Wiersze ks. Tomasza

 

LISTOPAD W UKRAINIE

25.11.2022

Gdzie zimna ciemność

oprzędza miliony

gruntowana bombowym przesłaniem

by poddać się ruskiemu mirowi

tam odbiera się ciepło nadziei

lecz nie wiary w wolną przyszłość

choć rozum mówi nie nawróci się

bezduszne ruskie myślenie

i nie uczłowieczy póki nie odrzuci

pychy imperialnej genetycznie

kremlowej wierchuszki i hord wasali

tylko czy naród wymóżdżony

– któremu pałką wbijano do głowy

że car to bóg z miłości wyzuty

gdyż cierpi za miliony –

z myślowego letargu się zbudzi?

 

MOJE MYŚLI NA KONIEC

Na ten czas piszę testament

ostatnią wolę końca intencji

i błagam jak Dawid

Boże Stwórco mój i Panie

miserere mei Deus

zmiłuj się nade mną

w łaskawości swojej

i w swym miłosierdziu

secundum misericordiam tuam[1]

obmyj mnie z grzechów moich

zła które w nich wybrałem

kreśląc ślad Miłości Twojej

która mnie utkała

w łonie matki mojej

Zmiłuj się nade mną

Boże Stwórco mój i Panie

to słowa które chcę wytchnąć

wraz z ostatnim tchnieniem

i końcowym serca taktem

woląc by wybrzmiał tak

Ojcze, w Twoje ręce [2]



[1] Por. Ps 51,3-6.

[2] Por. Łk 23,46.



[1] Por. Ps 51,3-6.

[2] Por. Łk 23,46.

 

 

KRÓL

20.11.2022

Uroczystość Chrystusa Króla

To nienormatywny Król

bez ziemi lenników

otoczonej zasiekami granic

bez królewskich szat

kpiącym okryty płaszczem

z cierniem w koronie i mozgą w dłoni

ogołocony na krzyż wyniesiony

panuje przybity do drzewa

nielichymi gwoździami

tak by nie mógł zejść

z miejsca swojej kaźni

i pójść ze słowem wolnym

do swych braci i sióstr

Tak zniewolony umarł

w świata oku zhańbiony

łaskawie bodaj zaniesiony

do gościnnego grobu

gdzie odpoczął nieco

Ten Król królów

 

trzeciego dnia zmartwychwstał


JESIENIE

11.11.2022

Powoli odchodzi

polska złota jesień

gubiąc ostatnie

zbrązowiałe liście

kasztanów i klonów

lip latem pachnących

jarzębin z ogrodu

tu za oknem blisko

– choć wciąż na nich wiszą

korale mięsiście czerwone –

i brzóz białoczarnych

przy kościele miejscowym

pozłocone listki

a tylko buki zwyczajne

jeszcze się nie spieszą

jakby chciały zaszumieć

widząc słotą jesień

 

ZASZEDŁ JUŻ DZIEŃ

J 11,25a – 26

4.11.2022

Zaszedł już dzień

i szybciej ogarnia nas ciemność

tak listopadowo

wraz ze słotą jesienną

szarym dżdżem i wilgocią

która przenika do szpiku kości

i zadumą rodzoną nad mogiłami

– tymi herbami śmierci –

by tam właśnie się uczyć

jak wnikać w tajemnicę życia



NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN

 

31.10.2022

Ten zdublowany tytuł

Ericha Mari Remarque'a

książki i ekranizacji

niczym wzbudzone echo

wskrzesza weryzm rzymski

twarzy znaczonych przemijaniem

wraz z kurczącym się czasem

z naręczem zmarszczek i skaz

na niekurczliwej skórze

poddanej orce płużnej

i ranom najgłupiej zadawanym

diabelskimi kłami i pazurami

narodowych maści typu made in…

odpalanych w idiotycznej rywalizacji

bezmyślnych geniuszy wojny

Ten dołujący obraz

jak maszkaron straszny

w jednym punkcie jest mądry

malując szatańską negację

piątego słowa dekalogu[1]



[1] Nie zabijaj.

 

ANIELE STÓŻU

Mt 5,14-16

Aniele Boży Stróżu

który mnie strzeżesz

bo jesteś tak przeźroczysty

że Bóg patrzy przez ciebie

w serce podopieczne

a ty baczysz by jego rytm

niczym zegar wolny

wybijał miłości pieśń

dziesięciu słów: de-ka-logos

Proszę cię zatem

zawsze przy mnie stój

we dnie i w nocy

bym z rana przejrzysty

świecił światłem Słońca

– co nigdy nie zachodzi –

odbitym w lustrze

dobra które spełnię

do końca mego czasu

 

 

ŻÓŁW I ANTYLOPA

23.10.2022

Czasem jestem jak żółw

co kopę potrzebuje czasu

by wyważyć werdykt

sprawy najlepszego kierunku

niekiedy zaś jak antylopa

co skacze w obce areały

wiele metrów do przodu

z intuicją choć bez cogito

racjonalnego wyboru

stąd z tej akurat narracji

której dość argumentacji

jeden wniosek płynie

kierując się rozumem

słuchaj w życiu tego daru

co z głupoty ciemnej

cień jej rozrzedzając

wyprowadza Mądrość

 

CHCIAŁOBY SIĘ

J 12,24-25

Wspomnienie św. Ignacego z Antiochii

17.10.2022

Ile razy na dzień

chciałoby się uciec od życia

naszego kochanego bycia

tutaj i teraz by żyć poza czasem

i wymyślić drogę takiego odejścia

tę niedostępną zwyczajnie

bo nie z pigułką

popitą wódką

i nie ze sznurówką

pod lampę podpiętą

i nie z trującą chemią

co też w grę może wchodzić

tylko czy na pewno chce się uciec

– i wolnie lecieć w objęcia śmierci

kładąc przed nią szyję

jak na ulicznym szafocie

wśród krwiożerczych gapiów

sycących się nie swoim zgonem –

gdy tak bardzo chce się być

może tylko jak wspomniany dzisiaj

Ignacy męczennik z Antiochii

który Bożą stał się pszenicą

startą zębami dzikich zwierząt[1]



[1] Por. List św. Ignacego Antiocheńskiego, w: Liturgia Godzin t. IV s. 1277.

 

 

SZAFA

Łk 12,1-3

Każdy ma

swoją szafę tajemnic

w której skrywa

obok rzeczy wstydliwych

wspomnienia własne

spraw głęboko osobliwych

a szafa musi być solidna

najlepiej z sezonowanej dębiny

i z szyfrowym zamkiem

nie do rozgryzienia

przez wścibskich podglądaczy

co chcieliby z niej wydobyć

najmniejszy detal intymny

tyle że klucz do szafy

w naszej tkwi pamięci

i choć samokodowany

równie jest sumienny

i nie wymaże rumianych sekretów

co ciągną się za nami

do granicy wieczności

 

 

DLACZEGO

4.10.2022

J 17,1.17-21

 

Greckie diati – dlaczego

to filozoficzne pytanie

co jest początkiem mądrości

bo skoro coś jest

a mogłoby nie być

jest czymś zasadniczym

w szukaniu bycia przyczyny

Dziś owo dlaczego

stawia poprzeczkę wyżej

i pyta czemu

pośród świata harmonii

w genetycznej rodzinie

człowieczych chromosomów

ludzie nie potrafią być ze sobą

w twórczym dialogu

przywołując niegenetyczne fakty

sprzecznego ze sobą poznania

tej samej rzeczywistości

widzianej w lustrze ideointerpretacji

która piekielnie boli

bo szatańskim skalpelem kroi dusze

 

LECĄC

20.9.2022

Lecąc nad lasem

podniesionych rąk

jak mojżeszowych

do błagalnej modlitwy

i czekając wysłuchania słów

szeptem wypowiadanych

lecz bez ostentacji

wierzę że mogę ufać

prośbom wiary fascynacji

iż Pan Bóg usłyszy

mój głos niemrawy

z ciągłą prośbą

niewysłuchanego

dotąd pacierza

 

NAJTRUDNIEJ

18.9.2022

Najtrudniej oswoić

te słowa z Ewangelii

– w którą rzekomo wierzymy –

wprost do nas kierowane

a nie tylko do innych

One czynów czekają

w fantazji życia pięknego

z rozmysłem pędzonego

i świadomością celu

Zrozum to wreszcie

człowiecze na serio

i mały wyznawco na niby

te słowa są dla ciebie

a nie tylko dla innych

 

PO BUCZY IZIUM

19.9.2022

Po rozstrzelanej Buczy

zabite Izium z leśnymi grobami

– jak w Katyniu ruską metodą

wyzwalania narodów –

i dziesiątki wskrzeszonych

miejscowości osad i siół

dokąd wraca życie

nie z ruskim językiem

lecz z mową wielkiego narodu

w którym bije serce tytanów

i trwa niezłomna dusza

ludzi z Bożego nadania wolnych

 


GDYBY TAK MOŻNA

12.9.2022

Gdyby tak można

podrapać się po mózgu

jak po skórze co świerzbi

pewnie mniej byłoby

złych pomysłów

na poprawianie innych

tylko że mózg

zamknięty w czaszce

jak w pancernej kasie

drapać się nie daje

a gdyby przynajmniej

nawet bez drapania

w bezpiecznym sejfie

złe poskromił myśli

stąd pukam się w czoło

z nadzieją że to się ziści

 

 


PSALM NIENUMEROWANY

23.8.2022

Mt 22,35-40; Mk 12,28-31; Łk 10,25-27

Bądź uwielbiony

Ty który wszechświat utkałeś

z lichych włókien nieistnienia

i z Twej woli kształt nadałeś

uniwersum praw natury

TY JESTEŚ przecież

Stwórco Wszechmocny

jak garncarz co z gliny lepisz

i z prochu stwarzasz

swe krnąbrne dzieci

by czuły wolność którą je obdarzasz

pijąc Miłość pełnymi garściami

– gdyż tylko ona jest wolna

i granic w sobie nie ma

Bądź przeto uwielbiony

Boże mój i Panie

któryś splótł mnie z niebytu

i tchnienie we mnie wlałeś

bym żył i Słowem się żywił

jednego strzegąc prawa

Augustyna normy

Ama et fac, quod vis[1]



[1] Kochaj i rób, co chcesz.


POWOJNIK

19.8.2022

Żarnowiec, Lipowa 53;

u J. i G. N.


Na zielonej ścianie

ogrodowych krzewów

czeremch bzów i tuj strzyżonych

swoje korale powojnik rozwiesił

karminowo soczyste owoce

zapylonych jaskrowatych kwiatów

wbrew ich mylącej nazwie

spadkowej choroby oczu

wyraźnie widzących na tle

pachnących zielenią kulis

jak gdyby teatralnych

w tym pięknym ogródku

który niby pomniejszony nieco

pradawny ogród rajski

jest oazą spokoju i ciszy


TĘSKNOTA

Serce samotne łzy szkarłatne roni

jak krople rosy na płatkach róży

co tęskni w oddali i kocha z daleka

głośno więc mówi przyjazne słowa

i szuka u ludzi prostych odpowiedzi

mając uszy otwarte, wrażliwe i czułe

na wszystko co z bliska przychodzi

nie oszuka się więc serca które bije

by odkrywać gorące barwy uczuć

drżące jak ciała czystych kochanków

gdy bliskość prawdziwa nadchodzi

bo serce to wie jak serce matki



WIĘŹNIOM Z OŁENIWKI

30.7.2022

Kim jest ten

co siedząc w ruskiej dyplomacji

w bezpiecznym Londynie

zamiast współczuć i milczeć

po swych mocodawców zbrodni

wygłasza tezy tak chełpliwe

o bohaterach Azow Pułku

– jeńcach zmasakrowanych w Ołeniwce –

że trza było powiesić ich na drzewie

bo na poniżającą zasłużyli śmierć

Kim jest ten

co stając w miejscu Stwórcy

i Jego prawo sobie uzurpując

sam będąc demiurgiem złym

chce rozstrzygać samowładnie

o cudzym życiu i śmierci cudzej

ten bodaj by niechybnie sczezł

w piekła niechlubnej czeluści

wymazany z historii i zapomniany

jak gdyby nie istniał nigdy


MYŚLI

9.6.2022

Kiedy siedzę samotnie

a myśli biją się w głowie

jak w Pustelni Parmeńskiej

Fabrycego del Dongo

roztrząsam wojenne historie

prawd i ich kontrwieści

choćby z sycylijskiej historii

lipca czterdziestego trzeciego

roku ubiegłego wieku

gdy iluzja ocaliła prawdę

tysięcy istnień ludzkich

nie wiem tylko czy może

też myśli zgodnie ułożyć

tak by nie biły się w głowie

jak niesforne dzieci

miażdżące półki refleksji

chcąc uciec do przodu

aby sąsiadom dołożyć

jak Ukrainie Zielonej

co w judasza uścisku

w zburzoną patrzy przyszłość

przez ogień czyścowy


PRZEBUDZENIE

26.5.2022

Rdz 9,9-14.

Opadła już rosa

przemywszy me oczy

i porannym świtem

ujrzałem promyk

tego co nowym już bytem

jaśniejszej przyszłości

z zielonymi drzewami

nie rdzawymi suszą

z żywymi łąkami

co jak perskie dywany

utkane paletą barw

i niewypalone na zawsze

a w tle błękitne niebo

z łukiem tęczy pośrodku

boskiego przymierza

PSALM NIESPEŁNIONYCH

24.5.2022

J 14,15-18 i Dz 2,1-4

Do ciebie wznoszę

Panie mój i Boże

Modły za mą duszę

Teraz kiedy zawodzę

Bo oślepiony błądzę

A moje świadkowanie

To duby smalone

Gdyż gdy coś stanowię

Chcąc na dobru się skupić

Wola moja daje się kupić

Złu co szmatą zatyka oczy

I jak oddech nieświeży

Pozwala ulatywać duszy

Która bez Ducha powiewu

Jakby mocno odduszona

Obumiera i się kurczy

Wciąż niespełniona


PIERWOCINY WIOSNY

2022

Ten powiew wiatru

z chłodem kłującym jak igły

gdy na tle błękitu

wędruje rozpalone słońce

rozdając uśmiechy

kłaniającym się kwiatom

co ledwo z ziemi wyszły

jeszcze niepewne i drżące

gdyż kapryśna natura

wylewa niepewność jutra

które zapłakałoby

deszczem pachnącym wiosną



ZMARTWYCHWSTANIE 2022

Ta noc jak na Kaszubach

I wtedy była pusta

Z bezsennym opłakiwaniem

Jezusa Chrystusa

Zamkniętego w grobie

Zawiązanego w całun

Człowieczego losu

Z którym się zbratał

Krwią śmiertelną zarażony

Do tego poranku

Gdy kamień jak liść odleciał

Od zamkniętego grobu

A On niczym wschodzące słońce

Zwyczajnie z niego wyszedł



BUCZA

3.4.2022

Mt 10,28

Nawet Adolf Nitup

trzymając w garści

atom rozszczepiony

we wstrzeliwanych w głowy

nabojach każdych

w zmasakrowanej Buczy

nie zabije Bożej duszy

bohaterskiego narodu

co jak feniks mityczny

na jego zgubę

odradza się z popiołu


MARIUPOL

Mt 25,40

Dwudziestego czwartego lutego

dwa tysiące dwudziestego drugiego roku

wyszła Matka Boska na ulice Mariupolu

chcąc w Ukrainie i w mieście swoim

znów stanąć przy Synu

gdy ON już przystrojony

królewskim cierniem i poddany kaźni

od poczęcia do zwyrodniałej śmierci

w zbombardowanym szpitalu

gdzie rodzono życie

eksplozyjnie zabite

i unicestwione

w rozstrzelanych domach

w kolejce po chleb na zdziwionej ulicy

i w zamilkłej operze

gdzie jęki miażdżonych skrzypiec

krzyżują się z krzykiem starców matek i dzieci

w mieście Maryi wokół


I choć Boska Matka rozkłada ramiona

by wziąć na siebie też cierpienia ludzi

chroniąc ich pod płaszczem opiekuńczym

tu sama rażona strzałą nienawiści

stoi jak krzyż i czeka wiedząc

że zmartwychwstanie się ziści


PUTINARCHAT

14.3.2022

Tak Moskwy Putinarchat

cyrylicą na Chrystusa pluje

i na Boga i świętą Ewangelię

śląc Madonnę z Dzieciątkiem

z czcigodnej Ikony cerkiewnej

na wojenny front szatański

zbrodniczo-kłamliwej narracji

ojca wszelakiego łgarstwa

zmasowanej propagandy

ślepej jak martwe umysły

bezkrytycznie ciemne

czernią bezrozumnej wiary

co przeciwna Bogu

gdyż ON stwarzając człowieka

dał mu wolę i rozum




UKRAINIE

25.2.2022

Tak padły mury Jerycha

niegdyś na dźwięk

jerychońskich trąb

z mocą boskich dęć

Dziś bez hymnowania

i niebieskich werbli

słabną pocałunki

zatrute jadem krecim

piekła wyziewów

A on toż Adolf Nitup

cara imię zhańbione

strącony będzie w ogień

po najciemniejszej stronie


MODLITWA PORANNA 2

J 11,17. 32-44

Kiedy me serce rano wstaje

Ćwicząc codzienny aerobik

I gdy zdejmuje całun nocy

Znów pozwól mi Panie

Do Ciebie wznieść oczy

By rzec dziękuję

Żeś mnie jak Łazarza

Który wyszedł z grobu

Też kazał rozwiązać

I pozwolił chodzić



RÓŻA DLA MOJEJ MAMY

22.02.2022

Przyniosłem ci mamo różę

Serca cud piękności

Taką czerwoną bez kolców

Co mówić miała o wieczności

Synowskich doznań i troski

Lecz podwiędła dotknąwszy

Marszczących się dłoni

Bruzd zgłębianych

Jak koryta rzek upływem

I namysłem nad nurtem czasu

Wartkim i bezwzględnym

Bez okruchów litości

Dla choćby jednej sekundy

Która chciałaby przystanąć

Na życia szafocie

Na tę ostatnią chwilę

Pożegnalnego uścisku


ZAĆMIENIE

Wiersz metafizyczny

Rdz 3,1-7.

10.6. i 26.8.2021

Tego dnia nadgryziono słońce

Co nie dało pełni blasku

Spowalniając ludzkość

Ubytkiem miliardów kilowatów

Energii co mamy a nie posiadamy

My istoty przygodne i robaki małe

Ciągnące istnienie łasymi brzuchami

Po ziemi deptanej przez dzierżawców

Planety co niewinna niegdyś

I błękitnie widziana oczami Kosmosu

Póki wina zerwana z drzewa

Rosnącego w jej środku

Nie otworzyła ludzkich oczu

Szpecąc błękit szarością życia

Oderżnąwszy je od Możności

W tym dniu nadgryziono słońce

Co nie dało pełni blasku



PRZEPĘDZAM CZAS


20.8.2021

Znów przepędzam czas

chcąc nałożyć mu cugle

by zyskać nad nim

sekundę władzy


I tworzę masę słów

tyleż pustych znaczeń

chwil co chciałbym zachować

tutaj i teraz na zawsze


Tak zostaję na niby

nie da się przecież

przepędzić czasu

na tyle daleko

by szybko nie wrócił



WIELKANOC 2021

Dostaliśmy już zadyszki

Biegnąc do pustego grobu

Z covidową koroną

Na głowie i w głowie

Okrytą całunem

W obu płucach

Pożeranych z apetytem

By pod opłucną niby podszewką

Jak cyklon w wersji B

Pustoszyć plany

Zabierając oddech

Dostaliśmy zadyszki

Żywiąc się tylko nadzieją

Że i z naszych grobów

Zerwie pieczęcie

I odrzuci kamień


SZTANDAR

W 2021 r.


Kiedy wznosisz sztandar

Najlepszy bo białoczerwony

Z szyldem Narodowi

Myślisz że nasza polacja

To najlepsza nacja


Wtedy rodzi się zew

pierwotny i nad narodowy

By walić obce podrody

Bo najlepsza nacja

To nasza polacja


Dziś sztandar ten zwiotczały

Niczym mięśni uwiąd starczy

I ledwo nosem pogrywa

Pośród wielu nacji

Już bez dumnej polacji



CHCIAŁBYM


Rdz 3, 1-7


9.12.2020

Chciałbym wrócić do rajskiego ogrodu

Z moich dziecięcych niewinnych lat

Tam przy kościele świętej Barbary

Gdzie stryj łacińskie msze sprawował


Chciałbym móc kiedyś znów zobaczyć

Pszczoły z pasieki ze zbożnymi ulami

Z których zbierałbym nektar boski

By miodnym słowem siebie nakarmić


Chciałbym też wtedy pośrodku ogrodu

Śpiewać hymn pod drzewem mądrości

Gdzie na pniu jabłoni wąż starodawny

Wciąż kusi władzą nad korzeniem życia


I wtedy upadłem choć chciałem być wolny

A Bóg się przechadzał pośród aniołów

Doglądając uli i strzegąc swych miodów

By Słowo Jego smakowało prawdą


PANNY JESIENNE

27.9.2020

Mt 25, 1-13.

Jarzębiny w przykościelnym ogrodzie
Niczym panny mądre przed balem
Stroją się w brokaty czerwone
Przetkane srebrem i złotem
Na szyjach zaś krwiste korale
Dla oblubieńca z daleka
Co wciąż jest w drodze
Przy której szpalerem stoją
Suto oliwą karmione
Gliniane kaganki cynobrowe

Nieco zaś z tyłu za stolarnią starą
Dróżka ukryta pod otwartą arkadą
Z krzewów splątanych cierniście
Okrytych cieniem jak sadzą
Gdy umarł sierp księżyca
Na czarnogranatowym niebie
Kładąc szadź ciemną jesienią
Na oślepłych kagankach
Bez oliwy na zamkniętym szlaku
Głupich panien obwisłych


BLOG CARLA ACUTISA

(3.5.1991 – 12.10.2006)

12.10.2020

Żyć by się wznieść
Wnikając w chmurę
Gdzie obraz duszy wyryty
Spiżowy portret jedyny
Jak odciski palców
A mocno napinając struny
Wygrać stały bilet
I móc zobaczyć klatka po klatce
Rozpostarty wachlarz
Wszystkich swoich czynów
Kładzionych na szali wagi
Zwisającej na promieniu
Złotej tarczy słońca
Co wypaliło ciemność
Jak zjełczałe sadło
Odrzuconych myśli
Próżnych i nadgniłych
By jak ziarno w ziemię rzucone
Odrodzić się w chlebie
Żywej Eucharystii

JESIENNA SYMFONIA

22.10.2017

Jesienna paleta
Symfonia barw i zapachów
Pani dojrzałych kasztanów
Spadających jak boże krówki

Zaoranych pól gdzie
Pod skibami przestraszone robaki
Głowy chowają przed zimą

Pustych gniazd bocianich
Skąd wyfrunęły młode
By powrócić wiosną

I złotych wirujących liści
W karmazynowych płaszczach
Co spadając na ziemię
Perskie tkają dywany

MŁODOŚĆ II

Dziś moja młodość zwietrzała
Ma z sześćdziesiąt parę kilometrów
Do greckich bogów klasycznego antyku
I bliższa jest rzymskiego weryzmu
Hardych twarzy ze stygmatem czasu
Szukam więc jej i podziwiam
W tych co dopiero pokonali
Naście nie świetlnych lat
Bo tylko oni jeszcze nie mierzą dnia
Jak zwiewne jednodniówki
Jętki co jęczą w larwiej postaci
Czekając na własną młodość
Która trwać będzie jeden tylko dzień

WIELKI PIĄTEK

2020

Dziś nie wolno Ci Panie
Rozmnażać chleba
Na pustyni miast
Spotykać uczniów
W prezbiteriach rynków
I na ulicach głosić
Dobrą nowinę

Dziś wolno Ci znowu
Samotnie umierać
W skażonych szpitalach
I bez Cyrenejczyka
Co bez maski zarażony
Padł pod swoim krzyżem
Naśladując Ciebie

WIRUS W KORONIE

31.3.2020

W tej epidemii surowica agitacji
Jak martwe słowa modlitwy
Odbija się od betonowych ścian
Opustoszałej świątyni
Z piątką upchaną po kątach
Co trwa w przenikliwej ciszy
Z czarczafami na twarzy
I tylko słowa te prawdziwe
Zrodzone w solidarnym bólu
Przenikając milczącą pustkę
Dobiegną tam gdzie Bóg je usłyszy
Przytuli do serca i spełni

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

PANNY JESIENNE

27.9.2020

Mt 25, 1-13.

Jarzębiny w przykościelnym ogrodzie

Niczym panny mądre przed balem

Stroją się w brokaty czerwone

Przetkane srebrem i złotem

Na szyjach zaś krwiste korale

Dla oblubieńca z daleka

Co wciąż jest w drodze

Przy której szpalerem stoją

Suto oliwą karmione

Gliniane kaganki cynobrowe

Nieco zaś z tyłu za stolarnią starą

Dróżka ukryta pod otwartą arkadą

Z krzewów splątanych cierniście

Okrytych cieniem jak sadzą

Gdy umarł sierp księżyca

Na czarnogranatowym niebie

Kładąc szadź ciemną jesienią

Na oślepłych kagankach

Bez oliwy na zamkniętym szlaku

Głupich panien obwisłych