.10.2023
Rdz 3,1-7; J 14,1-6
Wybory bywają trudne
jak wolna wola
która musi oscylować
między dobrem a złem
by słusznie wybrać
i nie znaleźć się poza granicą
obiektywnie pozytywnej oceny
prawdziwie niezależnej
i w prawie sprawiedliwej
z boskiego dystansu
w świetle prawdy drogi i życia
sumy wiecznego osądu
zwanego ostatecznym
HROZA
5-6.10.2023
Zatańczyli dziś ze śmiercią
gdy zagrały surmy żałobne
w ukraińskiej Hrozie
na przynależnym cmentarzu
w czasie religijnego pochówku
zmarłego obywatela Hrozy
ubranego jak do ślubu
z wieczną przyszłością
położono więc na nim elegijny savan[1]
białe lniane płótno jak chrzcielna szata
i Chrystusa całunu metafora
a po zakończonym pogrzebie
na stypie w miejscowej kawiarni
w rytm szlochów lamentów i łez
nagle zagłuszonych metronomem salw
śmiertelnych pocisków
co spośród zgromadzonych
ze śmiercią do tańca zmusiły
kolejnych pięćdziesiąt jeden dusz
w tym sześcioletnie dziecko
[1] Savan, to lniane, białe płótno kładzione na zmarłym, ubranym jak do ślubu. Nawiązuje do szaty chrzcielnej, która symbolizuje istotę sakramentu: nowe narodzenie wynikające z wszczepienia człowieka w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.
GĄSIENICA
4.10.2023
Gąsienica ze ściany kościoła
szara w półmroku
gdy wczesną jesienią
szuka schronienia na zimę
w zacienionej cyklinie
drapanego tynku
gdzie chce czuć się bezpiecznie
pod kołderką kokonu
z którego wiosną wyleci
jako piękny motyl
NA SPOTKANIE
3.10.2023
Rdz 2,8-9 i 3,1-7
Na nasze spotkanie
namaluję duszę
tytanową bielą co nie ciemnieje
i przyjdę ubrany w złoty ornat
z kadzielnicą w ręku
trzymając w garści
okruchy dobra zebrane mozolnie
na skoszonej wczoraj łące
gdzie teraz rosną świeże kwiaty
pachnące rajem
i miłe z wyglądu drzewa
rodzące słodkie owoce
a pośrodku pradawne drzewo życia
piękne i rozłożyście wielkie
już bez przewrotnego węża
który chciał definiować
istotę dobra i zła
MÓJ SMUTEK
Próba modlitwy
2.10.2023
Mój smutek zjawia się na twarzy
na której rozlał się brak uśmiechu
wypełniany grymasem bólu
wykrzywionych ust
i przymkniętych oczu
które straciły blask
gdy w polu widzenia zgasło światło
które żywiło nadzieję jednania
z której właśnie odziera mnie
mój bolesny smutek
Panie proszę przeto o światło
amen
MYŚLEĆ O POLSCE
30.9.2023
Myśleć o Polsce
bez zacietrzewienia
tak jak myśli się o matce
w najgorętszej miłości
i ojcu prasłowie ojczyzny
który wie co ciemne co jasne
co dobre i złe
Myśleć o Polsce
jak o najbliższej krewnej
w dobrosąsiedzkich stosunkach
otwartych przyjaznych granic
z wiatrem wolności jak w roku 1980
by znowu poczuć ten boski dar
wolnego rozumu i miłości
WYBUCH
25.9.2023
Rdz 1,1-3
Niech przemówią w końcu
słońce gwiazdy i księżyc
ustami gwiazdozbiorów
galaktyk i mlecznej drogi
niechże dadzą świadectwo
kto je poruszył w Wielkim Wybuchu
wszczynając nieustanny ruch
jako Poruszyciel Nieporuszony
wciąż rosnącego Wszechświata
z satelitami planet na orbitach gwiazd
i z chmurami elektronów
wokół jądra atomu
cząsteczki stworzonego świata
KONSCJENS I DZIELENIE
23-24.9.2023
Ps 22,19; Ez 23,17; J 17,11
Konscjens pamiętał lekcje matematyki
z pierwszą zasadą swobodnej formuły
nigdy cholero nie dziel przez zero
i zobaczył sprzeczność takiego działania
w świadomym dzieleniu
i podziałach drążonych
w szczutych na siebie ludziach
prawdziwych i farbowanych rodakach
z milionami nad zerowym mianownikiem
którego wynik przesądzony
bo inny być nie może
zero narodu
zero wspólnoty
i nic w przyszłości
CELNIK
21.9.2023
Mt 9,9-13; Łk 19,1-10
Bycie celnikiem nie było łatwe
jak niskie siedzenie w komorze celnej
albo i wyższe na gałęzi sykomory
dla lepszego widoku
i infiltracji owocniejszej
do tego doskwierał przylepiony tytuł
notorycznego grzesznika – zdziercy
którym nagminnie gardzono
ale przewrotnie
z powodu własnych występków
aż przyszedł ten który powiedział
dziś chcę być u ciebie
zatem zejdź z drzewa
wstań i chodź ze mną
WYROK
18.9.2023
Rdz 3,1-19
Teraz człowiek już wie
czym jest dobro
a co jest złe
i może powiedzieć
sam jestem bogiem
bo odtąd ja decyduję o sobie
usłyszał zatem wyrok
tego który stworzył wszystko
swoim Słowem z niczego
przeklęta będzie ziemia
z twego powodu
tak ludziom otworzyły się oczy
TA NIEDZIELA
17.9.2023
Ta niedziela 1939 roku
nie była radosna
choć miał to być piękny dzień
kiedy na sumach zabrzmią uroczyście organy
a chóry wyśpiewają mszalne partie
niczym muzykujące anioły
i chociaż ich głosy wzniosły się do nieba
wspomagane błaganiem suplikacji
Ciebie prosimy wysłuchaj nas Panie
w tamtym momencie historii nie przebiły się
przez potęgę zbrodniczych najeźdźców
krojących kindżałem zaboru królestwo Maryi
wzdłuż Pisy Narwi Wisły i Sanu
granicy z diabelskiego paktu
co przyniósł wywózki katorgę Katyń
Auschwitz Treblinkę holokaust
i śmierć milionów istot
ofiar co pokój znalazły w ziemi
WŁADZE
16.9.2023
Mt 7,1-2 i Łk 19,22
Historie władz
na przestrzeni dziejów
bywały różne
choć za każdym razem
mówią same o sobie
osądzając się według słów
jak w przypowieści
i tak przejdą do historii
KONSCJENS I JARMARK
14-15.9.2023
Mt 21,12-13; Mk 11,15-19; Łk 19,45-48
Konscjens pojawił się na szczególnym jarmarku
w nawie świątyni
tuż przy najczystszym ołtarzu
ze zgrają przekupniów skrytych za obrusem
którzy czyhają na święte łoże Słowa
by je kalać sloganami z chytrych wieców
łowiąc kolejne nieświadome dusze
słowami ostrymi jak noże
od nieewangelicznych podziałów
i mieszać w kotle rozpalonej siarki
na smutnym obrazie polskiego piekła
tuż obok stołów wystawnych
gdzie leżą podarki dla nieprzekonanych
z syklami srebra i złota
srebrników i denarów wartych
– nie dostrzegając jednakże bicza ze sznurów –
a cena jest stała wbrew dewaluacji
postaw i metod sprawdzonych przez wieki
trzydzieści brzęczących srebrników
których melodię skomponował demon
u progu dziejów w raju nieutraconym
KONSCJENS I WIZJE
12-13.9.2023
Wątkiem na czasie
który Konscjens podniósł z ziemi
niby kwiatek do kożucha
są wizje rozrzucane publicznie
jak konfetti z helikoptera
przyszłości fantazyjnie fantastycznej
państwa kraju społeczeństwa
co ma się odnaleźć w wybranym widoku
obrzmiałym od obietnic słusznego rozwoju
w nim zaś są i ci co nie dyskutują
nie odróżniając konkretnych marzeń
od tych co się nigdy nie spełnią
milczy jednak o tym tembr agitacji
gospodarczo-ekonomicznej
ustrojowo-politycznej
medialnego świata zwanego publicznym
Tak jednak bywa w świeżej demokracji
– widać lat trzydzieści cztery było za mało –
że rację ma ten kto wykrzyczy promesy
gumując w eterze telewizji
gorące tematy widziane inaczej
UŚMIECHY
9.9.2023
Mt 26,47-50 i Łk 22,47-48
Uśmiechy mawiają rozmaicie
wyrastając prosto z duszy
malują nastroje czuć serca
przeto bywają różne
najczęstsze są te spontaniczne
szerokogębnie otwarte i szczere
jednakże tuż obok są te zamknięte
z zawzięcie zaciśniętymi wargami
których kąciki uniesione grymasem
szyderczego uśmiechu
są też wysoce wyrafinowane
zmyślnie chytre i podstępnie przebiegłe
te co spełniają się w kreciej robocie
bywa że z przyszytym pocałunkiem
który przeszedł na zimno do historii
jako muśnięcie ustami Judasza
MOJE WIECZORY
7.9.2023
1Sam 16,6-7 i Ps 97,2[1]
W moje wieczory kiedy siedzę
z granatową woalką narzuconą na oczy
w kończącym dzień obrachunku
ważę czas który upłynął
a wiedząc że nigdy nie powróci
pytam z nostalgią patrząc wstecz
jaka jest waga tego co przeszło
której nikt uchwycić nie zdoła
na szalach wymyślnych mierników
prócz jedynego Wiecznego Sędziego
którego tronem prawo i sprawiedliwość
a patrząc w serce człowieka rozstrzyga
wiedząc kim się staje i co zaniedbał
mogąc być większym i lepszym
[1] Porównaj odnośniki biblijne do wiersza Solidarność 2023.
DZIŚ SŁOŃCE
5.9.2023
J 1,4-5
Dziś słońce się śmieje
tak wyraźnie i ciepło
może ostatni raz w tym roku
pełnym obliczem na błękitnym niebie
jakby już tęskniąc za kończącym się latem
z coraz krótszym dniem
gdy może oświetlać nasze twarze
dzieci kochających światłość
ustępując pola rozpychającej się nocy
co kładzie ciasny cień
na naszych snach o jedynej Światłości
którą w szeptanej modlitwie
darzymy mianem wiekuistej
NA LUZIE
3.9.2023
Teraz już na luzie
po dniu co został z tyłu
łapię swobodny oddech
głęboko zdrowego snu
który otworzy sezam
marzeń co spełnią się w nim
tej właśnie nocy
i podczas tych rojeń
swobodnie wolnych
od dziennych ograniczeń
ROCZNICA
1.9.2023
To osiemdziesiąta czwarta
rocznica września 1939 roku
gdy o świcie zbudzono upiorne zabawki
junkersy sztukasy kule armatnie i karabinowe
wszystkie śmiercionośne w swej masie
w paktowej wojnie na dwa fronty
na ziemiach dumnego kraju
który dopiero co powstał z kolan niewoli
a już nałożono nań nowe kajdany
zabijając tych co wolnie myśląc
jaśniejszą widzieli przyszłość narodu
dziś jest bardzo podobnie
na wojnie za bliską granicą
gdzie nałogowy najeźdźca wiąże sąsiada
w miastach wioskach okopach na froncie
a pola stalą orze z krwią je mieszając
krojąc tę ziemię jak tort zdobyczny
kawałek po kawałku by po selekcji
rodem z Konzentrationslager Auschwitz
ludzi wolnych z premedytacją zniweczyć
uległych zaś kupić obcym paszportem
z promesą wizy ptaszków w klatce[1]
[1] Por. bp. Ignacy Krasicki, Ptaszki w klatce.
TRUDNE DNI
30.8.2023
Trudne są dni kończącego się lata
które nieubłaganie umyka
na deszczowych chmurach
pędzonych wiatrem po niebie
jakby chciały dogonić bociany
co odleciały do zamorskich krajów
cieplejszych od bliskiej już pory roku
a tu i wieczory zapadają szybciej
świty coraz bardziej się późnią
stąd noce trwają dłużej
choć ni sen ni spanie nie są z gumy
i nie rozciągają się w czasie
w aurze zaś już po kanikule
nawałnice gradobić ulew i wichrów
które u ludzi budzą nostalgię
za latem co właśnie odchodzi
POŻEGNANIE
29.8.2023
Pożegnanie z rodzinnym domem
obyło się bez zbytecznych słów
o szczęśliwym miejscu ujrzenia światła
dorastania i oswajania doświadczeń
w sercu rodzi więc ból
wraz z serum zapomnienia
co sprawia powolną śmierć uczuć
wspomnień bliskich duszy
z wpisanymi w pamięć obrazami
odległych rodzinnych zwyczajów
z czasu gdy razem wzrastaliśmy
w tym najpiękniejszym domu
miejscu ponad stuletniej tradycji
GLEBA
27.8.2023
Rdz 3,17-19
Cała gama tonów ochry to gleba
z miąższu której żyźnie wyrasta
życie miliardów stworzeń
karmionych owocami zbóż
warzyw krzewów i drzew
nektarem niezliczonych kwiatów
co płynie jak ambrozja bogów
miodem z pszczelich fabrycznych uli
ta rola którą trzeba pieścić
żmudną pracą by skiby przewrócić
uczesać użyźnić wylanym potem
by móc jej powierzyć ziarno ozime
i uśpić niby w grobie by przetrwało zimę
bezpiecznie mimo anomalii
suszy powodzi gradobić i wichrów
bezwzględnie niszczących rosnące plony
z ziemi naszej karmicielki
POCHÓWEK
25-26.8.2023
J 11, 25-26
Pochówek bywa
świętowaniem śmierci
lecz może być czczeniem
nowej formy życia
cudem przemienionej
co zależy od siły wiary
która nie wyrasta z potoku łez
świadka dennej rozpaczy
lecz z obmytej łzami
zbawiennej nadziei
wyzwolonej z grzechu
MILCZENIE
25.8.2023
Milczenie jest etapem ciszy
wolnej od śpiewu ptaków
głosów wiatru i szumu fal
a w ostatecznej perspektywie
kosmicznej muzyki sfer
bo jest to milczenie absolutne
duszy której obumarły zmysły
oczy czucie powonienie uszy
zostało tylko otwarte serce
na jedyne światło i jeden głos
tego który JEST Panem Ciszy
RUSKIJ MIR
23-24.8.2023
Wrzaskliwy jest ten ruskij mir
od wieków innym narzucany siłą
najpierw według reguł Złotej Ordy
zaś od 1547 roku carskim ukazem srogim
Iwanów z groźnie brzmiącą ksywą
by w XX już wieku z młotem i sierpem w garści
móc tłuc mózgi i na gardłach zniewolonych
niczym na psich szyjach obroże założyć
z ukrytym dynamitem z detonatorem
wymuszając służenie i merdanie ogonem
aktualnie z kolei w nostalgii krwawej
za upadłym imperium wciąż atomowym
nastał raszyzm putinowy
ten co w Czeczeni Abchazji i Gruzji
teraz w Ukrainie oranej stalą i ogniem
pięścią żelazną bijącą na oślep
gdy więc dzisiaj łajdak zabija łajdaka
czemu i Cyryl nie zaprzeczy
sam Pan Bóg ruskij mir niesławą okrył
KIEDY SIEDZĘ
22.8.2023
René Descartes[1] przyjął zasadę
cogito ergo sum – myślę więc jestem
myślenie bowiem czuje egzystencję
dowolne istnienie albo jego brak
gdy myślę jestem więc świadomy
a jeśli nie to przez tę wiedzy lukę
w duszę się wlewa mierność z tępotą
które naiwne konsumują bezkrytycznie
smakowite kremy sprytnej agitacji
z zatrutymi wisienkami kolejnych obietnic
rzekomych darów tych co łupiąc podatników
zbierają tantiemy prostodusznego
acz co rusz bałwochwalczego niemyślenia
stąd do kartezjańskiej tezy warto dodać
antropologicznej sentencji stwierdzenie
kiedy siedzę myśląc jestem w duchu wolny[2]
gdyż nie dumam obietnic świstkami obżarty
łudząc się ich rychłym spełnieniem
i nie dam wmówić sobie że nie jest odwrotnie
iż czarne to białe zaś białe czarne
a świat w gadającym publicznym czworokącie
jest najlepszym z możliwych
bo już sam wiem dobrze że go oglądam
przez różowe okulary
[1] Kartezjusz.
[2] Siedzenie symbolizuje tu uwolnienie się od pogodni za materialnymi dobrami i uległości wobec prób kupowania przychylności.
DYPTYK
CIEMNOŚĆ
18-19.8.2023
Pamięci Stanisława S.
Jak gęsta jest ciemność
gdy nie ma w niej nawet płomyka
choćby cienia nadziei nikłej
która pozwoliłaby żyć
jest tylko czarna bezsilność
jak bezksiężycowa bezgwiezdna noc
i nieodparty nakaz destrukcyjny
by rozwalić graniczną ścianę
wyważyć z futryny zamknięte drzwi
i móc zwyczajnie pójść dalej
a jeśli się nie da po prostu odejść
JASNOŚĆ
20-21.8.2023
I ciemność rozrzedza się po nocy
gdy pod widnokręgiem kiełkuje brzask
by wnet świtem rozlać się po niebie
z całą paletą cynobrowych barw
na chmury co pierzchając zrzucają z siebie
czarne stroje nocnego dansingu
z pasemkami złota pomiędzy nimi
kładzionymi przez słonecznego pozłotnika
na jaśniejącym bolusie sklepienia
które budzi się z drętwego snu
czerpiąc garściami z dojrzewającego tygla
czystego kruszcu topionego ogniem
by przezwyciężywszy noc i mglistość duszy
ukazać przemienioną twarz
BYŁ
16.8.2023
J 11, 25-26
Powiedzieć o człowieku
bez emocji po prostu
był
wiemy przecież znając koleje losu
że był po drodze rozkosznym dzieckiem
czasem uciążliwym
przystojniakiem pociągającym
szczupłym i zadbanym
z dobrym wykształceniem
zawodem atrakcyjnym
i suto płatną pracą jako dobrą partią
był
a dzisiaj już nie jest
wszak odszedł naturalnie
bez rozgłosu i cienia skargi
przeto nie uściśnie wyciągniętej ręki
nie zapyta jak się czujesz
i nie powie proszę przepraszam dziękuję
gdyż uparcie milczy
bo normalnie
był
MATKA BOSKA ZIELNA
14-15.8.2023
Kiedy skoszone dojrzałe zboża
trafiają do sprytnych spichlerzy
tych co owoce ziemi i pracy ludzkiej
rozdzielać będą do kolejnej wiosny
odpędzając wszystkie głody
w czasie gdy ptaki odlatują
w cieplejsze świata strony
zioła i kwiaty zbierają się
spiesznie rodząc swoje nasiona
a drzewa i krzewy wydają owoce
szykując naręcze jesieni u progu
wszystkie dotyka przygarnia i święci
na półmetku sierpnia Matka Boska Zielna
jako bogate bukiety owoców przyjaznych
ziemi zwierzętom i ludziom
by w dniu swego wniebowzięcia
zanieść je wszystkie prosto do nieba
POLITYKA DZIŚ
13.8.2023
Taka polityka
co człowieka tyka
brukając mu twarz
to diabeł łgarz
ORCHIDEA
11.8.2023
Iz 6,1-3
Ta orchidea śnieżnobiała
storczyk strzelisty co do nieba wzrasta
mogłaby być serafinem
z okwiatem podobnym skrzydłom anioła
osłaniającym przed najwyższym obliczem
ciało eteryczne z sercem nogi i twarz
a ta woła w chórze że po trzykroć święty
Pan Zastępów nad ziemią pełną jego chwały
tak właśnie swą krasą co zachwyt budzi
śnieżysta orchidea sławi Stwórcę
który starannie wszystko uplanował
cykle wszechświata rejestrując w kodach
powtarzalnych prostych reguł
niczym dekalog z tablic kamiennych
z szyfrem życia znanym teraz
jako kwas deoksyrybonukleinowy
DOMINIK I EDYTA
8-9.8.2023
On Dominik Guzman ona Edyta Stein
święci z różnych epok
a idą razem w przełamanym czasie
on dominikanin niejako pies pański[1]
ona Starsza Siostra z Wrocławia rodem
pani psycholog zaś filozof ze szkoły Husserla
fenomenolog podług Schelera interpretacji
głoszącego że człowiek jest szczęśliwy
kiedy kocha i coś daje innym
tak się znalazła na drodze nowego życia
bycia czerwoną różą karmelu bosego
która w Auschwitz wyrosła pod krzyżem
z mchu na który opadły krople świętej krwi
on z Hiszpanii przedeptał Europę
przez lata na piechotę od osad do wiosek
z kolonii do grodów i miast
wszędzie ze słowem za pan brat
by spocząć w Bolonii we własnym klasztorze
uwolniony od trosk przemijania
ona za krewność z wybranym narodem
zmielona w rasistowskim młynie śmierci
gdyż to ludzie ludziom taki zgotowali los
[1] Gra słów: domini canus dosłownie pies Pana.
SŁÓW IGRASZKI
7.8.2023
Naiwne słów igraszki
są jak na drutach ptaszki
wspomagane elektrycznie
przez fazowe stópki
gdy stroszą się piórka
i te wieczne z inkaustem
oraz włosy na głowie
które uciekają jak myśli
PRZEMIENIENIE
6.8.2023
Wj 3, 1-12; 1Krl 19,3-13; Mt 17,5-8
Ten cud nie musiał się zdarzyć
ale góry należą do bogów
którzy biorąc je w posiadanie
czekają na własnych proroków
to Jahwe na Horebie oświecił Mojżesza
z ognistego krzewu co się nie spopielał
a do Eliasza przemówił w łagodnym powiewie
by świadczył całym sobą nie tylko imieniem
które krzyczy że JEST jego jedynym Bogiem
dziś znowuż na górze gdy Jezus się modlił
twarz jego eksplodowała słońca blaskiem
a szata stała się biała jak światło w zenicie
byli też tam trzej jego uczniowie Piotr Jan i Jakub
kiedy zjawili się Mojżesz i Eliasz dwaj przodkowie
gdyż doczekali się spełnienia zapowiedzi
i w Jezusie pieczętowali je niebieskim tuszem
jako objawienia sedno że jest to Syn Umiłowany
w którym JEST ma upodobanie
MŁODOŚĆ W LIZBONIE
3-4.8.2023
Młodość spotkała się w Lizbonie
niczym młodzieńczość antycznych bogów
w tłumnych posągach helleńskiego świata
ze słonecznym Apollem i Artemidą od łowów
pełną boskiego wdzięku
z panteonem mitycznych herosów
efebów wzorcowej proporcji
hoplity Doryforosa dłuta Polikleta
włócznika w kontrapoście z bronią w ręku
klasycznie muskularnego
krzepkiego jak kariatydy
południowego ganku Erechtejonu
dźwigające ozdobne belkowanie świątyni
lub jak stropowe atlanty nieboskłonu
tutaj w Lizbonie są nimi starzec i młodzi
papa Franciszek i dzisiejsza młodzież
z nadzieją że teraz ona na swe bary weźmie
dźwigary tego dziwnego kosmosu
JESIEŃ NIEPROSZONA
2.8.2023
Przyszła wcześniej
zupełnie nieproszona
w samym środku lata
jeszcze w zieleń przybrana
z rdzawymi pasemkami we włosach
mokrych jak spod prysznica
którym raczy wokół
ze słońcem wypychając się na przemian
z wolnego skrawka nieba
w tych dniach okrytego
chmurzysk szarą opończą
z kapturem wietrzno-deszczowym
przyszła niby przypadkiem
by zlustrować pola
czy zbożem sypnęły niezgorzej
i czuć owoców dojrzały zapach
przy drogach w sadach ogrodach
chcąc już świętować czas zbiorów
i cieszyć się obfitością Amaltei rogu
KRECIK
31.7.2023
Krecik miły poczciwiec
z rysunkowej dobranocki
nader się narobił
niczym górnik w kopalni
gdy fedruje węgiel
on znacznie płyciej bo na działce
wśród cebul korzeni
marchwi pietruszek kłączy i bylin
drąży korytarze swojego labiryntu
a ziemię wydobytą kładzie
na powierzchni w kształcie kopczyków
również na świeżo skoszonym trawniku
ku uciesze ogrodników
którzy kochają tę krecią robotę
KSIĘŻYCOWI BRACIA
30.7.2023
Dni z nowego kalendarza[1]
są jak przyrodni bracia księżycowych faz
z dwudziestu dziewięciu i pół dnia
w stałym cyklu nowiu kwadry i pełni
nie okamgnieniem rozciągniętych
przez dwa etapy po sześć miesięcy
licząc od przesilenia w grudniu
do wiosennej równonocy
i dalej przez noc czerwcową Kupały
po wrześniowe zrównanie pór dnia i nocy
gdy wczoraj odleciały bociany
skowronki jeżyki droździki rudziki i kosy
a wyłysiałe areały są głęboko zaorane
leżąc fakturą skib przenicowanej ziemi
z której zebrano dojrzałe owoce
iż pozostały tylko najcięższe wykopki
a trzeba zdążyć przed przymrozkami
kaprysami jesieni i nocy grudniowej
władającej najkrótszym dniem roku
[1] Chodzi o kalendarz słoneczny, wprowadzony przez papieża Grzegorza XII w 1582 r.
PEJZAŻ W MOIM OKNIE
29.7.2023
U Gerda Scheiermanna w Kempen
W moim oknie maluje się pejzaż
z odległym horyzontem
gdzie niebo styka się ze spłaszczoną ziemią
jak u van Gogha impastem szpachlowaną
żółcieniem rozległych ściernisk
zielenią łąk i krzewów z daleką linią drzew
nieregularną iż na równinie udaje góry
których w neder landzie[1] nie ma
za to niebo jest tu bliskie
prawie że na wyciągnięcie ręki
by móc jak się zdaje dotykać chmur
płynących błękitnym szlakiem
ze wszystkimi odcieniami szarości i bieli
w kierunku zaczarowanej szyby
tuż za którą grają kosy w grę mi nieznaną
podfruwając przysiadając i kręcąc łebkami
jakby jednocześnie przytakując i przecząc
moim wrażeniom świata w oknie
[1] Neder – niski, land - kraj
MISTRZ Z KEMPEN
28.7.2023
Ten mistrz urodził się jak tytuł wskazuje
w Kempen 1380 roku jako Thomas Hemerken
z francuska zwany Tomasz à Kempis
zakonnik teolog asceta i mistyk
skryba skryty przez lata w zakonnej celi
gdzie pośród innych napisał niezwykłą książkę
jak efektywnie naśladować Chrystusa
co zaś najważniejsze służąc radą innym tak żył
a oto mistrza porady:
idąc przez życie z prostą niezachwianą wiarą
mając sakramenty za drogowskazy
traktowane przez cię z najwyższym szacunkiem
i w sokratycznej pokorze
w duchu wiem że nic nie wiem
bo skoro zdarza się że pojąć czegoś nie możesz
zdaj się na Boga który nikogo nie oszuka
jak ten kto za bardzo sobie ufa
Stwórca bowiem chadza prostymi drogami
i tak objawia się pokornym i małym
a dając duszom czystym rozum sens im ukazuje
gdyż ludzki umysł jest ułomny
zaś wiara prawdziwa mylić się nie może
oto droga człowiecze gdy chcesz dojść do celu[1]
[1] Por. Tomasz à Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, k. I.III.2-3 i k IV. XVIII.4.
POŻEGNANIE Z LEMBECK
27.7.2023
Ile trzeba mieć serc
by móc zostawić choć jedno
w każdym z ukochanych miejsc
na mapie odbytych podróży
opłakanych pożegnań
i rozstań na wieczne nigdy
a ile w pamięci zapisanych obrazów
dalekich i bliskich z całą symfonią
dźwięków barw zapachów i uczuć
gdy odmalowują pejzaże wspomnień
raz jeszcze jak we śnie przeżyte
w jednym wielkim sercu
tym pozostałym przy życiu
PODRÓŻE ANIOŁÓW
26.7.2023
Stare powiedzenie mówi
że kiedy z któregoś chóru
– a ponoć jest ich dziewięć –
aniołowie udają się w podróż
to niebo śmieje się pełną gębą
pewnie dlatego że wolne anioły
z subtelną postacią nie fizyczną
a duchowo-eteryczną
bez przyciężkiej materialnej masy
i z wiedzą przez Stwórcę wlaną
niejako im przynależną
iż niemal wszystko wiedzą
stąd ich wolna wola nie ma wątpliwości
jak postąpić i co wybrać z wielu możności
oraz dokąd podróżować by niebo się śmiało
co innego my ludzie
tu można znaczenie to odwrócić
gdyż nasze niebo rzadziej się śmieje
zaś spochmurniałe częściej płacze
PENDOLINO
23.7.2023
Kubie
Gdyby mieć bezszynowe pendolino
do swych najlepszych podroży
translokacji po myślach szybkobieżnych
najlepiej telepatycznej teleportacji
można by wtedy swobodnie wojażować
łącząc Urle z Markami i Gdynią
co byłoby nawet wówczas możliwe
bez ułatwień strefy Schengen
raz być w Paryżu raz w Londynie
w niedzielnik zaś w Tivoli lub Rzymie[1]
a nawet na Księżycu gdzie sięgają marzenia
można by zwiedzać wszystkie muzea
zabytki świata bez kolejki ograniczeń
nade wszystko jednak spotykać ludzi
tych fascynujących gdyż szybko odchodzą
i ich następców co nowe ołtarze wznoszą
nie burząc starych szacunkiem okrytych
przede wszystkim jednakże kochających
dla których serca wciąż biją żywiej
[1] Niedzielnik – weekend = łikend.
DORMITORIUM AETERNUM[1]
Lembeck, 21.7.2023
J 11,17 i 38-44
To dormitorium jest otwarte na wieczność
jak grób Łazarza kiedy przyszedł Jezus
z rozwartymi ramionami strzyżonych żywopłotów
równo po liniach krawędzi dwóch prostokątów
połowami złożonymi w kształt litery el
tu wszystko jest geometryczne kwatery grobów
regularnie czworokątne z kamienną bordiurą
trakty i przejścia wymierzone w czystej formie
do tego centralnie niczym w rajskim ogrodzie
i uporządkowane stosownie do logiki ostatecznej
także klomby drzew i krzaków ukształtowane
jak przystało na przedsmak krainy wieczności
do wejścia w którą zaprasza serce milcząco bijące
w boku przebitym włócznią jako pieczęcią śmierci
serce co odmierzyło rytm wyznaczonego czasu
Człowiekowi z krzyża pośrodku dziejów
tu zaś na prostopadłym ganku do przelotowej arterii
od dnia narodzin do świtu pierwszej niedzieli
gdy jako pierworodny zmartwychwstał z grobu
i pozostał czekając na każdego z ludzi
by rozwiązać całuny i pozwolić im chodzić
[1] Dormitorium Aeternum, łac. – Wieczna sypialnia, miejsce spoczynku.
WODZIREJ
20-21.7.2023
Duisburg, Christophoruswerk[1]
Od dzieciństwa gramy w berka
ganianego kucanego a bywa mrożonego
w szerokim jak przęsło rozkroku
biegamy goniąc życie beztrosko
ławą z nieskończonym udziałem osób
aż dotknięciem kogoś schwytamy
zasilając nieuchronną kolejkę
tych co odtąd z wodzirejem będą tańczyć
a on sam rozstrzyga o figurach i rytmie
zawiadując tym chocholim tańcem
gdyż danserzy już nie kreują choreografii
ich rolą li tylko zapamiętanie w tańcu
i takie wirowanie by nie stracić z widoku
wodzireja który pląsom tym przewodzi
bezwolnym aż do zamknięcia oczu
gdy jako Tanatos dłoń na nich położy
[1] Dom Seniora – Dzieło św. Krzysztofa.
WSPOMNIENIA W LEMBECK
19.7.2023
Ten wieczór był mocno łaskawy
nawet dla odległych wspomnień
które wiatr życzliwie wiewał
w świadomość uchylonych okien
z pól pachnących ściętym zbożem
ziarnami obrzmiałymi mączyście
dojrzałymi do powszedniego chleba
mlekiem pasających się krów
jeszcze ciepłym w czarce na łące
stajnią z oborą żywicieli domem
tak chłonąłem zapachy wiosek
te swojskie nieprzerobione i świeże
a one zapisywały się w pamięci
niczym w pamiętniku uczniowskim
by gdy nadejdzie chwila nostalgii
ustawszy raz z wiatrem powrócić
ZANIM
18.7.2023
Zanim wzejdzie słońce
i zgasi księżyc odwieszając
płaszcz nocy z gwiazdami
bądź uwielbiony Boże
Zanim umysł okrzepnie
po snu głębokiej marze
a myśli rozprostują kości
bądź uwielbiony Boże
Zanim wstanę by stać się
dobrym w Twojej mierze
proszę sił mi przyspórz
i bądź uwielbiony Boże
KONSCJENS I DIAMENTY
15-16.7.2023
Rdz 2,18 i 21-24
Konscjens nie szlifował diamentów
i nie kumulował ich z rozsądkiem w zgodzie
nie chciał nawet na własnym rachunku
mieć owych adamantos jak nazywali je Grecy
czy diamentum w łacińskim równoważniku
wskazującym na zwartość odpornego kryształu
tak został kamień uznany za twardy
niezniszczalny i niepokonany w każdej walce
jakkolwiek pozwala się szlifować powolnie
jeśli w gładzenia procesie piękniejszym się staje
uwalniając w sobie przeźroczyste barwy
niby subtelne laserunki starych obrazów
różu zieleni żółci błękitu zdarza się i czerni
w każdym karacie dwóch dziesiątych grama
brylantowego blasku faset stereometrycznych
tak te konstatacje widział Konscjens
stąd odniósł je do diamentowych godów
bowiem w takowym długotrwałym pożyciu
tylko bogaci się paleta życia brylantowych kolorów
wpierw od róż pochodzący różowy co barwą miłości
wspartą nadziei zielenią i błękitem nieba
ze słonecznym złotem żółci jasnej co świeci
dojrzałością otwartą na wieczną przyszłość
wreszcie i czerni co znakiem wszelkich trudności
które przezwyciężane wieszczą pełnię życia
z racji na Absolut do którego należy i ta barwa nocy
MANTRA W RHADE
14.7.2023
Stąd po sąsiedzku do Rhade jest blisko
z centrum Lembeck ledwie trzy kilometry
w tym paręset metrów od rozdroża arterii
autostrady trzydzieści jeden z Botrop do Emden
jak po sznurku wzdłuż niderlandzkiej granicy
droga do Rhade od ronda na wjeździe wiedzie
prosto przez wioskę w ciągu pełnym usług
sklepów domów i świętego Urbana świątyni
lecz z jednym proboszczem i kodem pocztowym
czterdzieści sześć dwieście osiemdziesiąt sześć
nie tylko ekumenicznym symbolem jedności wiosek
jest w Rhade także dom seniora z szyldem na fasadzie
i napisem Mantra formułą hindusko-buddyjską
magiczno-ezoterycznego instrumentu myśli
jakby recytowana modlitwa wtajemniczonych
na wzór refrenu oczekiwania przemiany ducha
uwolnienia umysłu od ciała które się zużywa
i oczyszczenia myślenia z toksyn codzienności
jednakże w tej Mantrze mieszkający seniorzy
nie ćwiczyli jogi i wyzwalających wstrząsów
a stan ich ducha samoistnie niejako spełniony
bezwładnie zawieszony między niebem a ziemią
trafnie określony Hadesem zapomnienia
z cieniami własnej jaźni wspomnień
KONSCJENS I JEŚLI CHCESZ
12.7.2023
Mt 19,16-22
Kronika młodzieńca co odszedł smutny
choć był tak blisko ludzkiej perfekcji
zachowując wszystko co Natura radzi
odziawszy swe rady w wyzwania zwarte
a bodaj wiele z hartu ducha zdobył
zabrakło tylko jednego skoro chcesz być
bardziej niż mieć sprzedaj wszystko
aż Konscjens się zdziwił bo nie było to mało
przeto przystanął i czekał odpowiedzi
analizując możliwe widoki wyboru
wydało się to zaś jak położenie kropki
przez młodzieńca który dalece chce być
tu widać iż ogół innych chceń łatwiejszy
od tego którego nie zdołał przeskoczyć
odszedł więc smutny niełatwo się rozstać
z mieć zrośniętym z chceniem aktywów
gdyż akurat ta chęć z być się rozłazi
z istnienia znaczeniem nieodpartym
NOWY DZIEŃ
11.7.2023
Dzisiaj rozlewa błękit
zdobny złotem słońca promieni
które pachną pięknem
a jak piękno wonieje
rodzi się zrazu pytanie
uśmiechem i wzruszeniem
na radosnej twarzy która patrzy
w nieskalanie czyste niebo
nowego dnia z otwartą gębą
O PÓŁNOCY
10.7.2023
O północy senny Morfeusz
brat Tanatosa ryglującego czas
kładzie swe dłonie na oczy
i zmęczeniem oblewa twarz
zwiększając ciężar własny powiek
które karnie poddając się grawitacji
co rusz opadają z pewnym bólem
prowokując przy tym gwałtowne
podrywanie broniącej się głowy
jakby osłaniała się przed snem
w nęcących objęciach Morfeusza
dotąd jeszcze niechcianym
i przed zadanym pocałunkiem
usypiającym uzmysłowienie
NAD JASNĄ GORĄ
9.7.2023
Dziś nad Jasną Górą zawisła
czarna ciężka ołowiana chmura
pachnąca gradem i burzą
a wśród ciemnych obłoków
dwa putta z banerem nie reklamowym
który krzyczy jaskrawym żółcieniem
tutaj zhańbiono tu sprofanowano
święty tron Królowej Polski
Pani narodu krojonego boleśnie
a ludzie bili brawo niech żyje krzyczeli
i nikt nie zauważył że z oczu Maryi
wzdłuż szram na twarzy
dwie łzy jak perły spłynęły
LIPY Z PLACU KOŚCIELNEGO
9.7.2023
Widać śpieszyły się rozłożyste lipy
z półwiejskiego placu kościelnego
że tak szybko przekwitły a jeszcze
w zeszłą niedzielę pachniały ambrozją
gdy złoty nektar roniły niby z Amaltei rogu
dziś ledwo siedem dni dalej i zamiast kwiatów
są nasiona zamknięte w drobnych kokonach
granaty życia ze śmigiełkami co wiatr poniesie
zielone i nieco większe od ziaren pieprzu
co w tym kolorze bodaj najlepsze do sosów
tu jednak nie pieprzność ziaren jest ważna
lecz słodycz akurat wytwarzanych miodów
przez gorliwe pszczoły co pyłki zebrały
z kwiatka na kwiatek i tak je zapylały
rodząc pewność iż ród lip nie zginie
CYKLIŚCI MARYI
8.7.2023
Rdz 3,17-19
To poranne zgromadzenie w Lembeck
przy kościele świętego diakona Wawrzyńca
nie narzeka mimo wczesnej pory
choć słońce już wzeszło i suszy łzy nocy
za to słychać głosy jakby na mszę dzwonki
choć ta teraz z zakrystii nie wyjdzie
gdyż to zgromadzenie z błogosławieństwem
ruszy rowerami na doroczną pielgrzymkę
do Sanktuarium Maryi Pocieszycielki Strapionych
w Kevelaer przy Niderlandów granicy
czterdzieści osób kobiet i mężczyzn
dziarsko jedzie by oddać Jej chwałę
po drodze zbierając trudu kamienie z pól wyrosłe
oblane wysiłkiem potu co wydał owoce
już nieprzeklętej ziemi i pracy rąk ludzkich
tak męcząc się i zipiąc pod niejedną górę
jadą do tej Której Owoc Żywota adorują
CHÓR
7.7.2023
Dobrze jest śpiewać w chórze aniołów
z zespołem świętego Wawrzyńca
w czas dziękczynienia Eucharystii
gdy delikatne głosy osiowo się kładą
jak na Dalego Ostatniej Wieczerzy
która w tej koncepcji jest symetryczna
jako całość doskonała w formie
tu też czuć było w śpiewnej narracji
misterium tremendum et fascinosum[1]
lekko drżących subtelnych sopranów
lecz bez koloratur ozdobników pasaży
i podobnie brzmiących tenorów
w ramach jednej oktawy i bez barytonów
a także basów młodością wzmocnionych
tu z bólem wszystko było autentyczne
głosy stosowne do ziemskiego wieku
i radość promieniejących oczu
szepczących modlitwę nasyconą nadzieją
[1] Mysterium tremendum et fascinosum – wywołana bliskością Boga tajemnica bojaźni i fascynacji rodzącej radość i religijną rozkosz.
DZIECI ŚWIATŁOŚCI
7.7.2023
Mt 5,14-16
Kiedy mrok ogarnia duszę
i łzy smutku zraszają jej głębię
a z tyłu czai się ciemność zwątpienia
idźmy do światła my dzieci Światłości
i rzućmy fałsz oświetlaczy martwych
otulający serce wolne od strachu
ciasnym cieniem gdy tylko przystanie
na pątniczej drodze do celu
sycąc się chłodem złudnego półcienia
kiedy spowite robak jego drążyć zacznie
ten co zalągł się w zdrowym miąższu serca
i podstępnie od środka je toczy
aż sypkim stanie się próchnem
z wciąż rosnącym lękiem wątpliwości
których w prochu wiatr nie rozwieje
idźmy więc do światła wciąż wolni
i blask wdychajmy my dzieci Światłości
ARGUSOWE OCZY
6-7.7.2023
Argus stuoki czuwał niezmiennie
zawsze połową niezamkniętych oczu
pilnując córki Inachosa i Melii – Io
pięknej kapłanki Hery którą uwiódł Zeus
po czym zmienił w śnieżnobiałą jałówkę
by ukryć kochankę przed agresją żony
w końcu uwięzioną Io Hermes wyzwolił
uśpiwszy olbrzyma grą piękną na flecie
skrócił dyżur Argusa ścięciem mu głowy
ten jednak nie całkiem przepadł
i szybko bodaj niejawnie powrócił
technicznie wysoce przez wieki rozkręcony
stąd dziś czujniej lustruje milionami oczu
wszędobylskich kamer z ulicznych przecznic
bulwarowych rogów i przejść publicznych
wszelkich zakamarków i bram cienistych
nauczył się także kojarzenia twarzy
z imieniem nazwiskiem i datą urodzin
tym dniem intymnym w pesel wtopionym
chociaż i on może stać się publiczny
gdy system z donosu właściciela usidli
obnażając z najlepszej ochronnej odzieży
że nawet RODO z prawem jest bezsilne
gdyż trzymający władzę i podglądać mogą
Z RANA
6.7.2023
Myśli z rana jeszcze ospałe
acz niesforne gdy się budzą
próbując przysiąść każda
przy jednym z napotkanych
krzaczków przetartej pamięci
blaknących pamiętników
by nieco z nich zebrać i ocalić
rosę co się pojawia i znika
z uświadamianych już
wykutych na blachę dziur
CENTRUM ŚW. WAWRZYŃCA
4.7.2023
W Domu Seniora św. Wawrzyńca[1]
kościelna Caritas rozdaje karty
a wśród nich tylko trzy kolory
kiery kara i krzyże z czernią
to pensjonariusze ci co cierpią
na skali bólu od dwójki do asa
dwa czerwone kolory to służące figury
damy króle i asy w hierarchii najwyższe
pierwsze symbolem serca oznaczone
bo zawsze gorąco bijące
drugie to karo z czworobokiem
co utracił statyczność kwadratu
i swoją twarz w romb wykrzywił
pochylając się lekko jako walet
posłaniec dobrych i złych wieści
ten jednakże nie zawsze wierny
inaczej niż walet od kierowego serca
giermek młody prawdomówny i godny
z wieloma niemal rajskimi przymiotami
reszta to nie blotki choć wedle kolejności
od dwójki do dziesiątki różnorodnej wartości
tutejsi cyrenejczycy we wszystkim pomocni
najważniejsze w Centrum są jednak krzyże
różnej wielkości wagi i kształtu
w dorosłych chodzikach przy kulach na wózku
wszystkie nacechowane przejrzyście
tęsknotą i ciężarem przemijania
[1] Seniorenzentrum St. Laurentius, Lembeck – Dom Seniora św. Wawrzyńca, Caritas w Lembeck.
KONSCJENS I TOMASZ
3.7.2023
J 20,24-29
Dziś przed świtem Konscjensa wybudził
szukaniem śladów po gwoździach i włóczni
apostoł Tomasz który nie był przy tym
gdy ON przyszedł mimo drzwi zamkniętych
stąd dręczony wątpliwości cieniem
czy TEN co jak powiedzieli zjawił się żywy
na pewno jest TYM który umarł na krzyżu
i Konscjens to rozumiał gdyż ów niewierny
nie miał możliwości pobrania odcisków
czy nowej generacji metod skanowania źrenic
i odnajdywania śladów człowieka z jego genomu
dziś one służą niemal doskonałej identyfikacji
a on chciał wiedzieć – nikt przecież dotąd
nie przeżył tej konfrontacji – stąd pytał o ślady
o owe pieczęcie wiecznej tożsamości
przebitego boku stóp i otwartych dłoni
gwoździami śmierci i powstania z martwych
LIPY
2.7.2023
Ez 2,8-3,1-4; J 1,1-5 i 10-14; Mt 13,44-46.
Tutejsze lipy pachną jak swojskie
ze wszystkich lipowych ulic nad Wisłą
i już wytaczają ze swych krwiobiegów
słodkie nektary w przestrzeń kapiące
które wonieją lipcowym miodem
panaceum na różne ciał dolegliwości
nadto jak wszystkie gatunki miodów
gdy je spożywać leczą bóle duszy
wnikając w jej najskrytsze schowki
jak światło co ciemność rozpuszcza
niczym ambrozja pokarm bogów
tu jednak odnosi się do człowieka
jako głos karmiący dręczonego ducha
gdy ten na Słowo się otworzy
którego wciąż szuka w mglistości
a kiedy perłę znajdzie – wysłucha
LEMBECK
30.6.2023
Mt 5,14-16
I w tym roku przy wjeździe do Lembeck
w Północnej Nadrenii-Westfalii
przywitała mnie araukaria
jak wesoła roztańczona ośmiorniczka
która kręci tak szybkie piruety
że gonią się jej zielone ramiona wokół
niby włosy wiatrem w tan puszczone
w lewo w prawo podskok przysiad
zapachniało też dojrzałym zbożem
gotującym się na rychłe żniwa
ze żniwiarzy rosnącym pośpiechem
co pędzą na pobudzonych maszynach
jakby w błagalnej procesji o dobre plony
wokół gotyckiego kościoła przy placu
w samym środku pięciotysięcznej wioski
zbudowanym tak że z daleka świeci
jak ewangeliczna lampa z przypowieści
której nie nakrywa się korcem
i jak miasto zewsząd widoczne
gdyż położone jest na górze
U MATKI W SWARZEWIE
27.6.2023
Ta filigranowa gotycka figurka
Panny Maryi w neogotyckiej świątyni
według tutejszej szacownej tradycji
tu w Swarzewie wypłynęła z morza
z pewnością jednak wyrosła ze stylu
gotyckich Madonn Pięknych i dworskich
z początków piętnastego wieku
tajemniczo acz trwale uśmiechniętych
zawsze szczerze i z Dzieciątkiem na ręku
co błogosławi zdążających tu pątników
jak przystało na Króla Wieków
odkąd zasiadł na tronie Królowej Kaszub
która choć dzierży berło monarsze
ono znakiem się stało w miecza imieniu
sprawiedliwości i prawa tej boskiej władzy
której JEST jedynym suwerenem
wskazując błądzącym upadłym i ślepym
drogę jak światło prostą do celu
SKARGA JEREMIASZA
24.6.2023
Jr 20,7-14
Ile razy z udręczonych ust
wykrzywionych paroksyzmem bólu
ludzi dotkniętych cierpieniem krzyża
ołtarza Grünewalda z Isenheim
wypływa Jeremiasza zwątpienia skarga
przeklęty dzień mego narodzenia
boś uwiódł mnie Boże ujarzmił i przemógł
a był to lament udręczonej duszy
dotkniętej sądami bliskich i przyjaciół
ranami wrogich słów ostrych jak miecze
ludzi którzy ułożyli się ze światem
idąc na zgniły kompromis ze złem
lecz i tu w sytuacji granicznie zamkniętej
niczym w ciemności błysk nadziei świtu
nadchodzi JEST jako mocarz potężny
który trzyma w dłoni czasu wrzeciono
z nicią Ariadny prowadzącą do celu
MOJE ZMARTWYCHWSTANIE
22.6.2023
Łk 24,36-43
Pani Teresie H.
Kiedy słońce zamiera o zmierzchu
kryjąc za widnokręgiem jasne oblicze
myślę co będzie gdy tak zajdzie życie
i wraz z sercem zatrzyma się czas
co zaczął umykać z moim poczęciem
Dumam przeto czy gdy otworzę
boskim cudem zmartwychwstałe oczy
lepiej widzące i wrażliwsze na piękno
ujrzę to jedyne najjaśniejsze Słońce
które mnie ogrzeje promieniami miłości
I jedna jeszcze myśl mnie frapuje
– kiedy cały czuję przestraszone dusze
uczniów gdy ON objawił się w środku
mimo drzwi zaparcie zamkniętych –
czy sam się odnajdę i jak tam będzie
GDYBY TAK MOŻNA 2
21.6.2023
Gdyby tak można
raz jeszcze ukraść księżyc
choćby literacko tylko
jak zdarzyło się już kiedyś
w historii o dwóch takich
Kornela Makuszyńskiego
można by wtedy wycisnąć z satelity
jak z jakiejś spółki publicznej
wszystkie szlachetne minerały
te kosmiczne skarby niebieskie
– jednakże bez miski ryżu –
i znowuż je przekuć w sukcesu flary
by wystrzelić je w niebo
z pysznie podpiętym banerem
nasze kolejne zwycięstwo
UŚMIECH
20.6.2023
Uśmiech jest jak saper
co rozbraja niewybuchy
jako ten co okiełznać zdoła
granat gniewnych emocji
z wyciągniętą już zawleczką
gdyż szczerze mówi o duszy
wolnej od zapiekłej złości
która potrafi się wznieść
nad padół ludzkich podłości
zwłaszcza że bardziej bolą
bo przychodzą od bliskich
WIERSZE
18-19.6.2023
Wiersze nie istnieją same
zawsze są gdzieś między ludźmi
w których rodząc się krzyczą
i tymi co czytają poezje
tu bywa że zmieniają się miejscami
by wszcząć platoński dialog
jak Sokrates z archontami
radą ateńskiego areopagu[1]
dzisiaj zaś twórcy ze sztalugami
płótnem i dziełem tworzonym na nim
co jak martwe milczy dotąd
póki go nie zobaczy drugi człowiek
i spod pędzla śladów faktur grubych
wyzwoli piękno ukryte w tych bliznach
które teraz do świata przemówi
milczą też w locie uchwycone wiersze
trzymane w szufladzie pod kluczem
gdzie w ciemności zamknięte
gęsiego umierają w samotności
[1] Chodzi tu o dialog Platona pt. Obrona Sokratesa.
REWA
16.6.2023
Do dzisiaj Rewa kojarzyła mi się
ze wspomnieniami dzieciństwa
w których przesuwają się zapisane obrazy
wpierw beztroskie jak Plaża w Pourville Moneta
i gołe pola złote przy tutejszym małym morzu
Zatoki Gdańskiej z szeroką łachą piasku
dzielonej Rewskim Cyplem co jak trakt do Jastarni
choć w miejscowym języku nazywany szpyrkiem
potem wioski rybackiej z tamtych znowu czasów
z Kupców checzą pokrytą strzechą
i drewutnią z łodzią jak plecak doń przypiętą
gdy zaś kadr z biegu do Mechelinek brzegiem
w pamiętniku się pojawia
dziennik przywołuje nadmorskiego mikołajka
który kłuje jak oset kwitnący na wydmie
a przy małej zatoce łódź rybacką Bladowskich
co parkowała niemal na podwórku na wąskiej tu łasze
by skoro świt wypływać na ryby
Dziś z tamtej Rewy pozostała nazwa
pewnie dlatego że wiek już inny
i nie ma tamtej słomą krytej checzy
i drewutni z plecakiem na grzbiecie
a rozrosła się plaża przy Zatoce Puckiej
są też pensjonaty z salami na bankiety
knajpki różnych branż sklepy i kościół własny
których na starych obrazach nie ma
KONSCJENS I OKTAWY
13-14.6.2023
Konscjens promował oktawy
różnobarwne jak to dźwięczne słowo
wprzód urodzinowe i regularne
gdyż rocznicowo celebrują życie
potem wyrafinowane z literackich klubów
z ośmioma wersami rymów
mierzonych rytmów metronomem
niekiedy wzmacnianych jak strzałami
akordami Chopina etiudy rewolucyjnej
bądź salwami Straussa kolubryny[1]
pieszczotliwie nazywanej sokolikiem
nieco zaś groźniej półfalkonem niby połową żmii
która ukąsić już nie może
dalej płyną jak chmury po niebie
partytury muzyki sfer i anielskich chórów
wszystkie muzyczne oktawy
durowe molowe z całej klawiatury
Steinwaya i Bechsteina fortepianów
drgających strun wiolonczel i skrzypiec
a także tchnień organów i dętych instrumentów
w które wdmuchują się całe dusze
na końcu zaś kroczą oktawy liturgiczne
bożonarodzeniowe i wielkanocnie wiosenne
co jak klamra wiążą zbawienia historię
pieczętowaną jeszcze Bożego Ciała świętem
gdy też z oktawą niosą pod baldachimem
w złotej monstrancji zmartwychwstałe życie
[1] Chopin Etiuda C minor Op. 10 No 12, zwana Rewolucyjną; Johann Strauss II, Schnell Polka Op.324 Unter Donner und Blitz; kolubryna od łac. Colubra – żmija.
ŻARNOWIECKIE BZY PÓŹNIEJ
12.6.2023
Zwietrzał już zapach
i barwy zblakły żarnowieckich bzów
tych krzewin liliowych i białych
rosnących pod powojnika nosem
gdy kwitnie wczesną jesienią
i tej zbrązowiałej gałęzi tulonej przez tuję
rosnącą pośrodku obu krzewów
udającej że to jej dziecię
teraz lilaki zszarzałe zbierają energię
w jaśniejących niegdyś kandelabrach
zapylonych przez motyle
by rodzić w dumnawych[1] kiściach
niby czasu kapsułach nasiona
ich nadziei przyszłość
[1] Dumnawy – to ktoś tracący dumę, ale wciąż zachowujący jej resztę.
ODRODZENIE
9.6.2023
J 15,13-15; Łk 23,44-46; Hbr 5,8-9
Kiedy przygasa piękno
kwitnących łąk umajonych
wietrzeją zapachy bzów liliowych
i białych jak przy ołtarzu zdmuchnięte świece
na którym w każdym dniu przebudzonym
umiera życie do krzyża przybite
za przyjaciół ofiara złożona z siebie
bo sam stał się człowiekiem
w stajni zrodzony położony w żłobie
a na namaszczenia mensie gdy wszystko spełnił
teraz o poranku płoną tu znów świece
i jak co dzień zmartwychwstaje piękno
z tą samą czerwcową nadzieją
kiedy śnieżnobiałe zakwitają jaśminy
miodnie i cudownie pachnące
a po nich niczym z pól nadziei żonkile
pejzaż przez lato żółcące żarnowce
NA BOŻE CIAŁO
8.6.2023
J 1,1-5 i 10-14
Na Boże Ciało
słońce rozlało się na ulicy
jakby schyliło rozświeconą głowę
i wylało z siebie promienie adoracji
prosto na Światło co stworzyło je Słowem
które było na początku u progu czasu
tak wyszedł na ulice wiosek miast i światów
ten który JEST początkiem wszelkiego bytu
bezkresnych przestrzeni planet i gwiazd
i idzie prawdziwy w drugiej osobie boskiej
Bóg i z krwi i z kości Człowiek w chlebie ukryty
pochód zaś jego jest liczny z krzyżem na czele
ze służbą liturgiczną mozaik hieratycznych
w bizantyńskim kościele gdzie jeszcze słychać
rozśpiewane sztandary niby wielkie wachlarze
z szeroko do śpiewu otwartymi ustami
i dzwonki ministranckie tuż przed baldachimem
gdzie widać kadzielnicę rozhuśtaną jak wahadło
która rytmicznie częstuje żywicznym dymem
za którym przez tiulowe chmury widać anioły
sypiące kwiaty Stwórcy pod nogi
z niebiańskim wołaniem po trzykroć święty
Pan Bóg Zastępów duchów niebieskich
i tych ludzkich i ziemskich które za Nim idą
KONSCJENS I MARSZ
4-5.6.2023
Dziś znowu poczuł Konscjens
jak we współczesnej historii
wiatr zmian w Warszawie
na placach i ulicach Polski
jak tego samego dnia
przed czterdziestu cztery laty
kiedy święty już papież
przywołał Ducha zmian
by odnowił oblicze tej ziemi
i jak tego też dnia
dziesięć lat później
gdy marsz do urn wyborczych
mądrością ludzi zjednoczony
obalił komunizm spodlony
zniewalający dusze
Dziś znowu powiał ten sam wiatr
jak podczas tamtej Pięćdziesiątnicy
i natychmiast dał odczuć
że nowe nadchodzą dni
w które przebudzony naród
ponownie weźmie w swe ręce
wolny wybór z głosowania kartą
ŻYCZENIA
3.6.2023
Gdy dzwoni telefon
i w słuchawce brzmią życzenia
uszy pieszcząc słowami
wszystkiego najlepszego
to serce rozgrzewa czułość pomnienia
choć rozum to ratio policzone
zgłasza sprzeciw i burzy tę czułość
mówiąc pomyłka za wcześnie o miesiąc
jednakże nie schładza to duszy
w której się wyrył ślad tej pamięci
BZY ŻARNOWIECKIE
31.5.2023
Te bzy bliźniaczo kwitnące
fioletem nieżałobnie pachnącym
i dziewiczą bielą kwietnych kiści
z motylami latającymi wokół
które przysiadają wabione ich wonią
na kwiatostanów mięsistych gronach
by zapylać kwiaty mieszając geny obu
przy powojniku co jesienią rozwiesza korale
karminowe owoce jaskrowatych kwiatów
– o tej porze roku lilaki tu pejzaż malują
z kwiecia wiechami jak kandelabry
odważnie płonące na tle błękitnego nieba
i barwne owady z paletami skrzydeł
na których natura wolnie miesza kolory
tuż przy niezależnych krzewach
których jedna gałąź pośrodku zrośnięta
z wyrośniętą tują co ją objęła
w zazdrosnym niejako uścisku
niby własnej odrośli białego bzu
POWIEWY DUCHA
Zielone Święta 28.5.2023
Rdz 1,1; 1Krl 19,11-15; Dz 2,1-4
Na dziewiczą zieleń
wciąż soczystą tej wiosny
jak w rajskim ogrodzie w początkach ziemi
kiedy stwarzając uniwersum
Duch unosił się nad wodami jak powiew
tu zstąpił niby wicher choć nie jest wiatrem
i jak ognia żywe języki równo rozdzielone
choć nie jest ogniem a rozpala wszystko
i serca obdarza swymi darami
mądrości rozumu rady i męstwa
pobożności umiejętności i Bożej bojaźni
nade wszystko zaś tym co się sumuje
w miłości której ciągle nam brak
UPADEK
26.5.2023
Ps 33,1-5 i Ps 97 1-2
Dziś znów upadła Polska
obyczaj kultury wolności
tak jak zabiły ją rozbiory
i wtenczas z Rosją w tle
teraz w naszym parlamencie
głosami za hańbiącym
entym zdeptaniem konstytucji
– na targowicy wzór –
pragnieniem ruskiej autokracji
bezbożnie morderczej i podłej
wyzutej z prawa i sprawiedliwości
boskich wyłącznie cech
i śladu wiecznych wartości
PROMIEŃ
25.5.2023
Kiedy grzęznę w ciemności
jakby uwięziony w łonie ziemi
wyczul me oczy bym dojrzał
choćby jeden promień niedzieli
która wybuchła jak wulkan
lawą gęstą na świat spływając
i światło ognia rozlała na sznury
spalając więzy prastarej niewoli
łamiąc śmierci twarde pieczęcie
iż zrzednął mrok niewoli dusz
bym mógł jak doroczne żonkile
wiosną wyrosnąć z nadziei pól
strona 2
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE
|
24 sierpnia
XXI NIEDZIELA ZWYKŁA
|
700
|
Śp. Teresa SIERZPUTOWSKA – int. od uczestników pogrzebu
|
|
830
|
Śp. Marianna i Stanisław i zm. z rodziny
|
|
1000
|
Za Parafian
|
|
1130
|
Śp. Augustyn PEPLIŃSKI
|
|
1300
|
Śp. Janina STASIK w 5 r.śm.,mąż Stanisław i zm. z rodziny
|
|
1800
|
Śp. Wiktor i Helena POMEĆKO
|
|
25 sierpnia
PONIEDZIAŁEK
|
630
|
|
|
800
|
Podziękowanie za udany zabieg oka Stanisława
|
|
1800
|
Śp. Kazimierz i Danuta GRĄDALSCY oraz Benedykt KOTEWICZ
|
|
26 sierpnia
WTOREK
|
630
|
|
|
800
|
Śp. Łucja STARK w 30 r.śm., brat Zbigniew
|
|
1800
|
Śp. Franciszek, Wojciech KULBAS rodzice i rodzeństwo z obu stron
|
|
27 sierpnia
ŚRODA
|
630
|
|
|
800
|
W pewnej intencji
|
|
1800
|
Prośba o dary Ducha Św. dla parafian i otwarte serca na ich przyjęcie – int. od Wspólnoty Odnowy
|
|
28 sierpnia
CZWARTEK
|
630
|
|
|
800
|
Śp. Paweł GALUHN , rodzice i bracia z obu stron
|
|
1800
|
Śp. Genowefa, Henryk, Halina, Janusz ZAKRZEWSCY oraz Weronika i Władysław MERONK
|
|
29 sierpnia
PIĄTEK
|
630
|
|
|
800
|
Śp. Leokadia BERNARDELLI
|
|
1800
|
Śp. Tomasz DĄBROWSKI w 1 r.śm.
|
|
30 sierpnia
SOBOTA
|
630
|
|
|
800
|
Śp. mąż Mieczysław rodzice: Regina i Piotr oraz zm. rodzeństwo
|
|
1800
|
Śp. Jadwiga POBŁOCKA i rodzice z obu stron
|
|
31 sierpnia
XXII NIEDZIELA
ZWYKŁA
|
700
|
Śp. Leokadia BERNARDELLI
|
|
830
|
Podziękowanie za otrzymane łaski z prośbą o Boże bł. oraz opiekę Matki Bożej i św. Józefa
|
|
1000
|
Za Parafian
|
|
1130
|
Śp. Marian PLISZKA
|
|
1300
|
Śp. Henryk MALEWICZ w 36 r.śm.
|
|
1800
|
Śp. Józef FILIPCZUK
|
|