Wiesze ks. Tomasza

MŁODOŚĆ II

Dziś moja młodość zwietrzała
Ma z sześćdziesiąt parę kilometrów
Do greckich bogów klasycznego antyku
I bliższa jest rzymskiego weryzmu
Hardych twarzy ze stygmatem czasu
Szukam więc jej i podziwiam
W tych co dopiero pokonali
Naście nie świetlnych lat
Bo tylko oni jeszcze nie mierzą dnia
Jak zwiewne jednodniówki
Jętki co jęczą w larwiej postaci
Czekając na własną młodość
Która trwać będzie jeden tylko dzień

WIELKI PIĄTEK

2020

Dziś nie wolno Ci Panie
Rozmnażać chleba
Na pustyni miast
Spotykać uczniów
W prezbiteriach rynków
I na ulicach głosić
Dobrą nowinę

Dziś wolno Ci znowu
Samotnie umierać
W skażonych szpitalach
I bez Cyrenejczyka
Co bez maski zarażony
Padł pod swoim krzyżem
Naśladując Ciebie

ZMARTWYCHWSTANIE 2020

Ta noc jak na Kaszubach
I wtedy była pusta
Z bezsennym opłakiwaniem
Jezusa Chrystusa
Zamkniętego w grobie
Związanego w całun
Człowieczego losu
Z którym się zbratał
Krwią śmiertelną zarażony
Do tego poranku
Gdy kamień jak liść odleciał
Od zamkniętego grobu
A On jak wschodzące słońce
Z niego wyszedł

WIRUS W KORONIE

31.3.2020

W tej epidemii surowica agitacji
Jak martwe słowa modlitwy
Odbija się od betonowych ścian
Opustoszałej świątyni
Z piątką upchaną po kątach
Co trwa w przenikliwej ciszy
Z czarczafami na twarzy
I tylko słowa te prawdziwe
Zrodzone w solidarnym bólu
Przenikając milczącą pustkę
Dobiegną tam gdzie Bóg je usłyszy
Przytuli do serca i spełni